Masakra w Hadisie

Masakra w Hadisie

Amerykańscy marines strzelali do bezbronnych kobiet i dzieci

To zapewne największa masakra dokonana przez Amerykanów w Iraku. Żołnierze piechoty morskiej USA zostali oskarżeni o zamordowanie 24 bezbronnych cywilów w mieście Hadisa nad Eufratem. Wśród zabitych jest sześcioro dzieci. Marines nie okazali litości nawet 80-letniemu starcowi bez nogi, który w wózku inwalidzkim czytał Koran. Hamid Hassan Ali zginął we własnym domu, przeszyty dziewięcioma kulami.
Pół roku minęło, zanim została ujawniona wiadomość o tej szokującej rzezi. „Nie ma wątpliwości, że wojskowi próbowali zatuszować całą sprawę. To gorsze niż Abu Ghraib”, oburzał się demokratyczny kongresman John Murtha (w więzieniu Abu Ghraib amerykańscy strażnicy dręczyli irackich jeńców, stało się to symbolem brutalności interwencji w Iraku). Niektórzy komentatorzy porównują dramat w Hadisie do masakry w My Lai (16 marca 1968 r. żołnierze 11. Brygady Piechoty USA zgładzili 504 mieszkańców tej wietnamskiej wsi).
Wiele wskazuje na to, że tragedia w mieście nad Eufratem jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, jak ujął to brytyjski dziennik „The Guardian”, a iraccy cywile znacznie częściej giną z rąk swych „wyzwolicieli”.
Pentagon wszczął śledztwo, lecz już teraz na podstawie informacji prasy w USA i nagrania wideo można w prawdopodobny sposób odtworzyć przebieg wydarzeń.
90-tysięczna Hadisa położona jest 200 km na północny zachód od Bagdadu w prowincji Anbar, będącej bastionem sunnickich rebeliantów. Żołnierze Stanów Zjednoczonych są tu bezpieczni tylko w bazach. Każdy patrol może oznaczać zasadzkę, strzelaninę, eksplozje, rany i śmierć. Nawet twardzi marines żyją tu w nieustannym stresie, niepewni dnia ani godziny. 19 listopada 2005 r. tuż po wschodzie słońca kolumna czterech samochodów wojskowych jechała ulicą Hadż-al-Sinaj między palmami, koło domów z wypalanej cegły. Nagle rozległ się ogłuszający huk. Ukryta przy drodze bomba wybuchła pod pojazdem Humvee, który zmienił się w płonący wrak. Kierowca, 20-letni kapral Miguel Terrazas z Teksasu z kompanii Kilo 3. Batalionu 1. Dywizji Piechoty Morskiej, zginął na miejscu, rozerwany na dwoje. Dwaj jego koledzy odnieśli rany. Konwój zatrzymał się, marines zabrali zabitego i rannych. Potem któryś z żołnierzy krzyknął przeraźliwie. Rozwścieczeni śmiercią towarzysza Amerykanie rzucili się na pobliskie domy i przez cztery godziny strzelali do każdego, kto nawinął się im pod lufę. 13-letnia Safa Junis opowiadała: „Zaczęli walić w drzwi i ojciec poszedł otworzyć. Zastrzelili go przez drzwi, weszli i strzelili do martwego jeszcze raz”. Potem rzucili granaty ręczne do kuchni i łazienki. W tym domu zginęło troje dorosłych i pięcioro dzieci. Najmłodsze, chłopiec, miało cztery lata. Safa cudem przeżyła pod ciałem martwej matki. Czterech studentów wracało do domu taksówką. Zły los sprawił, że samochód znalazł się w zasięgu kul. Kierowca zauważył niebezpieczeństwo, wrzucił wsteczny bieg, ale już było za późno. Wszyscy ludzie w aucie zginęli.
Armia ogłosiła oficjalny komunikat, że w wyniku eksplozji bomby śmierć poniósł jeden żołnierz i aż 15 mieszkańców miasta. Potem doszło jakoby do wymiany ognia, w której poległo ośmiu rebeliantów. Po cichu wypłacono odszkodowanie rodzinom ofiar w maksymalnej przewidzianej przez wojskowe prawo wysokości 2,5 tys. dol. za zmarłego. Korpus piechoty morskiej wypłaca te odszkodowania tylko wtedy, jeśli śmierć poniosą osoby niewinne.
Wydawało się, że sprawa na tym się zakończy. Ale młody iracki student dziennikarstwa, Tahir Thabit, dzień po masakrze sfilmował w kostnicy ciała ofiar. Wyraźnie widać było ślady po kulach, a nie po odłamkach bomby. Zabite kobiety i dzieci nie przypominały rebeliantów. Taśma wideo trafiła do magazynu „Time”, a także w ręce islamistów i sympatyków Al Kaidy, którzy rozpowszechnili ją po całym Bliskim Wschodzie. W marcu „Time” opublikował swój demaskatorski artykuł. Nie można już było ukryć skandalu. W kwietniu trzej oficerowie kompanii Kilo zostali usunięci ze stanowisk. Oskarżeni żołnierze twierdzą, że nie dokonywali egzekucji bezbronnych, a strzały padły w chaosie bitwy. Zebrane dowody temu przeczą.
Rzeź w Hadisie wywołała oburzenie w Iraku i z pewnością nie była jedyna. Gdyby nie student z kamerą wideo, prawda nigdy nie zostałaby ujawniona. Nawet premier przyjaznego Stanom Zjednoczonym rządu w Bagdadzie, Nuri al-Maliki, zarzucił amerykańskim żołnierzom w Iraku, że codziennie stosują przemoc wobec cywilów, miażdżą ich swymi pojazdami i strzelają w razie najmniejszego podejrzenia. Nad Eufratem wciąż giną ludzie. Maj był w Bagdadzie najkrwawszym miesiącem od czasu rozpoczęcia wojny. W atakach i zamachach zginęło w irackiej stolicy ponad 1,4 tys. osób. Obecność „sił stabilizacyjnych” generuje przemoc i śmierć.

 

Wydanie: 24/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy