Nagrody już rozdane?

Nagrody już rozdane?

Claire Huangci, Miroslav Kultyshev, Daniil Trifonov, Jacek Kortus, Yuma Osaki, Ingolf Wunder – czy te nazwiska znajdą się wśród finalistów XVI Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina? To oczywista herezja, aby jeszcze przed zakończeniem I etapu przesłuchań ktoś mógł podejrzewać, że jurorzy mają już ustaloną kolejność finalistów. Jednak powoli rozkręcający się wielki konkurs toczy się według swoich, dawno ustalonych praw i pewne rzeczy można przewidzieć nawet na samym początku. Jak choćby to, że przynajmniej cztery nazwiska z obecnej listy uczestników powinny dotrzeć do IV etapu. Ale po kolei. Recitale w cieniu żałoby Wypada przypomnieć, że w dniach 12-24 kwietnia odbywały się w Warszawie wstępne eliminacje obejmujące ponad 200 kandydatów. Chodziło o to, aby z właściwego konkursu w październiku wyeliminować zdecydowane nieporozumienia artystyczne i pianistyczne, bo kwalifikowanie uczestników na podstawie samych nagrań na CD lub DVD jest trochę jak kupowanie kota w worku. Los chciał, że od 10 kwietnia cały naród był pogrążony w żałobie, największej z dotychczas przeżywanych. Odwołano wszystkie masowe imprezy, występy i koncerty, także wszelkie prezentacje muzyczne. Na szczęście w tym wypadku organizatorzy z Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina nie dali sobie pokrzyżować planów i w Sali Kameralnej Filharmonii Narodowej odbywały się dzień w dzień, przy minimalnym zainteresowaniu publiczności, przesłuchania kan- dydatów na kandydatów. Mię- dzynarodowe 15-osobowe jury pod przewodnictwem prof. Andrzeja Jasińskiego dokonało drastycznego przesiewu, odrzucając aż 120 młodych pianistów. Czy osiemdziesiątka dopuszczona do właściwego turnieju rzeczywiście była zdecydowanie lepsza od wyeliminowanej większości – tego już się nie dowiemy. Preeliminacje nie były rejestrowane, pozostaje nam mieć zaufanie do znakomitych fachowców, którzy dokonali tej „rzezi”. Kiedy jednak ogłoszono ostateczny werdykt jury, okazało się, że w głównym konkursie znalazły się trzy osoby, które weszły do turnieju bocznymi drzwiami, tj. bez tych wstępnych przesłuchań. Piętnastka selekcjonerów uznała, że dla trojga młodych artystów – Amerykanki chińskiego pochodzenia Claire Huangci i dwóch Rosjan – Miroslava Kultysheva i Daniila Trifonova organizowanie preeliminacji jest zbędne, bo już wcześniej wygrali wiele międzynarodowych konkursów i mają ugruntowaną pozycję. Claire była np. zwyciężczynią aż dwóch konkursów chopinowskich odbywających się za granicą, w Miami i w Darmstadt, Miroslav pokonał wszystkich uczestników na Konkursie im. Czajkowskiego w Moskwie w 2007 r., a Daniil to również łowca konkursowych nagród. Skoro jednak wtedy uznano, że ta trójka to pewniaki, to obecnie nie ma już wyjścia – jurorzy pod przewodnictwem prof. Jasińskiego, choć pracujący w znacznie zmienionym i okrojonym składzie, sami napluliby sobie w twarz, gdyby pozbawili tych pianistów szans na medale. Obecne jury liczy tylko 12 osób, a prócz prof. Andrzeja Jasińskiego ze starego składu z kwietnia 2010 r. przejęło także Adama Harasiewicza, Kevina Kennera i Piotra Palecznego. Pozostali członkowie sądu konkursowego to światowej sławy pianiści, wątpliwe jednak, by chcieli dokonywać jakiegoś puczu wobec tzw. starej gwardii. Seksistowski kiks Choć wciąż jesteśmy jeszcze na początku XVI Konkursu Chopinowskiego, już dochodzi do gorszących ekscesów, na razie tylko słownych. Oto w dzienniku „Rzeczpospolita” ukazał się tekst publicysty muzycznego Jacka Marczyńskiego pod znamiennym tytułem: „Kobiety, nie dotykajcie Chopina!”, w którym znalazło się m.in. zdanie: „muzyka Chopina jest sentymentalna, rzewna i emocjonalnie chwiejna. Ale gdy za rozwikłanie jej tajemnic biorą się kobiety, od razu pojmujemy, że przy całej swej delikatności był on stuprocentowym facetem i zrozumieć Fryderyka mogą jedynie mężczyźni”. Takie zdanie mogło się ukazać tylko na łamach prawicowej gazety, i ukazało się. Marczyński nawet nie próbuje nadać tej myśli pozorów anegdoty, bo dodaje: „To nie jest lekceważenie kobiet, lecz smutna konstatacja”. Wypadałoby oczywiście przypomnieć publicyście parę kobiecych nazwisk, takich jak zasiadająca w jury Martha Argerich albo słuchana niedawno w Warszawie Maria Joăo Pires, jak Ewa Pobłocka i Ewa Kupiec, jak Mitsuko Uchida i Bella Dawidowicz itd., itp., aby musiał odwołać te nieodpowiedzialne słowa, a mają one niestety także o wiele groźniejszy, bo szowinistyczny podtekst. Publicysta bowiem pije głównie do przedstawicielek płci pięknej przybyłych z Dalekiego Wschodu i szydzi z ich zapału do doskonalenia w wykonawstwie muzyki Chopina. Jego zdaniem w kobiecej reprezentacji na konkursie dominują

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2010, 41/2010

Kategorie: Kultura