W najnowszym (12/2020) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (12/2020) numerze Przeglądu polecamy

W poniedziałek 16 marca w kioskach 12 numer tygodnika PRZEGLĄD (dostępny także w wersji elektronicznej). Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Wirus to test dla społeczeństwa
– Dobrze, że się boimy. Gdybyśmy się nie bali, to nie bylibyśmy ostrożni. Ludzie, którzy się nie boją, nie podejmują zachowań, które uchronią ich przed zagrożeniem. Gdyby ktoś nie bał się ognia, to wiadomo, na jakie naraża się konsekwencje – komentuje badaczka emocji, psycholog i psychoterapeuta, dr Magdalena Nowicka. – W mediach pojawia się takie oto retoryczne pytanie: „Dlaczego ludzie nie boją się grypy, skoro i ona jest śmiertelnym zagrożeniem, a boją się koronawirusa?”. Właśnie dlatego! Grypę znamy, praktycznie każdy w życiu na grypę chorował, mamy to przeżycie za sobą. Możemy wciąż jej się bać – w sensie odczuwania strachu przed jej objawami i przebiegiem, ale zagrożenie jest znajome. A nowego wirusa nie znamy i dlatego wzbudza taki lęk – dodaje.

Czas kwarantanny dla wszystkich
W Trójmieście na pozór panuje spokój, choć jakby mniej ludzi na ulicach, w maskach nikt jeszcze nie chodzi. Lecz to spokój pozorny. W toalecie dworcowej w Sopocie, zadbanej, z mydłami w płynie do rąk, pracownica opowiada, że kobieta z Wrocławia zrobiła jej awanturę. Powód? Automat nie otworzył jej drzwi, nie miała więcej bilonu, więc musiała u niej rozmienić pieniądze. – Bała się, że ją zarażę, a ja po każdej osobie odkażam ręce – skarży się, wyciągając na dowód pojemnik z żelem antybakteryjnym.
W pociągu regionalnym z Gdańska do Elbląga na ekranach w każdym przedziale wyświetlają się bez przerwy komunikaty, jak zapobiec zarażeniu, jak się zachować na wypadek złego samopoczucia, gdzie zadzwonić, co robić.

Wirus dezinformacji
W Polsce infodemia – im większa robi się liczba potwierdzonych przypadków – objawia się w lokalnym języku i gramatyce teorii spiskowych. Te mniej mają wspólnego z filmowymi thrillerami o broni biologicznej, a więcej z traumami z czasów stanu wojennego czy rytualną niewiarą w jakąkolwiek sprawczość rządu i panikę w kręgach władzy (zauważmy, że wykluczające się teorie mogą w myśleniu spiskowym funkcjonować obok siebie bez problemów). Stąd biorą się wiadomości, że władza ukrywa faktyczną liczbę zakażonych lub ją zaniża, by ukryć rozmiary epidemii. Lub na odwrót, że wykorzystuje epidemię koronawirusa, który sam w sobie nie jest aż tak groźny, aby za chwilę rozjechać czołgami opozycję i internować zwykłych obywateli.

Trump zignorował wirusa z Wuhan
Amerykańscy naukowcy myślą już od dłuższego czasu. I są, niestety, zatrważająco zgodni, że za polityczne wyrachowanie połączone z tragiczną nieodpowiedzialnością prezydenta i jego rządu Ameryka może zapłacić straszliwą cenę. Podczas niedawnej konferencji Amerykańskiego Stowarzyszenia Szpitali dr James Lawler z Centrum Medycznego przy Uniwersytecie Nebraski przestrzegł, że skoro pozwolono wirusowi rozprzestrzeniać się bez wiedzy i kontroli tak długo, w tym w grupach najwyższego ryzyka, liczba zgonów w USA może sięgnąć nawet pół miliona, a zachoruje do 100 mln osób.

KRAJ
Miasto na sprzedaż
– Działanie wojewody ewidentnie wygląda na wtykanie kija w szprychy. Wojewoda nie podaje żadnych konkretnych niezgodności przepisów uchwały z prawem – mówi bez ogródek Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Ustawa nie wymaga ponownego wyłożenia projektu tej uchwały, a wprowadzone zmiany były przecież właśnie wynikiem konsultacji.
Wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł 26 lutego zablokował uchwałę krajobrazową Rady m.st. Warszawy, przyjętą 16 stycznia 2020 r. Powód? Jego zdaniem istotne naruszenie trybu sporządzenia uchwały.

Pozew w szufladzie, entuzjazm zgasł
Choć 7 kwietnia miną dwa lata od spotkania w Czarnem z historykiem IPN Piotrem Szubarczykiem, który naubliżał zebranym za to, że byli przeciwni powstaniu pomnika „żołnierzy wyklętych”, pozew przeciwko niemu wciąż leży w gminnej szufladzie. Entuzjazm mieszkańców gdzieś się ulotnił. Ludzie są ostrożni, ważą słowa. – Wymyślono składanie oświadczeń, żeby nas zniechęcić, gdyż wiadomo, że nikt nie chce po sądach się włóczyć – słyszę. – Straciliśmy już nadzieję, nawet sprawy na bieżąco nie śledzimy. Burmistrz był kiedyś asystentem posła PiS, więc po jakiej może być stronie, jak pani myśli? – pyta jedna z kobiet.

Oszukani przez internet
– Wyprowadza dane, takie jak loginy i hasła, np. do poczty albo kont w banku. Jeżeli ktoś ma dostęp do naszej poczty, to na podstawie wcześniejszej korespondencji może zrobić prawie wszystko: podszywać Jeżeli ktoś ma dostęp do naszej poczty, to na podstawie wcześniejszej korespondencji może zrobić prawie wszystko: podszywać się pod nas czy naszą firmę. W ten sposób oszuści pozyskują też dane do logowania do banku – ostrzega Jarosław Bartniczuk, specjalista ds. bezpieczeństwa teleinformatycznego i korporacyjnego w zakresie ochrony informacji.

Tatrzański (Luna)park Narodowy
Oby Tatrzański Lunapark Narodowy pozostał tylko niezrealizowanym koszmarem. Niestety, koszmar ten realizuje się stopniowo, po cichu, latami. Pamiętajmy, że Tatry to obszar bardzo mały, nie można tutaj mechanicznie i bezmyślnie przenosić wzorców alpejskich – nie ta skala, nie ta rzeczywistość. To nasz skarb, kruchy i delikatny, poddawany gigantycznej presji. Mamy moralny obowiązek zachować go dla przyszłych pokoleń, a nie „skonsumować” jak hamburgera, a papierek cisnąć pod koła elektrycznej ciuchci pomykającej Doliną Chochołowską. Homo ludens ma gen autodestrukcji. Lepiej o tym nie zapominać!

Menora już się nie pali
– Gdy mnie pytają, skąd jestem, mówię, że z Podlasia… O tym, gdzie było getto w Grajewie, dowiedziałam się kilka lat temu w muzeum Polin. Byłam tam już po studiach i patrzę, a na tablicy Rajgród. Wow! Znam! Później patrzę: Grajewo! Myślę sobie: „No, naprawdę?”. Zaczęłam pytać, to mama mi pokazała, gdzie getto było. Poszłam, same wąskie uliczki wokół kościoła, te same budynki, myślę wtedy, że niewiele się zmieniło od czasów wojny. Na jednej ulicy w jednym domu swojego czasu w oknie paliła się menora i zapanowało oburzenie w Grajewie, że jak to się pali żydowska menora?! I mówiono, że to jacyś przyjezdni, może Żydzi? Poszłam podczas ostatnich świąt, ale menory w oknie nie było.

Fragment książki Mirosława Tryczyka „Drzazga. Kłamstwa silniejsze niż śmierć”

SYLWETKA
Wyszło świetnie, Ludwiku…
Ludwik Stomma. Antropolog kultury, historyk, autor książek, felietonista. Także PRZEGLĄDU. Wielka postać, wielki erudyta. Niełatwo pogodzić się z tym, że już nigdy niczego nie napisze i nigdy już nie będzie okazji z nim pogadać. Bo był to KTOŚ, choć nosił się zwyczajnie.

Bójcie się poprawiaczy waszego życia
Jako felietonista prof. Ludwik Stomma pojawił się na łamach PRZEGLĄDU w lutym 2013 r. Ostatni Jego tekst wydrukowaliśmy cztery tygodnie temu. Przez ponad sześć lat ukazało się przeszło 150 felietonów. Najczęściej pisał o Polsce i Polakach, wiele razy krytycznie, ale zawsze z troską, mając dystans, jaki daje spojrzenie znad Sekwany.

ZAGRANICA
Mieszkania zamrożone
Berliński parlament zdecydował się zamrozić czynsze w całym mieście na najbliższe pięć lat. Na mocy uchwalonego pod koniec stycznia prawa w zdecydowanej większości miejsc w Berlinie lokatorzy będą przez najbliższe pół dekady płacić maksymalne stawki równe tym z 2019 r. Właściciele będą z kolei zmuszeni pokazać ewentualnym nowym najemcom umowy obowiązujące w poprzednim roku, żeby udowodnić, że nie zawyżają cen. Spora część miasta została też objęta nowymi limitami czynszowymi, zależnymi od lokalizacji, rodzaju budynku i podmiotu lub rodziny, która wynajmuje dany lokal.

HISTORIA
Legenda wielkiej budowy
– Nowa Huta była najpierw legendą wyolbrzymioną przez propagandę, a potem antylegendą. A w życiu nie ma takich przeskoków. Mówiliśmy o młodzieży, może dodam słowo o kadrze, o inżynierach, którzy prowadzili budowę. To była znakomita kadra, przedwojenna, często z akowskim życiorysem. Ich też porwały historia i żywioł pracy. Skala budowy! Rzeczy, które miały znaczenie w gabinetach partyjnych Warszawy, tu przechodziły bez echa. Bo życie zawsze jest silniejsze niż ideologia i propaganda – mówi Józef Tejchma, szef organizacji ZMP na budowie miasta i kombinatu Nowa Huta.

Biało-czerwona wbita w morze
Bitwa o Kołobrzeg trwała 11 dni i uznawana jest za największy regularny bój uliczny z udziałem polskich wojsk w czasie II wojny światowej. Zdobycie Kołobrzegu przez żołnierzy 1. Armii WP nie tylko oznaczało przełamanie niemieckiego oporu w strategicznym rejonie, ale także pozwalało z optymizmem patrzeć na przyszły kształt morskiej granicy Polski. Biało-czerwona flaga powiewająca nad kołobrzeskim portem stała się symbolem ambicji odbudowującego się państwa i poświęcenia jego żołnierzy. Bałtyk był odtąd również polskim morzem.

OPINIE
Rusofobia to (wielki) biznes robiony na Polakach
Po co zużywamy się w bezsensownej narracji antyrosyjskiej i pilnujemy, aby nikt nie skorzystał z prawa do zdania odrębnego? Odpowiedź jest jedna: komuś to potrzebne i ma ogromny wpływ na naszą oficjalną ideologię oraz jej przekaz. Aby go zidentyfikować, należy zrozumieć polski interes geostrategiczny ostatnich 200 lat. Faktyczną niepodległość uzyskuje się wtedy, gdy jest się państwem bogatym, silnym ekonomicznie i niezależnym gospodarczo. Raz w historii udało się nam wejść na wyżyny światowego rozwoju – były to czasy ostatniego 50-lecia Kongresówki (lata 1865-1914), gdy rozwijał się na nieznaną ówcześnie (i później) skalę prywatny przemysł, a rosyjski rynek zbytu uczynił nas jednym z najbogatszych regionów świata – pisze prof. Witold Modzelewski.

KULTURA
20 kilo muzyki
– Akordeon ma coraz mocniejszą pozycję nie tylko w Polsce, ale i we Francji, w Skandynawii, na Bałkanach, w USA, w Brazylii. A widziałem także występ akordeonisty z Nowej Zelandii, który grał i zarazem wykonywał taniec tubylczych plemion. To już instrument znany w najdalszych zakątkach świata – mówi akordeonista, popularyzator i menedżer muzyczny, Marcin Wyrostek. – Gdy akordeon gra z orkiestrą symfoniczną, powinien być wzmocniony, bo gdy chce się na nim grać zbyt głośno, dźwięk przestaje być ładny. Nigdy nie słyszałem koncertów akordeonu z organami, może dlatego, że podobieństwo jest zbyt duże. Ale to jakiś pomysł na eksperyment.

Jeleń muru nie przeskoczy
Sztambuchy wyszły z mody, komu tu powiedzieć wzorem Słowackiego: „Niechaj mnie Zośka o wiersze nie prosi”? Niemała część z nas po raz ostatni miała do czynienia z wierszem w szkole, bo potem górę wzięła proza życia. Jednak poezja wciąż istnieje. Co prawda, Wisława Szymborska w swojej mowie noblowskiej zauważyła, że poeta „z niechęcią oświadcza publicznie, że jest poetą, jakby się tego trochę wstydził”, lecz po cichu czy głośno ludzie wiersze piszą.
UNESCO, obwołując 21 marca tym świętem, chciało „dać nowy impuls, aby docenić poezję oraz poprzeć krajowe, regionalne i międzynarodowe ruchy poetyckie”. Pamiętajmy: bez kultury, literatury, poezji nie ma ludzi, są ssaki – też nieźle, ale czemu ma nie być lepiej?

Qulturalia

EKOLOGIA
Wiosenne migracje ptaków
Zaloty zaczynają się od tego, że samiec zazwyczaj próbuje za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę wybranki. Stawia na śpiew, podskoki, ruchy ogona i jeśli jest szczęściarzem, zostaje dopuszczony przez samice do spłodzenia wspólnych dzieci. Obserwowanie takich zalotów to wspaniała rozrywka, ale czasami może być za dużo tego dobrego. Przekonałam się np., że zawieszenie tuż pod oknem sypialni domku nadającego się dla muchołówki żałobnej to naprawdę kiepski pomysł.

Fragmenty książki Anne Havåg Holter-Hovind „Ptasi raj”

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Sztukmistrze od mycia rąk
Jan Widawki: „Silni, zwarci, gotowi” i „jakoś to będzie”
Roman Kurkiewicz: Jak nie napisać o…
Tomasz Jastrun: Spotkania w czasie
Wojciech Kuczok: Jak przespać zarazę

Wydanie: 12/2020

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy