Modelki made in Poland

Modelki made in Poland

Idealna modelka musi być jak kameleon, zmieniać się w zależności od sytuacji

Modelki to signum temporis – uważa socjolog, prof. Andrzej Rychard, ojciec niedoszłej modelki. – To przyszło do nas wraz z kapitalizmem. Teraz media są ciągle w ataku, reklama potrzebuje wciąż nowych twarzy i pewnie tak już będzie zawsze. Interesujące twarze i zgrabne figury, historie olśniewających sukcesów młodych osób – to wszystko przemawia do dziewcząt, którym wydaje się, że wystarczy być ładną, by oko fachowca ją wyłowiło.
Zgrabną figurę i miłą buzię może mieć zarówno córka ministra i profesora, jak i sprzedawcy z bazaru czy kierowcy taksówki. Kryteria doboru do zawodu modelki są więc najbardziej demokratyczne. Nie liczy się pochodzenie ani pieniądze, nie trzeba wysokiej inteligencji ani świadectwa z czerwonym paskiem. Osoby profesjonalnie zajmujące się tym biznesem twierdzą jednak, że do zawodu modelki potrzebny jest szczególny talent, wytrwałość, pracowitość i profesjonalne przygotowanie.
Idealna modelka musi być jak kameleon, zmieniać się w zależności od sytuacji. Jej zawód coraz bardziej przypomina aktorstwo. Współczesne modelki są uniwersalne – mogą uczestniczyć w pokazach mody, ale z równym powodzeniem biorą udział w sesjach fotograficznych, reklamują różne produkty albo występują w branży rozrywkowej, uczestniczą w różnych rewiach, pokazach itd. Coraz częściej też trafiają do świata biznesu, dostają role w filmie, próbują sił na estradzie, prowadzą własne programy w telewizji itd.

Wieszak idealny

Uprawianie zawodu modelki, zwane w środowiskowym żargonie modelingiem, to zajęcie dla młodych. Pierwsze kroki w tym zawodzie stawiają dziewczyny 14-16-letnie. Zdaniem Zofii Smoktunowicz, byłej modelki, a obecnie dyrektorki polskiego oddziału agencji Riccardo Gay Model Network, uprawiająca modeling dziewczyna dojrzewa szybko, zwłaszcza psychicznie. Bardzo młoda modelka nabiera pewności siebie, uczy się stawiać czoło konkurencji, wie, czego pragnie w życiu i zdaje sobie sprawę, czego się od niej oczekuje.
Modelka w wieku 17-23 lat jest już dobrze przygotowana do pracy, zdobywa potrzebne doświadczenie, czego dowodem jest „książka” – album ze zdjęciami z dotychczas przeprowadzanych sesji zdjęciowych i kolekcja publikacji prasowych, tzw. edytoriali. Starsze modelki, o bardziej kobiecych kształtach, nie wyglądające już jak nastolatki, mają mniejsze szanse na wybiegu, ale nadal chętnie są angażowane przez reklamodawców.
Intensywna praca w zawodzie kończy się szybko. Modelka 30-letnia traktowana jest niemalże jak emerytka, która choć zna się na wszystkim i doskonale rozumie każde zamówienie, to jednak nie ma już wymaganej świeżości.
Zainteresowanie modelką rośnie, gdy pojawia się ona choć przez sekundę w jakimś serialu telewizyjnym albo uchyli rąbka nagości w kolorowym tygodniku.
W każdym kraju obowiązuje nieco inny typ kobiecej urody. Podstawowy kanon jest jednak niezmienny – dziewczyna musi być bardzo wysoka i bardzo szczupła, a nawet chuda. Na takim „wieszaku” po prostu ubiór lepiej się układa. Kłopoty mają więc te dziewczyny, które zaczynają gwałtownie tyć, np. z powodu stresu, choroby. To może je na długie miesiące wyłączyć z pracy.
Co najbardziej ceni się u modelki? Zofia Smoktunowicz twierdzi, że jednym z najważniejszych atutów modelki jest nie jej figura, klasyczne wymiary itd., ale jej twarz: ciekawa, oryginalna, specyficznie piękna. Pogląd ten odzwierciedla wymogi zagranicznych firm reklamowych. W agencjach dostarczających modelek na rynek krajowy obowiązują bardziej tradycyjne kryteria. Polski rynek reklamowy przypomina niemiecki, gdzie kładzie się „kawę na ławę”. Modelka musi być ładna, idealnie zbudowana, raczej bez indywidualności. Jak twierdzą znawcy, z jedną z top modelek ze światowej czołówki, Karoliną Malinowską, nie umówiłby się żaden statystyczny polski mężczyzna. U nas byłaby po prostu uznana za brzydulę. Choć jej uroda intryguje, twarz wydaje się asymetryczna.

Z konkursu i z łapanki

Paweł Rogaliński z agencji Network Talent Group zawodowo poszukuje nowych twarzy. Albo odwiedza zaprzyjaźnionych fotografów, albo chodzi ulicami i bywa w miejscach, gdzie przychodzi wiele młodych dziewcząt. Kulturalnie zaczepia co ładniejsze 15-latki i wręcza im swoje wizytówki. Wielka międzynarodowa agencja jak Riccardo Gay może organizować konkursy, do których zgłaszają się tysiące kandydatek, mała agencja nie chce brnąć w koszty, bo przecież za każdą sesję fotograficzną sporo płaci. Dlatego stara się więc od razu odnaleźć dziewczynę, która zrobi karierę. Paweł przyznaje też, że nie robi konkursów, bo przykro mu byłoby tłumaczyć się tym, które zostaną odrzucone. Woli więc wynaleźć piękność z przypadku. Często się to udaje. Agencja w ten prosty sposób wyławia z ulic największych polskich miast kilka nowych twarzy rocznie. Taką perłą jest Dorota Brodzik, blondynka o jasnej, wręcz porcelanowej cerze. Ten typ urody poszukiwany jest np. na rynku japońskim, gdzie większość reklam obsługiwana jest przez modelki europejskie. Dorota otrzymała szansę od losu, perspektywę sporych zarobków do 10-20 tys. zł miesięcznie. Musiała tylko zmienić liceum państwowe na społeczne, aby nie szukać wymówek dla częstych nieobecności. Dorota brała już udział w konkursie prestiżowego pisma „Elite Model Look”, pojawiła się na okładce włoskiej edycji „Elle” i „Cosmpolitan”. Z agencją Network Talent Group współpracuje też Marta Żurkowska, którą zachwycił się zachodni fotograf, Helmut Newton. Dziewczyna występowała już w kampanii reklamowej Chanel, reklamowała też bieliznę Diora.
Stefan Kostecki, szef poznańskiej agencji Mod-Art, od 12 lat organizuje otwarte konkursy na debiuty w modelingu. W latach ubiegłych towarzyszyły one Targom Przemysłu Lekkiego, teraz odbywają się nawet dwa-trzy razy w roku. Jednorazowo konkurs taki przyciąga ok. 200 dziewcząt, do finału przechodzi 15. Minimalny wiek dziewcząt – 14 lat. Laureatki mogą się doskonalić w szkole modelek, która uczy m.in. techniki ruchu, charakteryzacji, estetyki ubioru, pracy przed kamerą, elementów savoir-vivre’u, zachowania na estradzie.

Bądź piękna i haruj

Marzące o zawodzie modelki dziewczyny wyobrażają sobie, że to bardzo łatwa droga, by być sławną, bogatą i szczęśliwą. – Ostrzegałabym dziewczęta przed braniem się za ten zawód, bo agencje chcą z nich wycisnąć wszystko – mówi tymczasem Barbara Hoff, znana projektantka mody i dziennikarka. Jej zdaniem, łatwiej jest wygrać milion w totolotka, niż znaleźć się na topie. Kariera w tym zawodzie to wielka ułuda i potworna harówka. O wiele mniej rozczarowań przeżywają już na swej drodze do kariery aktorzy, tancerze i inni artyści, bo tam wiele zależy od ich pracy i talentu. Tymczasem modelka uzależniona jest tylko od mediów i od mody. Dziś możesz się jeszcze podobać, a jutro nikt cię nie zaangażuje. Niektóre modelki otwarcie mówią, że najbardziej frustrujące i przykre jest chodzenie na castingi i znoszenie ryzyka odrzucenia.
Patrząc na piękne zdjęcie na okładce, mało kto zdaje sobie sprawę, że pozująca do niego modelka poświęciła na to kilka czy nawet kilkanaście godzin. Samo wykonanie profesjonalnego makijażu, zrobienie fryzury i inne tego typu przygotowania to minimum dwie godziny. A potem przez cały dzień żmudne powtarzanie dziesiątki razy bardzo podobnych ujęć.
Ułudą jest nawet przekonanie, że modelka może się ubierać w najdroższe i najpiękniejsze stroje. Dziewczęta są najczęściej tak zmęczone, że w ogóle nie wiedzą, w czym chodziły na pokazie. Zapytane, jak wyglądała prezentowana przez nie kreacja, nie są w stanie opisać jej kroju. Podczas pokazu dbają jedynie o to, by zdążyć na czas się przebrać.

Wielkie pieniądze?

Wedle oficjalnego wizerunku modelki, w zamian za swą pracę i różne niedogodności dziewczęta otrzymują przede wszystkim niezależność finansową. Top modelki mogą pozwolić sobie na wszystko. Oczywiście tylko pozornie, bo na wiele przyjemności nie starcza wolnego czasu. Jedna z najsłynniejszych modelek – Linda Evangelista, oświadczyła kiedyś, iż nie wstaje z łóżka za mniej niż 10 tysięcy dolarów. Każdy pokaz czy sesja zdjęciowa do poczytnego magazynu to kilkadziesiąt tysięcy dolarów. Szczytem marzeń każdej z modelek jest np. kontrakt z firmą kosmetyczną. Claudia Schiffer za reklamę wyrobów Revlon miała jakoby otrzymać 10 milionów dolarów.

Polskie dziewczyny mogą liczyć na sumy wynoszące np. kilkadziesiąt tysięcy złotych za jeden kontrakt.
Niektórym modelkom udało się trafić do świata biznesu lub rozpocząć karierę filmową. Renata Gabryjelska zagrała u boku Pawła Kukiza w „Girl Guide” i występuje w telenoweli „Złotopolscy”, zaś Magda Mielcarz była wdzięczną Ligią w „Quo vadis”, ale to raczej wyjątki. Do aktorskiej kariery potrzebny jest talent, a poza tym często okazuje się, że dziewczyna, która ma ponad 180 cm wzrostu, w filmie okazuje się za duża, przerasta niemalże wszystkich partnerów. A poza tym – jak twierdzi zagraniczna gwiazda wybiegu, Nadja Auermann – role, które proponuje się modelkom, są przeważnie głupie.

Polowanie na wybiegu

Barbara Hoff wprost ostrzega przed zawodem modelki. – Młoda dziewczyna jest tylko towarem i obiektem – ostrzega Barbara Hoff. – Musi umieć spojrzeć tej prawdzie w oczy. Sama widziałam, jak pewien tatuś wpychał córeczkę do agencji modelek i flaki się we mnie przewracały. Do dziś nie wiem, czy tylko udawał idiotę, czy był idiotą. Tak mu się oczka świeciły, gdy była mowa o zarobkach. Zapewniał wprawdzie, że wszędzie będzie jeździł ze swoim 15-letnim aniołkiem, ale jego pociecha o tym nie marzyła, a tym bardziej szef agencji. Ja nie chciałabym, aby moje 15-letnie dziecko tak pracowało, i obracało się wśród facetów, którzy kręcą się wokół tego interesu. Trzeba posłuchać, co mówią o męsko-damskim życiu dziewczęta po dziesięciu latach w zawodzie, gdy już staną się świadome swego życia i gdy opadnie cały czar bajki o kopciuszku.
Zdaniem Magdy Mielcarz, która z modelingiem ma styczność od 16. roku życia, na 100 playboyów, aż 99 kręci się właśnie koło modelek. Liczą na to, że dziewczęta są głupie i łatwo dadzą się oczarować.
Na ten aspekt zwracał uwagę telewizyjny film „Choreograf”, w którym pan mierzący dziewczyny kazał im najpierw się rozebrać. Po tym filmie w poznańskiej szkole modelek dziewczęta zaczęły przychodzić na zajęcia z opiekunami, natomiast reżyser filmu otrzymał od tytułowego bohatera zapowiedź pozwu sądowego i żądanie 100 tys. zł odszkodowania. Po jakimś czasie wycofał groźbę, bo film był po prostu prawdziwy.
– Wiemy, że są panowie, którzy chcą zatrudniać dziewczyny nie tylko jako modelki i hostessy – mówi szef agencji Mod-Art. – Dlatego nadal pojawiają się pytania, czy my też rozbieramy dziewczęta.
Na naiwność młodych ludzi liczą też niektórzy właściciele agencji. W szkołach modelek nie uczy się niczego poza tym, jak chodzić i jak się malować. Naciągacze wyznaczają opłaty nie tylko za wątpliwej jakości zajęcia, ale też za udział w sesji fotograficznej. Aby ograniczyć szarą strefę, Stefan Kostecki założył nawet Federację Polskiego Modelingu, ale środowisko jest wobec tej inicjatywy nieufne.

Interes się kręci

Leszek Orlewicz, reżyser znakomitego filmu dokumentalnego „Choreograf” o życiu modelek, emitowanego w TVP, uważa, że podstawowym motywem podjęcia się tej pracy są niskie wymagania co do kwalifikacji. Dziewczyny 14-15-letnie nie muszą się specjalnie kształcić. Wystarczy, że się pokazują. Potem szybko im się przewraca w głowach i już do normalnego życia nie wracają, zwłaszcza jeśli rodzice ich do tego nie nakłaniają. Najczęściej żadnej szkoły nie kończą i po karierze na wybiegu pracują jako fryzjerki, krawcowe, manikiurzystki.
Dlatego też prof. Rychard uważa, że decyzja o zawodzie modelki musi być podejmowana przez osoby dojrzałe i przygotowane. Problem w tym, że zajęcie modelki trudno daje się pogodzić z nauką. – Może to stało się powodem, że moja córka po kilku pomyślnych próbach nie zdecydowała się zostać modelką – dodaje.

Podobnego zdania jest np. Magda Mielcarz, poważnie traktująca swe studia na uniwersytecie. Uważa, iż szkoła daje poczucie pewności siebie. Dziewczęta, które nie zdobyły solidnego wykształcenia, patrzą w przyszłość nieco wystraszone, nie wiedzą, co się z nimi stanie po zakończeniu kariery modelki, tym bardziej jeśli ich rodzice też im niczego mądrego nie podpowiedzą.
Dziewczęta garną się setkami do różnych agencji, ale jest to owczy pęd. Każda myśli, że jej się właśnie powiedzie. Stefan Kostecki z Poznania przyznaje, że z roku na rok przybywa kandydatek do zawodu marzących o życiu lekkim i łatwym. W prasie pojawia się masa informacji o różnych castingach, konkursach, sesjach, naborach. Interes kręci się coraz szybciej.


Trzy nastolatki przed wielką szansą
Finał wielkiego konkursu mającego wyłonić najmłodsze kandydatki do zawodu, czyli Waterproof Model Search, odbył się w czerwcu ub.r. Organizowała go agencja Riccardo Gay Model Network. Spośród 15 finalistek trzy dziewczęta dostały szansę na zrobienie międzynarodowej kariery. Będą w stałym kontakcie z centralą agencji Model Network w Mediolanie. Są to Magdalena Frąckowiak (15 lat), Agnieszka Burkiewicz (17 lat) i Magdalena Łukaszewska (15 lat). W konkursie startowało ponad 1000 dziewcząt.


Jaki jest pański ideał kobiecej urody?

Wiesław Ochman, śpiewak, tenor
Moje ideały: Wenus z Milo i moja żona. W formie opisowej ideał kobiety to połączenie urody, inteligencji, dobroci i wyrozumiałości. Wzrost obojętny.

Jerzy Pilch, pisarz
Moje upodobania potraktuję opisowo, a nie personalnie. Podobają mi się te kobiety, które potrafią się diametralnie zmienić. Np. kobieta niepozorna, nieduża na pierwszy rzut oka, wykonuje jakiś gest, inaczej się ubierze, uczesze i naraz staje się olśniewająca. I na odwrót. Jest olśniewająca, a potem coś zmieni i już staje się niepozorna. Nie przepadam natomiast za urodą modelek, dziewcząt niezmiennych, jednakowo pięknych, bo zmienność jest ciekawsza.

Bronisław Cieślak, poseł SLD, filmowy porucznik Borewicz
Nie narysuję słowami takiego wizerunku. To nie jest sprawa optyczno-plastyczna, ale bardziej skomplikowana. To, że jakaś pani nagle mi się podoba, ma swoje bardzo tajemnicze powody, które nie kończą się na proporcjach ciała. Raz może to być wysoka, platynowa blondynka, a innym razem korpulentna brunetka 165 cm wzrostu. Jest np. powiedzenie, że rude kobiety są fałszywe, a ja np. znałem rudą, która była bardzo szczera. Nie mam więc jednego modelu ani wzoru. Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki…

Jerzy Bończak, aktor
To jest dla mnie bardzo trudne pytanie, bo ideałem jest przecież moja żona i gdybym tak nie uważał; nie bylibyśmy małżeństwem od 26 lat. Kiedyś podobała mi się aktorka amerykańska, Kim Basinger, ale teraz się zestarzała i szukam młodszych. Z wiekiem spektrum staje się coraz szersze i coraz więcej dziewcząt mi się podoba, coraz więcej różnych zalet w nich dostrzegam. Teraz nie ma już znaczenia, czy jest to blondynka, czy brunetka, niska, czy wysoka, byle była inteligentna, zgrabna, młoda, utalentowana. Człowiek się ogląda niemal za każdą, na szczęście to nie oznacza żadnego niebezpieczeństwa dla życia rodzinnego bezpieczeństwa.

Jarosław Sellin, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji
Kiedyś odpowiadały mi klasyczne proporcje ciała, jak u Marilyn Monroe 90-60-90, ale oczywiście dla mężczyzny uroda to jest twarz. Z reguły poszukuje on kobiecości, przeciwieństwa cech męskich, większej łagodności w rysach, długich rzęs, ciekawie zaczesanych, długich włosów, dużych oczu, delikatnej cery. Myślę, że ideał kobiecości przyjmujemy nawet nieświadomie i trudno go zdefiniować. Ten ideał pojawia się w praktyce nader często, zwłaszcza w Polsce, ale także w krajach śródziemnomorskich. Ostatnio wiele pięknych dziewcząt widziałem np. w Bułgarii.

Jacek Żakowski, publicysta
Żaden ideał teoretyczny nie istnieje. Im dłużej żyję, tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę. Próba skonstruowania sztucznie pięknej kobiety spełzła na niczym, bo prawie wszystkie teoretycznie możliwe konstrukcje mogą być piękne. Wszystko zależy od kompozycji. Piękna może być i blondynka 150 cm, i szatynka 180 cm, ale są również piękne blondynki, bardzo wysokie. To nie jest tak, jak z ulubionym samochodem, który musi być np. czerwony.


Przepis na modelkę
Wiek 14-16 lat, wzrost 180-200 cm, 2 litry wody dziennie, przynajmniej 8 godzin snu, codziennie godzina ćwiczeń na siłowni, po której można sobie pozwolić na posiłek, ale najczęściej składający się tylko z warzyw i owoców.


RANKING POLSKICH MODELEK
W układaniu listy najlepszych polskich modelek uczestniczyli szefowie kilku agencji modelek, projektanci mody i dziennikarze m.in. z „Wysokich Obcasów” i „Elle”. Znalazły się na niej nie tylko dziewczyny bardzo często dziś pokazujące się na wybiegach i w reklamach, ale także modelki, które mocno zapadły w pamięć ze względu na swoją klasę i styl, a obecnie uprawiają ten zawód sporadycznie.

  1. Małgorzata Bela. Miesięcznik „Elle” obwołał ją najlepszą polską modelką 2000 r. Małgosia znana jest jednak głównie na Zachodzie. W kraju pojawia się incydentalnie – np. na pokazie Arkadiusa. Zdaniem Jerzego Antkowiaka, Małgosia jest doskonałym wieszakiem, całkowicie nijakim, a więc łatwiejszym do ulepienia przez stylistów. Nie można wyróżnić absolutnie żadnego elementu jej urody. Małgosia (ma dziś 23 lata) jako 21-letnia dziewczyna i studentka anglistyki z Krakowa wyjechała na wakacje do Kanady, aby spotkać się też ze swoją sympatią, ale zawadziła o USA i tam dostała się do agencji modelek. Z listy studentów skreśliła ją – z bólem – jej mama, anglistka, wykładowca i dyrektor instytutu na UJ. Kariera Małgosi przebiegała jak burza, co zostało uwidocznione w przydomku, jaki przyznała jej prasa – Rolling Thunder. Prezentowała już kolekcje najbardziej znanych projektantów od Chanel do Calvina Kleina. Reklamuje perfumy Gucciego, fotografują ją gwiazdy tego zawodu, bije rekordy częstotliwości ukazywania się na okładce prestiżowego włoskiego magazynu „Vogue”. Teraz stale krąży między Nowym Jorkiem, Paryżem, Mediolanem a Londynem.
    2. Kasia Pysiak. Zaczęła karierę w Polsce w wieku 15 lat. Po dwóch latach, kiedy nikt się nią w kraju nie interesował, zaczęła robić karierę na Zachodzie. W 1997 r. wzięła udział w konkursie paryskiej agencji Metropolitan. Zajęła pierwsze miejsce w polskim finale i otrzymała kontrakt w Paryżu. Jej właściwa kariera zaczęła się od zdjęć dla „Vogue”. Reklamowała m.in. produkty Cacharel, Callaghan, Comme de Garsons, Hermes, Krizia. Występowała na pokazach Christiana Diora, Givenchy, Jean Paula Gaultiera, Issey Miyake. Charakterystyczne cechy Kasi to długa, łabędzia szyja, piękne oczy, elegancki sposób poruszania się na wybiegu.
    3. Ewa Witkowska, pierwsza polska twarz na okładce miesięcznika „Vogue”. Zdaniem Jerzego Antkowiaka, ma urodę bardziej indiańską niż słowiańską (silnie zarysowane kości policzkowe), bardziej surową niż słodką, i to się podoba.                                                                                                                                                                                                                                                                         4. Karolina Malinowska. Typ modernistyczno-elitarny, oryginalna uroda, która nie do każdego przemawia, ale w tym jej ogromna wartość. Ostatni sezon Karoliny w Mediolanie poświęcony kolekcjom mody na wiosnę-lato 2002 był bardzo udany. Wystąpiła w pokazach następujących domów mody: Miu Miu, Anna Milinari, Emilio Pucci, Moschino, Byblos, Calvin Klein, Les Copains, Burberys, Ferragamo. Ostatnio Karolina brała udział w sesjach zdjęciowych do kampanii reklamowych i katalogów, takich firm, jak: D&G, Moschino.
    5. Magda Mielcarz. Typ chrześcijańsko-antyczny. Po premierze „Quo vadis” Kawalerowicza, gdzie gra Ligię, zainteresowanie dla niej w kraju wzrosło. W Instytucie Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie studiuje, rośnie sterta listów od wielbicieli i menedżerów. Magda ma niezły dorobek na rynku zachodnim, brała np. udział w kampanii reklamowej L’Oreal na całą Europę. Gdy zaczynała karierę na różnych pokazach w Polsce, dobrze pasowała do syndromu Lolitki, a więc 14-latki udającej dojrzałą kobietę.
    6. Renata Gabryjelska. Dziewczyna – orkiestra. Była już w „Playboyu”, serialach, chętnie jeździ na pokazy sprzętu i ubiorów sportowych za granicą. Znalazła się w kilku filmach i trafiła na billboardy, choć początkowo w pokazach telewizyjnych miała pewne problemy z wysławianiem się. Kariera tej dziewczyny przebiega harmonijnie, o co dba obrotny agent, Staszek Trzciński.
    7. Kasia Bożkiewicz. Nowoczesny typ urody. Zielonooka blondynka o pociągłej twarzy, znana m.in. z zagranicznych kampanii Coca-Coli i Swatcha.
    8. Julia Rzepecka. Zadebiutowała u boku Bogusława Lindy w filmie Władysława Pasikowskiego „Reich”. – Mam taką zasadę, że daję sobie szansę. Dostałam tę rolę i bardzo się cieszę – powiedziała Julia w wywiadzie, w którym dziwiła się, że na castingu pokonała aż 300 kandydatek. Czas spędza pomiędzy Paryżem, Londynem i Mediolanem. Pracowała dla takich kreatorów mody, jak Carl Lagerfeld. Marzy o szkole aktorskiej i niebieskich migdałach, czyli powtórnym kontakcie z Lindą i Baką.
    9. Marta Pecko. Brzydula, zielonooka blondynka z wyrazistym charakterem. 177 cm wzrostu. Wschodząca gwiazda agencji Orange, szykuje się na sesję u wielkiego kreatora mody, Carla Lagerfelda.
    10. Ilona Felicjańska. Blondynka, typ polski. Zaczynała w Modzie Polskiej jako finalistka z konkursu Miss Polonia, co nie zawsze dobrze wróży modelkom, ale jej akurat pomogło. Uchodzi wśród panów i dziewcząt za wzór urody. Ma pozycję w świecie show-biznesu i kręgach towarzysko-artystycznych. Przyznaje się do niej agencja Orange.
    11. Paulina Tomborowska. Blondynka z ładnym biustem. Bardziej znana z rólek w serialach np. „Czułość i kłamstwa” w Polsacie, (grała z Pawłem Delągiem i Kasią Skrzynecką) niż z wybiegu i reklamy, ale to też daje jej ogromną popularność. W Atomic TV, polskiej telewizji muzycznej, prowadziła program „Czarny ekran”. Razem z Arturem Orzechem występowała w TVPP w „Twojej Liście Przebojów”
    12. Beata Kuroczycka. Na pokazach mody była posągowa i wytworna, a w telenoweli „Czułość i kłamstwa” zrobiono z niej straszną jędzę.                                                                                               13. Katarzyna Smutniak. Typ śródziemnomorski – wielkie oczy, wydatne, zmysłowe usta, ciemne włosy, pociągająca figura. Dla takich dziewcząt debiut u boku Bogusława Lindy i Pawła Deląga (w filmie Janusza Zaorskiego „Haker”) może być katapultą do dalszych ważnych dokonań. Jaka będzie przyszłość Katarzyny? Zobaczymy.                                                                              14. Dorota Brodzik. Blondynka o jasnej, wręcz porcelanowej cerze. Taki typ urody poszukiwany jest np. na rynku japońskim. Dziwnie łatwo zdobywa rynek za granicą, ale w Polsce nie może się cieszyć uznaniem. Mówią o niej: „Nie ten typ”. Dorota była już w konkursie prestiżowego pisma „Elite Model Look”, pojawiła się na okładce włoskiej edycji „Elle” i edytorialach włoskiej „Marie Claire” i hiszpańskiego „Cosmpolitan”.
    15. Małgorzata Niemen. Fenomenalna uroda. Po bogatej i owocnej karierze właściwie już od dawna powinna być poza konkurencją. A jednak jej pojawienie się jest bardzo dobrze przyjmowane. Reklamuje niekiedy ubiory dla 40-letnich kobiet, kosmetyki itd. Zdaniem Jerzego Antkowiaka, takie zjawisko pojawia się raz na 100 lat. Niedościgły wzór do naśladowania dla modelek, bo zajmowała się wyłącznie pracą, a nie plotkami i flirtami. Tytan pracy, ale z duszą Gawroche’a. Im bardziej spokojną i klasyczną kreację prezentowała, tym bardziej chciała pokazać jakiś pazur, zrobić coś z przytupem, wymyślić greps.                                                                                                                                                                                                                                       16. Dominika Szymańska. Nowa twarz kampanii Madame Figaro.
    17. Marta Żurkowska. Wyjeżdżała niejednokrotnie na Zachód, zachwycił się nią fotografik Helmut Newton, robiła zdjęcia dla Chanel.
    18. Agnieszka Martyna. Niebieskooka blondynka. Wzrost 180 cm. Do Mody Polskiej przyjechała ze Szczecinka z pękiem tulipanów w ręku i od razu zapytała: – Czy tu można dostać pracę? Trochę „kręciła” z synem głównego projektanta, Kajetanem Antkowiakiem, ale senior rodu jest szczęśliwy, że nie został teściem Agnieszki, choć – według niego – była warta grzechu. Dosłownie i w sensie zawodowym. Mówi się, iż w kraju należy do najwyższej kategorii. Na każdej prezentowanej kolekcji była w stanie odcisnąć swoje indywidualnie piętno osobowości. Znana z dziesiątek okładek popularnych czasopism. Doświadczona modelka na miarę Polski, blisko ideału i… 30-ki.
    19. Kornelia Kwidzyńska. Typ słowiański, niebieskooka blondynka o smutnej twarzy. Do agencji Model Network Roccardo Gay trafiła przez przypadek: właścicielka zobaczyła ją na zwykłym zdjęciu rodzinnym i zachwyciła się jej urodą. Była już w zagranicznych magazynach „Marie Claire” i „Elle”.
    20. Kasia Butowtt. Zaczynała przed laty w Modzie Polskiej. Jakiś czas była w cieniu swej siostry, Anny Walentynowicz, która w latach 80. była regularnie „kasowana” na granicy z uwagi na zbieżność imienia i nazwiska ze słynną robotnicą gdańską. Weteranka rynku modelek, ale nadal się liczy.

 

Wydanie: 16/2002

Kategorie: Obserwacje

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy