Jak Ministerstwo Pracy daje i zabiera

Jak Ministerstwo Pracy daje i zabiera

W zeszłym roku Ministerstwo Pracy zapowiedziało, że sfinansuje pogotowia rodzinne, czyli takie domy, w których ludzie przyjmowaliby dzieci znajdujące się w trudnej sytuacji. Na krótko, jak to w pogotowiu. Organizacje pomagające rodzinom zastępczym i rodzinnym domom dziecka zabrały się za szkolenia przyszłych opiekunów. No, ale okazało się, że resort tylko fantazjował. Nie miał pieniędzy. Więc teraz gminy mówią, że żadnego pogotowia rodzinnego nie będzie. Sieroty społeczne nadal trafiają do domu dziecka, gdzie koszt utrzymania wynosi od 1,5 tys. zł miesięcznie, a w domach małego dziecka dochodzi do trzech tysięcy, co dla przeciętnego obywatela jest kwotą nierealną. Trzy tysiące na dziecko, które i tak potem pokaże telewizja jako nie ubrane i potrzebujące sponsorów.
Bowiem Ministerstwo Pracy głośno mówi o pomocy, a po cichu zabiera. Nie będzie pogotowia rodzinnego, a tak wychwalane przez resort pracy rodzinne domy dziecka dostały w tym roku o 30-40% mniej pieniędzy. Przy skromnych funduszach takie cięcie jest tragedią. Kolejny cios w rodzinne domy dziecka to oszczędzanie na opiekunach. Znaleźli się oni pod opieką Karty Nauczyciela. No i oberwali. Zostali potraktowani jako nauczyciele bez wyższego wykształcenia. Niektórzy dostają 618 zł brutto. Bzdura. Karać kogoś, kto stworzył dom dla dziesiątki sierot społecznych za to, że nie ma wyższego wykształcenia. Tak jakby w opiece było to najważniejsze.
Podpowiadam więc, skąd resort mógłby wziąć pieniądze dla ludzi, którzy tworzą rodziny zastępcze dla kochanych, nie swoich dzieci. I dostają na nie 550 zł miesięcznie. Oto zmieniono zasady finansowania rodzin zastępczych, którymi są osoby spokrewnione, babcie, wujkowie. Uznano, że rodzina ma zawsze obowiązek opiekowania się wnuczkiem i na przykład ci, którzy dostawali 1200 zł, dostają teraz 500 zł. Zdaniem Tomasza Polkowskiego ze Stowarzyszenia “Nasz Dom”, to cięcie jest bolesne, ale konieczne, gdy wszyscy mają marnie. Wspaniałe babcie winna wspomagać opieka społeczna.
Tak więc – jeśli obcięto pieniądze spokrewnionym rodzinom zastępczym, zrobiono spore oszczędności. Gdzie wiec są te pieniądze? Wysłano je do molochów, państwowych domów dziecka, które pochłoną każdą kwotę? Możliwe. W końcu trafią tam dzieci z likwidowanych rodzinnych domów dziecka, które nie będą w stanie się utrzymać.
Tak więc resort pracy stworzył piękną wizję taniej i ciepłej opieki nad sierotami. A potem nie dał na nią ani grosza.

Wydanie: 5/2001

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy