Geologia to ja

Geologia to ja

Niewykluczone, że wkrótce wydobycie i przetwarzanie polskich bogactw naturalnych stanie się okazją do wyprowadzania pieniędzy publicznych w prywatne ręce

Takie mogą być skutki ustawy o utworzeniu Polskiej Agencji Geologicznej, której projekt powstał pod rządami PiS. O przyjęcie ustawy zabiega kierujący polską geologią prof. Mariusz Orion Jędrysek, od listopada 2015 r. główny geolog kraju, sekretarz stanu i pierwszy zastępca ministra środowiska, a także pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej państwa i poseł PiS. On jest też odpowiedzialny za opracowanie projektu ustawy.

Jak stwierdził geolog dr Tomasz Nałęcz, PAG to antypaństwowy i antynarodowy przekręt. Agencja miałaby zastąpić Państwowy Instytut Geologiczny, przejmując jego majątek i część pracowników. Sekcja Krajowa Geologiczno-Wiertnicza NSZZ Solidarność uważa, że byłby to „zabór mienia instytutu stanowiący formę zorganizowanej grabieży”.

Szefowie Krajowego Związku Zawodowego Geologów w PIG i tamtejszej Solidarności napisali wspólnie do premiera Mateusza Morawieckiego, że istnieje zagrożenie bezpieczeństwa geopolitycznego Polski. PAG będzie bowiem „praktycznie niekontrolowalnym podmiotem”, a ustawa, która ją powołuje, dotyczy zarządzania wartymi biliony złotych surowcami i sterowania dostępem do nich.

Oręż geologicznej władzy

Nowa agencja stanie się organem wykonawczym głównego geologa kraju, pełniąc jednocześnie funkcje państwowej służby geologicznej. Dziś tymi zadaniami zajmuje się Państwowy Instytut Geologiczny, prowadzący również badania naukowe. Służba geologiczna rozpoznaje budowę geologiczną kraju i wykrywa ewentualne zagrożenia (np. dla prac budowlanych), określa zasoby bogactw naturalnych, przygotowuje materiały konieczne do udzielania koncesji na wydobycie surowców, sporządza mapy geologiczne.

PAG będzie robić to samo, co dziś PIG, ale nie tylko. Oprócz zlecania zadań na zewnątrz PAG, zgodnie z projektem ustawy, miałaby udzielać przedsiębiorcom wsparcia finansowego w formie pożyczki lub dotacji na różne działania gospodarcze. Może to być np. rozwijanie nowych sposobów poszukiwania i wydobycia surowców oraz ich późniejszego przerabiania, metod przetwarzania odpadów czy rekultywacji gruntów. Wszystkie takie prace są bardzo kosztowne. O tym, kto dostanie wsparcie, ma decydować konkurs rozpisany przez prezesa przyszłej PAG. To ważny zapis, który umożliwi różnym firmom – także koncernom zagranicznym – uzyskanie na swoją działalność dużego zastrzyku finansowego ze środków państwowych (jego wysokość nie jest ograniczona w ustawie). Oczywiście to dobrze, jeśli firmy zechcą wdrażać w Polsce innowacyjne technologie przemysłowego przerobu surowców czy będą zajmować się ich wydobyciem w nowoczesny sposób. To jednak one powinny raczej w tym celu u nas inwestować, a nie uzyskiwać środki na działania od państwa polskiego. Udzielaniem wsparcia tym firmom nie powinna też się zajmować państwowa służba geologiczna, bo może wejść w konflikt interesów. Zwłaszcza zaś nie powinna mieć na to tak dużego wpływu jedna osoba, czyli prezes przyszłej PAG.

„Uchwalenie ustawy o Polskiej Agencji Geologicznej znacznie pogorszy przejrzystość i kontrolę sprawowaną nad wydatkowaniem pieniędzy publicznych, które znajdą się w jednym ręku – prezesa PAG, który z kolei będzie mógł je wydawać znacznie swobodniej (co może oznaczać także ryzykowniej) niż obecnie. Nad działaniami prezesa PAG nie ma skutecznej kontroli poza bardzo ogólnym, słabym pod względem uprawnień, nadzorem ministra, któremu pozostaje tylko »zaufanie«”, oświadcza Zbigniew Kuszlewicz, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ Solidarność. Związek zarzuca, że ustawa umożliwi wydawanie publicznych pieniędzy przez PAG „w dowolnym miejscu na Ziemi”, a „pieniądze można utopić wszędzie, uzasadniając m.in. niegospodarność tzw. ryzykiem geologicznym”.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 6/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Andrzej Iwańczuk/REPORTER

Wydanie: 6/2019

Kategorie: Kraj

Komentarze

  1. dsdfsdfdf
    dsdfsdfdf 7 lutego, 2019, 22:19

    Możemy se pogadać a jak podskoczymy to Mossbacher zainterweniuje i sprawa bedzie zalatwiona czy nam sie to podoba czy nie.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Anonim
    Anonim 20 lutego, 2019, 23:39

    Komusza cenzura dane personalne wymusza , to dopiero wolna prasajak w ZSRR

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy