Sto metrów Buddy

Sto metrów Buddy

Święto Wielbienie Buddy, obchodzone według kalendarza tybetańskiego, jest ruchome i obecnie przypada na przełomie stycznia i lutego. Trwa od trzech do siedmiu dni. Wtedy to na liczące 3,8 tys. m wzgórza klasztoru Drepung, oddalonego 5 km od Lhasy, stolicy Tybetu, zjeżdżają wyznawcy buddyzmu. Tybetańczycy przyjeżdżają konno albo zdezelowanymi samochodami, wędrują też pieszo z odległych stron Tybetu. Pojawiają się także mieszkańcy Nepalu, Indii i Japonii. Ceremonia rozpoczyna się jeszcze w ciemnościach. Starsi lamowie przy pomocy młodszych mnichów przynoszą na wzgórze dywan olbrzymich rozmiarów (100 na 11 m) z wizerunkiem Buddy.
Najważniejsza część uroczystości odbywa się na zboczu wzgórza. Dywan mocowany jest na specjalnej konstrukcji. Przybyli chcą go dotknąć, niektórzy wkładają pod niego głowę, a wszyscy rzucają kolorowe karteczki z wersetami modlitwy i białe szarfy (jako symboliczne wielbienie Buddy), dziękując za pomyślnie przeżyty rok i prosząc o lepsze jutro.
W klasztorze Drepung pełno jest zakamarków z młynkami modlitewnymi. Każdy pielgrzym chce nimi zakręcić, bo wprawione w ruch pomagają uspokoić umysł i modlić się. Z palących się na mniejszych ołtarzach kadzideł oraz traw, które mają oczyścić duszę, unosi się drażniący dym. Huk bębnów i dźwięki trąb mieszają się z okrzykami pielgrzymów. Tłum jest zwarty, każdy chce być jak najbliżej dywanu.
Opodal niego znajduje się ołtarz z małym posągiem Buddy, dookoła płoną znicze. Uczestnicy święta składają na nim białe szarfy i szale, zwane kata, oraz pieniądze w ofierze.
Po całodziennym świętowaniu ceremonia przenoszona jest do Parku Klejnotów, gdzie niegdyś mieściła się letnia rezydencja dalajlamy. Przez następne dni odbywają się tam opery, pokazy tańców i pikniki. Tutaj więcej jest chińskiej policji. Na kartoniku mam naklejone zdjęcie dalajlamy. Dla mieszkańców Tybetu i wyznawców buddyzmu dalajlama jest jak Jan Paweł II w Polsce – kochany, uwielbiany i szanowany. Niestety, pokazywanie jego wizerunku jest tu zakazane. Pokazuję zdjęcie łysemu Tybetańczykowi z Lhasy. Chowa je pod swoje bordowe szaty, składa dłonie, dziękuje.
W powietrzu unosi się duszący dym z kadzideł. Wszyscy rzucają w górę kolorowe karteczki z prośbami o lepsze życie.
Dla wyznawców buddyzmu święto Wielbienie Buddy to nie masowa impreza turystyczna, ale wydarzenie religijne i kulturalne o ogromnym znaczeniu, to tradycja i przeżycie mistyczne.

Wydanie: 6/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy