Po co mężczyźni łączą siły?

SLD i OPZZ podpisały umowę o współpracy, co może się wydawać dość zdumiewające, bo partia i związek zawodowy współpracują z sobą całkiem zgodnie, co widać w parlamencie. Pokazują się też razem w pierwszomajowe święto. Po co więc umowa? Oczywiście, porządkuje ona istniejący układ. Jednak dla obywatela nie jest zbyt pasjonujące, że teraz w Radzie Polityczno-Programowej SLD zasiadać będzie trzech przedstawicieli OPZZ, a przewodniczący OPZZ będzie wiceprzewodniczącym Rady. Ale – przekładając to na język życia codziennego – związki zawodowe zapewniły sobie stały, mocny wpływ na decyzje SLD. A to może być gwarancją zabezpieczenia godziwej pracy tym, którzy po dziesięciu latach demokracji mówią, że może i jest ona wspaniała, ale jej dobro ich nie dotknęło. – Polsce potrzebne są silne związki zawodowe, a te o lewicowej orientacji najlepiej reprezentują ludzi pracy – Leszek Miller komentuje decyzję o podpisaniu umowy.
– W dotychczasowej współpracy nie było żadnych rażąco negatywnych sytuacji – zapewnia Józef Wiaderny, przewodniczący OPZZ. – W parlamencie skupiliśmy się właśnie na sprawach socjalnych. Sukcesem jest kodeks pracy, są kontrowersje przy ustalaniu czterdziestogodzinnego czasu pracy, ale większość Sojuszu popiera nasze stanowisko. Po wyborach parlamentarnych, łącząc siły, skupimy się na rozwoju gospodarczym, gwarantującym tworzenie nowych miejsc pracy, a więc i na zwalczaniu bezrobocia. Ważna będzie poprawa warunków pracy. Chcemy też znowelizować ustawę o emeryturach pomostowych i najniższych wynagrodzeniach.
– Trzeba też poprawić reformy, na pewno oświatową i o ubezpieczeniach zdrowotnych – dodaje wiceprzewodniczący OPZZ, Maciej Manicki. – Musimy zmienić tę bezsensowną 7,5-procentową składkę.
W umowie zapisano, że połączone siły SLD i OPZZ będą się starać, by “ograniczyć sfery niedostatku i ubóstwa, które zamykają jednostki, rodziny i całe grupy społeczne w cywilizacyjnych gettach”. Jednak czytelniczki “Przeglądu” zwróciłyby na pewno uwagę na zapewnienie, że SLD i OPZZ chce “poszanowania prawa kobiet do świadomego macierzyństwa”. Czyżby kobiety mogły liczyć na liberalizację tzw. ustawy antyaborcyjnej? Jeśli tak, to niech mężczyźni łączą siły.

Wydanie: 27/2000

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy