Mrożąca policja

Mrożąca policja

14-latkowi, który udostępnił post o spacerze kobiet, policja groziła czterema latami w poprawczaku i czterema w więzieniu

16-tysięczne Krapkowice na Opolszczyźnie, 17 listopada, wtorek, dzień przed planowanym spacerem w obronie praw kobiet. To miała być trzecia demonstracja, organizowana przez internet, a właściwie spacer, zaczynający się na rynku. Po godz. 10 rano do domu 14-letniego Macieja i jego rodziców wchodzą policjanci. – Jeden pan umundurowany, jeden w cywilu. Oskarżyli mnie najpierw o organizowanie demonstracji, potem przyznali, że nie wiedzą, kto jest organizatorem. Pojechali do mojej szkoły. Tam powiedzieli, że to ja nim jestem – wyjaśnia uczeń VIII klasy, któremu policjanci przerwali lekcje online. Funkcjonariusze ostrzegli Maćka i rodziców, że publikowanie takiej informacji, właściwie plakatu, jest publicznym nawoływaniem do popełnienia czynu zabronionego. Jeżeli chłopak pojawi się na demonstracji, będzie uznany za jednego z organizatorów, a za organizowanie nielegalnego zgromadzenia grozi mu nawet osiem lat pozbawienia wolności. – Rodzicom grożono sądem i grzywną, a ja mógłbym spędzić cztery lata w poprawczaku i cztery w więzieniu – oznajmia Maciek. Szykany dotknęły go za udostępnienie wydarzenia w sieci. Policja zainteresowała „czynem” Maćka także sąd rodzinny. – Po interwencji policji napisałem na FB, co się stało. Otrzymałem słowa wsparcia m.in. od starosty krapkowickiego Macieja Sonika i posłanki Lewicy Marceliny Zawiszy. To dodało mi sił do dalszych działań.

Nastolatek bierze aktywny udział w protestach, na ostatnim spacerze niósł plakat: „Jarek! Jak cię pozbawimy snu, odszczekasz wyrok trybunału”. – Jestem feministą i mam poglądy lewicowe. Wspieram kobiety, wolność słowa i mam dosyć rządów prawicy, są nie do zniesienia. Zaangażowałem się w politykę przez obecną sytuację w kraju. Kilka osób również zachęciłem do lewicy. Teraz zapisuję się do młodzieżówki i postaram się zajść jak najdalej.

Maciej przekonał rodziców do swoich poglądów, także do tego, by w tym roku wypisali go z religii; wspierają syna, mają do niego zaufanie. – Obywatelska debata to według mnie jedyny słuszny sposób na zmienianie kraju – podkreśla 14-latek. – Żałuję, że nie rozmawiamy w naszej klasie o polityce.

Jak mówi sierż. sztab. Ewelina Karpińska z Komendy Powiatowej Policji w Krapkowicach, policjanci jedynie poinformowali, że strajk w formie zgromadzenia jest nielegalny oraz o konsekwencjach łamania zakazu zgromadzeń. Twierdzi, że informacja na usuniętym już plakacie zapowiadającym wydarzenie 18 listopada zachęcała do zgromadzenia. Tymczasem z treści plakatu jasno wynika, że to Krapkowicki Spacer. Gdzieś przecież musi się zacząć, dlatego napisano: rynek. Policjanci w tej samej sprawie byli u jeszcze jednej osoby, pełnoletniej. Sierż. sztab. Karpińska tłumaczy, że zgodnie z ustawą z dnia 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich istnieje możliwość demoralizacji nieletniego, co zobowiązuje policję do poinformowania np. jego szkoły.

Iwona Gałązka ze Strajku Kobiet Opole uważa, że to działania nieadekwatne do wieku chłopaka, który nie jest przestępcą, nie jest notowany. W związku z tym SKO zamierza wszystkich, którzy mogą się znaleźć w podobnej sytuacji, wyposażyć w wiedzę o prawach, jakie przysługują osobom, u których w domu pojawia się policja z podobnymi zarzutami czy sugestiami. – Jakże łatwo policji wywołać efekt mrożący, nawet jeśli osoba zna swoje prawa, może w emocjach inaczej zareagować. To represje, tak je musimy nazywać – dodaje Iwona Gałązka.

Mecenas Jacek Różycki, edukator prawny, walczący o prawa sędziów, prokuratorów, swoich kolegów i pracujący na rzecz ofiar oskarżeń naznaczonych politycznie: – Ten 14-latek udostępnił post na portalu społecznościowym, czyli można domniemywać, że zgadza się z treścią, której nie jest autorem. Pomijając rażącą wręcz hipokryzję, kluczowe jest co innego. Udostępnienie treści cudzego autorstwa można logicznie interpretować jako jej podzielanie, a nie „jako nawoływanie do popełnienia przestępstwa” lub „organizowanie nielegalnego/zakazanego zgromadzenia”. Abstrahując od oczywistej niekonstytucyjności takich zakazów wprowadzanych rozporządzeniami, należy wskazać, że funkcjonariuszom policji wypadałoby chociaż zgłębić definicję pojęć organizator, organizować w leksykonie PWN, a później ewentualnie używać środków w postaci wizyt w domach nastolatków. Byłoby poważniej.

Czy teraz Maciej się boi? – Absolutnie. Chcę walczyć dalej. Moim celem jest wywalczenie jak największej liczby ustaw przyjaznych mniejszościom i zwierzętom. Chciałbym pomagać innym.

b.dzon@tygodnikprzeglad.pl

Fot. archiwum prywatne

Wydanie: 48/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy