Czy politycy mówią prawdę o skutkach kryzysu dla Polski?

Czy politycy mówią prawdę o skutkach kryzysu dla Polski?

Prof. Witold Orłowski,
Niezależny Ośrodek Badań Ekonomicznych
Każdy polityk mówi to, co chciałby usłyszeć. Jeśli mu zależy na tym, aby o gospodarce mówiono dobrze, bo akurat jest w rządzie, mówi wtedy inaczej niż ktoś z opozycji. Wicepremier Pawlak powiedział np., że nie jest tak źle, bo z Polski odchodzi tylko kapitał krótkoterminowy. Nie jest to zupełnie prawdziwe, bo długoterminowy kapitał też się wycofuje, i to nie z naszej winy, tylko taki jest teraz trend na świecie. Z drugiej strony, politycy PiS chyba marzą, aby kryzys był jak najpotężniejszy, i uderzają w wielki dzwon. Wcale ich nie oskarżam o kłamstwo, ale oni zawsze patrzą przez pryzmat tego, co chcieliby zobaczyć u swoich konkurentów.

Krzysztof Pietraszkiewicz,
Prezes Związku Banków Polskich
To zależy, o jakich polityków chodzi, ale w zasadzie mówią prawdę, kiedy uspokajają, że kryzys nie odbije się na nas tak silnie. W takiej sytuacji rola polityków jest szczególna, organizm państwa musi bowiem wykazać większą aktywność niż w innych, zwyczajnych okolicznościach. Wydaje się, że należy zwiększyć dozę zaufania do rynku, kiedy wszyscy muszą się zmierzyć z nowymi sytuacjami, które mogą się wydarzyć w realnej gospodarce. Jeśli w takiej sytuacji wypowiada się wielu polityków, powinna im towarzyszyć myśl, aby minimalizować skutki kryzysu światowego, by nasz system gospodarczy był stabilniejszy i bezpieczniejszy. Na arenie międzynarodowej obserwuje się spadek zaufania wszystkich do wszystkich, trzeba więc sprawdzić mechanizmy zabezpieczające, przyjąć pakiet stabilizacji i rozwoju, umocnić realizację strategicznych projektów. Wymieniać informacje, ale nie paraliżować gospodarki, wypowiadać się odpowiedzialnie.

Prof. Wiesław Godzic,
medioznawca
Politycy polscy postępują tak, jak im się wydaje, że powinni. Z reguły wypowiadają się w imieniu swojej partii politycznej. Trudno stwierdzić, czy mówią prawdę, bo często nie znają samej materii, nie są ekonomistami. Otrzymują jedynie instrukcje, jak powinni się zachować, i to jest naganne. Tacy politycy są pozbawieni właściwości, tożsamości, są zwykłymi maszynkami do głosowania. Nie mają osobistych przemyśleń, tylko kierują się stanowiskiem partii lub występują przeciwko stanowisku partii konkurencyjnej. U nas bardzo rzadko polityk jest indywidualnością. Teraz jest czas na polityków, którzy są w masie, niczym się nie różnią od siebie. Na 460 posłów znamy ok. 10, i to nie tych najbardziej sumiennych, rozsądnych, ale najgłośniejszych, najbardziej nastawionych na telewizyjny show.

Wiesław Gałązka,
specjalista z dziedziny etyki mediów, reklamy i public relations
Myślę, że nie, bo politycy rzadko mówią prawdę. Kryzys jest przez nich wykorzystywany do gry o własne interesy. Może więcej prawdy jest po stronie polityków PO, kiedy mówią, że gdybyśmy mieli już w Polsce walutę euro, mniej odczuwalibyśmy skutki kryzysu. Jednak sprawa wejścia do strefy euro i terminu wprowadzenia tej waluty też stała się przedmiotem gry i jest wykorzystywania instrumentalnie. W tym kontekście można przytoczyć powiedzenie: po czym poznać, że polityk kłamie. Po tym, że porusza ustami.

Grzegorz Wójtowicz,
b. prezes NBP
Myślę, że tak, politycy w zasadzie mówią prawdę w tej kwestii, jednak nie było dotąd pełnej wypowiedzi na temat kryzysu. Wszystko jest jakoś porozbijane, porozdzielane. Są kwestie czysto finansowe związane z sytuacją na światowych rynkach, ale są też różne kwestie czysto gospodarcze. Jeśli więc mówi się, że kryzysu ekonomicznego u nas nie ma, to jest to prawda. Ale jednak następstwa kryzysu finansowego na świecie mogą mieć znaczenie dla naszej gospodarki. Choćby różne wprowadzane utrudnienia kredytowe mogą mieć przełożenie na kondycję wielu dziedzin gospodarki. Myślę więc, że obieg informacji, ale także listę koniecznych decyzji należy w znacznym stopniu uporządkować. Nie powinno się zastępować tego ogólnym hasłem, że „nic nam nie grozi”.

Tadeusz A. Mosz,
publicysta ekonomiczny
Mówią prawdę taką, jaką znają, bo jeśli nie są fachowcami, trudno im prognozować, zwłaszcza że nawet fachowcy nie są w stanie powiedzieć, co będzie. Istnieje spore zróżnicowanie opinii w sprawie kryzysu i prognoz, np. czy giełda będzie rosła, czy znów spadnie, jaki będzie kurs złotego, co z kredytami itd. Teraz padają wszystkie autorytety, nawet Alan Greenspan, były szef banku centralnego w USA, zauważył dziurę w swojej ideologii i przyznał publicznie, że nie przewidział tego, co się stanie. Był przeciwko jakiejkolwiek kontroli, nawet po upadku Enronu i jego kreatywnej księgowości nie zmienił zdania. Nadal sprzeciwiał się ingerencji państwa. A więc politycy mówią taką prawdę, na jaką im pozwala ich wiedza. Z reguły czytają gazety i powtarzają. Myślę, że więcej istotnych informacji o kryzysie dostarczą nam jednak pracownicy banków centralnych, główni ekonomiści dużych instytucji finansowych, którzy mają przesłanki do analizy i więcej danych niż politycy. To ich warto słuchać dużo uważniej niż polityków.

Wydanie: 45/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy