Matematyk na tropie bombiarzy

Matematyk na tropie bombiarzy

Czy uda się wyliczyć czas i miejsce zamachu terrorystycznego?

Gordon Woo ukrywa się za pancernymi drzwiami swego pilnie strzeżonego biura w Londynie. Studiuje plany wielkich miast, systemy bezpieczeństwa kluczowych budynków i podręczniki walki Al Kaidy.
Przez długie nocne godziny patrzy w migoczące na monitorze komputera długie kolumny liczb, wprowadza wciąż nowe dane, niecierpliwie czeka na wyniki. Gordon Woo usiłuje obliczyć, gdzie, kiedy i jakim sposobem uderzą terroryści spod znaku Osamy bin Ladena. Media nazywają młodego naukowca, zajmującego się matematyką katastrof,

wyrocznią z Londynu.

Zdaniem ekspertów, Al Kaida jeszcze nigdy nie była tak potężna, a zagrożenie zamachem terrorystycznym tego lata jest wyjątkowo duże. Zdesperowany Senat USA podwoił do 50 mln dol. nagrodę za pomoc w pojmaniu lub zabiciu bin Ladena (choć tak naprawdę nie jest pewne, czy Osama jeszcze żyje). Policja brytyjska tropi 30 gotowych do akcji komórek terrorystycznych oraz obserwuje około 4 tys. radykalnych islamistów. Jest mało prawdopodobne, by zdołała upilnować wszystkich potencjalnych zamachowców.
W tej napiętej sytuacji talenty Gordona Woo, Brytyjczyka pochodzącego z rodziny chińskich dyplomatów, są szczególnie pożądane. Woo studiował w Cambridge, potem w słynnym Massachusetts Institute of Technology. Został matematykiem ryzyka, zwanym też katastrofistą. Specjaliści z tej dynamicznie rozwijającej się branży obliczają prawdopodobieństwo wystąpienia huraganów, trzęsień ziemi, pandemii i innych klęsk naturalnych. Rezultaty ich dociekań mają nieocenioną wartość dla firm ubezpieczeniowych.
Ale po zamachach z 11 września 2001 r. Gordon Woo skoncentrował się na kalkulowaniu prawdopodobieństwa zamachów terrorystycznych oraz na obliczaniu szkód, jakie ataki bombiarzy mogą wyrządzić w danych obiektach i gmachach. Woo pracuje dla amerykańskiej firmy Risk Management Solutions (RMS) z siedzibą w New Jersey. RMS sprzedaje opracowane przez swego błyskotliwego matematyka scenariusze przedsiębiorstwom, bankom i ubezpieczycielom. Także policja korzysta z tej wiedzy, chociaż sprawy te otoczone są ścisłą tajemnicą.
Gordon Woo wykorzystuje w swej pracy teorię gier. Zakłada ona, że konflikty można przedstawić

jako prostą grę,

podobną do tej, w której uczestnicy, w zależności od wykonanego ruchu, wygrywają lub przegrywają określoną kwotę pieniędzy. Przy założeniu, że wszyscy gracze działają ściśle racjonalnie i dążą do maksymalizacji zysków, matematycy mogą kalkulować rozwój wypadków.
Już w latach 60. XX w. amerykańska Rand Corporation dokonała matematycznej symulacji zimnej wojny. Od tego czasu teoria gier została znacznie udoskonalona.
Gordon Woo porównuje struktury terrorystycznych sieci do roju owadów lub wilczego stada niemieckich okrętów podwodnych, atakującego konwój podczas II wojny światowej. Oblicza, ilu aresztowań musi dokonać policja, aby terrorystyczna sieć uległa dezintegracji. Zakłada, że przywódcy Al Kaidy są ludźmi inteligentnymi, zdolnymi do strategicznego myślenia. To dobrze, gdyż można przewidzieć kroki ludzi, którzy działają obliczalnie.
„Terroryści są jak woda. Idą po linii najmniejszego oporu”, wyjaśnia katastrofista z Londynu. Niekiedy wystarczy zwykły blok betonu przed budynkiem, aby powstrzymać szalonych bombiarzy – zamachowcy mogą przecież łatwo znaleźć cel pozbawiony nawet takich skromnych zabezpieczeń. Po 11 września 2001 r. zagrożone terroryzmem państwa radykalnie wzmocniły środki bezpieczeństwa. 90% zaplanowanych zamachów zostało udaremnionych. Al Kaida musiała zatem szukać celów mniej spektakularnych, ale też słabiej strzeżonych. W 2003 r. w Istambule terroryści nie odważyli się zaatakować zamienionej w twierdzę ambasady USA, zamiast tego uderzyli w niemający skutecznej ochrony konsulat brytyjski. Po ostatnim nieudanym zamachu na klub w Londynie dr Woo szybko sporządził wstępną analizę: „Dwa auta pułapki zostały umieszczone przed nocnym klubem, atrakcyjnym miękkim celem, pozbawionym barier przeciwko bombom samochodowym. To jeszcze raz świadczy, że terroryści idą po linii najmniejszego oporu. Wyszukują atrakcyjne cele, których bezpieczeństwo nie jest zapewnione”.
Gordon Woo

sporządził mapę zagrożeń

wielkich miast na świecie. Na planach Londynu i Manhattanu pełno jest czerwonych punktów. Każdy oznacza potencjalny cel dla terrorystów – biura rządowe, lotniska, giełdy. Ogółem Woo zaznaczył na całym świecie 3,4 tys. czerwonych kropek. Matematyk z Londynu jest pewien, że 80% ataków skierowanych zostanie przeciwko 20% potencjalnych celów. „Dla atakujących decydujące jest, aby budynek znajdował się w znanym mieście, by środki bezpieczeństwa nie były zbyt silne i żeby logistyka przed zamachem nie sprawiała zbyt wielu problemów”, podkreśla wykształcony w Cambridge matematyk.
Oczywiście są także inne kryteria najbardziej zagrożonego obiektu, ale Gordon Woo nie chce zdradzać sekretów swej pracy. Ubezpieczyciele i policjanci z coraz większą niecierpliwością czekają na wyniki jego obliczeń. Niektórzy eksperci są jednak sceptyczni. „Teoria gier przewiduje, że gracze postępują racjonalnie i dążą do określonego celu. Jaki jednak jest cel bombiarza samobójcy?”, pyta Tom Russell, ekonomista z kalifornijskiego Santa Clara University.

 

Wydanie: 30/2007

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy