Nagły koniec przywilejów emerytalnych

Nagły koniec przywilejów emerytalnych

Zamiast 1,2 mln osób tylko górnicy będą mieli prawo do wcześniejszych emerytur pomostowych

Z końcem 2007 r. wygasa ważność dotychczas stosowanych przywilejów socjalnych pozwalających na wcześniejsze przechodzenie na emeryturę pracowników różnych uciążliwych zawodów. Są wśród nich wielkie grupy zawodowe, takie jak nauczyciele i kolejarze, ale także mniejsze – dziennikarze, śpiewacy, cyrkowcy i kaskaderzy. Nikt nie ma wątpliwości, że wieloletnia praca w stresie, hałasie, wibracji, zaciemnieniu, niedotlenieniu itd. może spowodować trwały uszczerbek na zdrowiu, stąd pomysł, by ludziom dotąd uprzywilejowanym wcześniejszymi emeryturami przyznawać, przynajmniej w jakimś zakresie, tzw. emerytury pomostowe, niższe od normalnych, ale pozwalające dotrwać do ustawowego wieku emerytalnego – 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Prace nad wprowadzeniem pomostówek przebiegają jednak z wyraźnymi oporami i zacięciami, co powoduje zaniepokojenie społeczne. Doszło już do tego, że rzecznik praw obywatelskich zwrócił się do wicepremiera Ludwika Dorna o przyspieszenie prac nad projektem ustawy o emeryturach pomostowych.
Napięcie jednak powiększa się nieustannie, bo termin 1 stycznia 2008 r. zbliża się, a ZUS, czyli instytucja powołana do zapewnienia emerytur pomostowych, nie ma jak dotąd żadnych instrumentów, ani prawnych w postaci odpowiednich przepisów, ani wręcz technicznych, w postaci odpowiedniego programu informatycznego, który owe pomostówki dla ponad miliona osób, które już pracować nie chcą i nie mogą, miałby wyliczyć. Zapowiada się więc gorąca jesień dla wielu branż. Spokojnie mogą spać tylko górnicy – oni swoje przywileje emerytalne załatwili wcześniej oddzielną ustawą. Wystarczyła sama zapowiedź, że „pierony ze Śląska przyjadą pod Sejm z kilofami”. Do szturmu szykują się na razie nauczyciele spod znaku ZNP.

Kalata ujawnia intencję rządu

Czy pierwsze świadczenia w postaci emerytur pomostowych dla ok. 1,2 mln ludzi będą wypłacane już w 2008 r.? Okazuje się, że rząd szykuje sporej części społeczeństwa jeszcze większą niespodziankę.
Nic nie da maksymalne skrócenie prac nad przygotowaniem ustawy o emeryturach pomostowych, bo jak się dowiadujemy z „Gazety Prawnej”, która dotarła do ministerialnego projektu, emerytury pomostowe dla większość oczekujących mają być w ogóle zlikwidowane. Poprzednio straszono pracowników, że na dostosowanie systemu informatycznego do nowych regulacji prawnych potrzebny jest co najmniej rok, teraz dowiadujemy się, że system wypłat emerytur pomostowych w zapowiadanej postaci w ogóle nie powstanie.
„Gazeta Prawna” napisała, że w ramach projektu resortu pracy i polityki społecznej z prawa do wcześniejszej emerytury będzie mogło skorzystać czterokrotnie mniej osób, niż przewidywano. Prawo do emerytur pomostowych zachowa jedynie 312 tys. osób. Do tej pory miało je 1,25 mln pracowników. Przywileje stracą m.in. nauczyciele, dziennikarze i artyści.
Co więcej , rząd w ogóle nie chce partycypować w wypłatach, ale zmusza do tego pracodawców. W myśl ujawnionego projektu do wypłaty emerytur dołożą się firmy, które za zatrudnionych u siebie pracowników zapłacą po prostu wyższe składki ubezpieczeniowe.

Związkowcy w szoku

Rewelacje „Gazety Prawnej” potwierdzone przez springerowski „Dziennik” zostały początkowo przyjęte w kręgach związkowych z pewnym niedowierzaniem.
Janusz Śniadek, przewodniczący KK NSZZ „Solidarność”, wyraźnie wstrzymywał się z komentowaniem gazetowych zapowiedzi, tłumacząc, że to jest „rzekome stanowisko rządu”, którego oficjalnie nikt mu nie przedstawił.
– Nie dajmy się zwariować – mówi. – Przestał chodzić w mediach Józef Oleksy i to pewnie ma być kolejna sensacja. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że projekt, o którym pisze prasa, rzeczywiście wejdzie w życie.
Janusz Śniadek uważa jednak, że to, komu należą się emerytury pomostowe, nie powinno zależeć od głosowania w Sejmie, lecz decyzji odpowiednich zespołów medycznych, które określą kryteria przyznawania takich przyśpieszonych świadczeń. O kategoriach osób, którym emerytury pomostowe trzeba przydzielić, powinni decydować lekarze.
Podobne zdanie w tej kwestii wygłasza szef OPZZ, Jan Guz. – Założenia do ustawy do nas nie dotarły – mówi. – Wyrażamy ubolewanie. Strona rządowa, przedstawiając jednostronnie to, co powinno być wynikiem trójstronnych uzgodnień, naruszyła zasadę dialogu. Z jednej strony rząd ogłasza deklarację przystąpienia do umowy społecznej „Gospodarka, praca , rodzina”, a sam idzie innym kanałem. To, co zaproponował w sprawie emerytur pomostowych, jest nie do przyjęcia. Po co było angażować ekspertów z dziedziny medycyny pracy, aby teraz straszliwie ograniczać dostęp do emerytur pomostowych?
Bardziej bezkompromisowy w tej kwestii jest Sławomir Broniarz, prezes ZNP. Jego zdaniem, reprezentanci zawodów, które rząd w swym projekcie pomija, powinni stworzyć wspólny front. Najbardziej prezesa Broniarza zaskakuje fakt, że choć sprawa emerytur pomostowych jest elementem sporu zbiorowego z rządem, to minister pracy Anna Kalata zamierza decydować o prawach zawodowych tak licznej grypy zawodowej jak nauczyciele ponad ich głowami.
– Jesteśmy na krawędzi. Nie możemy zrobić już ani jednego kroku wstecz – mówi Sławomir Broniarz. – Będziemy walczyć.

 

Wydanie: 16/2007

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy