Młodzieżówki partyjne – kuźnie kadr czy fabryki karierowiczów?
Dr Krzysztof Janik,
politolog, były minister MSWiA oraz były szef SLD
Są wiernym odbiciem ducha partii. Jeśli partia ma ideę, młodzieżówka też jest ideowa; jeśli chce tylko władzy – młodzieżówka staje się maszynką do robienia kariery. Kiedyś na lewicy mieliśmy świetne środowiska młodzieżowe, z których wyrośli Zandberg, Nowacka czy Sylwia Pusz; dobrze było też w Unii Wolności. To była szkoła przygotowania do polityki. Sam uczyłem się współdziałania za młodu – w harcerstwie, ZMW i ZSMP. Niestety, przez ostatnie 20 lat partie zatraciły tożsamość. Dziś młodzi idą tam nie po to, by więcej rozumieć, ale żeby ustawić się w życiu i wybrać ten specyficzny, czasem śmieszny zawód polityka. Zapominamy, że bycia w kolektywie uczy się za młodu, potem jest za późno. Kto tego nie potrafi, w polityce będzie ułomny, zostanie co najwyżej administratorem.
Piotr Szumlewicz,
dziennikarz i związkowiec
Młodzieżówki to niestety w większości fabryki karierowiczów w najgorszym znaczeniu tego słowa. Zamiast uczyć się i rozwijać zawodowo, młodzi ludzie całe życie podporządkowują karierze politycznej. Od liceum są cyniczni, konformistyczni, bezwzględni. Nie wiedzą, czym jest krytyczne myślenie, i nie mają doświadczenia na rynku pracy. Ich cel to noszenie teczek posłom i zdobycie miejsca na listach. To droga dysfunkcjonalna dla partii i dla nich samych. Zamiast ekspertów czy wizjonerów mamy ludzi, którzy nic nie wiedzą o świecie, są








