W najnowszym (14/2018) numerze Przeglądu polecamy

W najnowszym (14/2018) numerze Przeglądu polecamy

We wtorek, 3 kwietnia, w kioskach 14. numer tygodnika PRZEGLĄD. Polecamy w nim:

TEMAT Z OKŁADKI
Oskarżam PiS
– Oskarżam aktualnie rządzących o zmianę stosunku społeczeństwa polskiego do Unii Europejskiej. Wzniecenie lęku i stworzenie dystansu do Unii ma zaowocować zatrzymaniem integracji – podkreśla Olgierd Łukaszewicz, prezes ZASP, założyciel fundacji My Obywatele Unii Europejskiej im. Wojciecha B. Jastrzębowskiego. Jestem aktywistą na rzecz tego, by ta integracja była jak najgłębsza! Nie ma niepodległości bez europejskiej jedności. Myślenie kategoriami tzw. państwa narodowego w dobie globalizacji jest zamykaniem oczu na rzeczywistość. Nigdy nie zbudujemy odpowiedzialności za Unię, jeżeli obywatele będą się bali. Jeżeli władza daje sygnały opinii publicznej, że to drażliwa kwestia. I że każdy, kto się tym zajmie, naraża się na konflikt z partią rządzącą. Chcę tworzyć kluby. Członkowie klubów powinni iść do wyborów i pytać innych: „Jaki jest pana, pani stosunek do Unii Europejskiej? Czy to jest za granicą, czy tu, pod stopami?”. To był największy błąd pana prezydenta Dudy w Kamiennej Górze. Już w pierwszym zdaniu – że jedni mówią, że ważniejsza Unia Europejska, a drudzy, że Polska. Nie ma takiego wyboru! To jest tożsame! On przekonywał, że w odległych stolicach decyduje się nasz los. To nasi wysłannicy, pełnomocnicy tam są, żeby negocjować! Niech więc będą skuteczni!

KRAJ
Miliony zniknęły w Liechtensteinie
Wyjaśniło się, gdzie zniknęły miliony euro, które skarb państwa przelał na konto Fundacji XX. Czartoryskich za kolekcję Czartoryskich, o czym pisał PRZEGLĄD nr 13 w tekście „Znikające miliony u Czartoryskich”. „W końcu ubiegłego roku Fundacja XX. Czartoryskich podjęła decyzję o przekazaniu środków zgromadzonych w okresie swojej działalności na rzecz nowo powstałej fundacji Le Jour Viendra z siedzibą w Liechtensteinie – dowiadujemy się z oświadczenia, które nadeszło do redakcji. – Wybór Księstwa Liechtensteinu na siedzibę fundacji Le Jour Viendra został podyktowany stabilnym otoczeniem prawnym, które w dużej mierze ułatwia zarządzanie majątkiem fundacji. Przepisy prawa, które funkcjonują w Polsce, a które zostały uchwalone jeszcze w okresie PRL, mają mankamenty, które skutecznie blokują rozwój fundacji z dużymi zasobami finansowymi”. Kłamali więc zasiadający w zarządzie i radzie Fundacji XX. Czartoryskich przedstawiciele największych rodzin arystokratycznych – Lubomirskich, Radziwiłłów, Sobańskich, Krasickich, gdy wiosną zeszłego roku opowiadali, że po otrzymaniu z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego wielkich pieniędzy za sprzedaż krakowskiego muzeum i biblioteki ich fundacja będzie wspierała polską kulturę, finansowała stypendia i badania naukowe. Kłamali też w ostatnich tygodniach, gdy przekonywali sąd i autora, że w fundacji bieda aż piszczy, nie ma na nic pieniędzy i muszą ją zlikwidować, gdy tymczasem ci sami ludzie w listopadzie ub.r. założyli w Liechtensteinie nową fundację Le Jour Viendra (Nadejdzie dzień) – jej sygnatariuszami są m.in. Maciej Radziwiłł i Michał Jerzy Sobański – i tam ulokowali wszystkie pieniądze. Kłamią również w nadesłanym do naszej redakcji oświadczeniu, że zasilali finansowo Muzeum Narodowe w Krakowie. Jak powiedział „Gazecie Wyborczej” dyrektor MNK Andrzej Betlej, „fundacja przekazała dokumentację, ale wsparcia finansowego nie było”.

Obajtek wszystko może
W 2013 r. byłemu wójtowi Pcimia Danielowi Obajtkowi, który tę małą miejscowość przekształcił w małopolski matecznik Prawa i Sprawiedliwości, prokuratura w Ostrowie Wlkp. przedstawiła zarzut współdziałania ze zorganizowaną grupą przestępczą kierowaną przez Macieja C., ps. Prezes, wyłudzenia z firmy Elektroplast w Stróży, gdzie był wcześniej zatrudniony, kwoty blisko 2 mln zł i podzielenia się nią po połowie z przestępcami, do tego przyjęcie od „Prezesa”, już jako wójt Pcimia, 50 tys. zł łapówki. 30 października 2013 r. do Sądu Okręgowego w Sieradzu wpłynął akt oskarżenia przeciwko ośmiu osobom działającym w grupie „Prezesa”, wśród których znalazł się Daniel Obajtek. Proces „Prezesa” i jego grupy jeszcze się nie zakończył. Były wójt Pcimia nie zasiada już jednak na ławie oskarżonych. Został oczyszczony z wszystkich zarzutów. Nie przez sąd w Sieradzu, lecz przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Krakowie. A kariera byłego wójta pod skrzydłami prezesa PiS rozwija się dynamicznie. Najpierw wylądował w radach nadzorczych Dalmoru i Lotosu Biopaliwa, choć nie miał wyższego wykształcenia, był tylko technikiem rolnikiem. Chodziły nawet słuchy, że Obajtek ma zostać ministrem rolnictwa, ale brak wykształcenia stanął tej nominacji na przeszkodzie. Nie na długo. Wójt Pcimia zapisał się do Prywatnej Wyższej Szkoły Ochrony Środowiska w Radomiu, uczył się w trybie indywidualnym i szybko został inżynierem ochrony środowiska. Natychmiast po odebraniu dyplomu został szefem Agencji Modernizacji i Restrukturyzacji Rolnictwa, potem prezesem giełdowej państwowej spółki Energa SA, a ostatnio prezesem zarządu Polskiego Koncernu Naftowego Orlen.

Dyscyplinarka za buźkę i lajki
Zwolnienie z białogardzkiego szpitala pielęgniarki z 36-letnim stażem za wstawianie ikonek na Facebooku to wierzchołek góry lodowej nieprawidłowości w placówkach administrowanych przez Centrum Dializa z Sosnowca. Firma Centrum Dializa z siedzibą w Sosnowcu po wejściu w życie ustawy o komercjalizacji służby zdrowia zaczęła dzierżawić szpitale powiatowe. W 2011 r. przejęła szpital w Pszczynie, w 2012 r. – szpital w Łasku, w 2015 r. – szpital w Opatowie, a od 1 stycznia 2016 r. szpital w Białogardzie. We wszystkich szpitalach przejętych przez CD nękani i zwalniani są związkowcy. Zdziesiątkowany jest personel medyczny i pomocniczy, ogranicza się zabiegi. W białogardzkim szpitalu na dyżurze nocnym na oddziale jest jedna pielęgniarka na 50 chorych. Dwie salowe muszą posprzątać cztery kondygnacje, sale, łazienki, gabinety, biura. Do końca marca szpitale spółki są na ryczałcie, potem będą dostawać z NFZ środki za faktyczne wykonanie kontraktu, więc zaczną się problemy. Powrót szpitali do powiatów mogą okazać się faktem.

WYWIAD
Pogromca rozwodów
– Aż 71% Polaków przyznaje, że w ich najbliższym otoczeniu są osoby rozwiedzione – mówi Marek Grabowski, socjolog, inicjator kampanii RatujRodzine.pl, prezes Fundacji Mamy i Taty. – Istnieje duże przyzwolenie społeczne na rozwód, w momencie gdy małżonkom „się nie układa”. A równocześnie z tych samych badań wynika, że około jednej trzeciej małżeństw można uratować. 30% rozwodników ma poczucie porażki i uważa, że można było coś zrobić, aby zapobiec rozpadowi. Polacy oczekują działań zarówno o charakterze edukacyjnym, np. uczenia umiejętności rozwiązywania konfliktów między partnerami, jak i prawnych, w tym mediacji, refundowania terapii, a także przywrócenia instytucji separacji.

ZAGRANICA
Zmiana warty w Hawanie
Od 19 kwietnia, po raz pierwszy od 1959 r., Kuba będzie miała prezydenta niepochodzącego z historycznego pokolenia „brodaczy” rewolucjonistów. Tego dnia 605 deputowanych wybranych 11 marca do Zgromadzenia Narodowego wskaże nowego prezydenta. Najprawdopodobniej będzie nim niespełna 58-letni Miguel Díaz-Canel. Prawdopodobnie dojdzie także do zmian na innych stanowiskach kierowniczych. Díaz-Canel z wykształcenia jest inżynierem elektronikiem. Zaraz po studiach w 1982 r. wstąpił do Rewolucyjnych Sił Zbrojnych i służył w nich do roku 1985. W kwietniu tego roku został wykładowcą Centralnego Uniwersytetu Las Villas. Odbył „misję internacjonalistyczną” w Nikaragui. Od 1989 r. realizował różne zadania w ramach Związku Młodych Komunistów. Czy po wyborze nowego prezydenta można się spodziewać zmian ustrojowych? Zdecydowanie nie należy. Istotnym elementem okazuje się bowiem fakt, że VI Zjazd KPK w 2016 r. nie wybrał Díaza-Canela na II sekretarza partii. Raúl Castro będzie nadal I sekretarzem KC KPK. A ponieważ zgodnie z kubańską konstytucją to partia jest najwyższą siłą kierowniczą w społeczeństwie i państwie, Díaz-Canel nawet jako prezydent pozostanie w cieniu Raúla Castro. Jego inicjatywy będą ograniczane stanowiskiem partii i wojska, szczególnie starej gwardii powstańczej.

Kłopoty w raju
Nieopodatkowany majątek Apple’a, schowany w różnych częściach świata, łącznie dawał sumę 246 mld dol. Microsoft ukrył przed władzami ponad 100 mld dol. mniej. Miejsce w czołowej dziesiątce zajęły ponadto IBM (71 mld) oraz Google (64 mld). Raje podatkowe, czyli rezydencje oferujące zerowe stawki podatkowe, często pozbawione procedur weryfikowanie międzynarodowych transakcji finansowych i dość luźno traktujące wymogi prawa międzynarodowego, kontrolują ok. 10% światowego PKB. Komisja Europejska zapowiedziała, że firmy działające na terenie Unii zmuszone będą płacić podatki w tych krajach, w których generowane są ich przychody, a nie tam, gdzie są zarejestrowane. Stawka takiego podatku wynosiłaby 3% rocznie i naliczana byłaby na podstawie lokalizacji, w której użytkowane są produkty danego konglomeratu technologicznego. Doskonałym przykładem jest Amazon. Mimo że ma centra logistyczne i zaopatrzeniowe oraz sortownie, biura i kompleksy techniczne w ponad 20 krajach europejskich, podatki płaci w znanym z luźnego podejścia do kwestii fiskalnych Luksemburgu, gdzie firma oficjalnie zarejestrowała siedzibę.

Polacy wybierają medycynę na Słowacji
Na Słowacji studia na kierunku lekarskim i stomatologicznym są prowadzone na dwóch państwowych uczelniach – Uniwersytecie Komeńskiego w Bratysławie (ma także wydział w Martinie) oraz na Uniwersytecie Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach. Studia w języku słowackim są bezpłatne. Obcokrajowcy i Słowacy, którzy chcą studiować w języku angielskim, za rok nauki – podobnie jak w Polsce – muszą zapłacić ok. 10 tys. euro. Wszyscy Polacy wybierają tę drugą opcję.
Dziś medycynę w języku angielskim studiuje w Bratysławie ponad 100 Polaków. Niemal tyle samo uczy się na pierwszym roku studiów medycznych na Uniwersytecie Pavla Jozefa Šafárika w Koszycach. Start na studia medyczne na Słowacji jest łatwiejszy niż w Polsce. A studenci przyznają, że do Koszyc łatwiej się dostać niż do Bratysławy. Wielu studentów planowało, że przeniosą się na studia do Polski. Jednak już po pierwszym semestrze zostają. Na Słowacji nie ma wyścigu szczurów, o którym opowiadają koledzy studiujący medycynę w Polsce. – My tworzymy jedną wielką rodzinę, pomagamy sobie, motywujemy się. Na uczelniach w Polsce jest różnie – mówią.

Kara śmierci po japońsku
20 marca 1995 r. 10 członków sekty Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda) kierowanej przez Shōkō Asaharę dokonało najtragiczniejszego w skutkach zamachu terrorystycznego w XX-wiecznej Japonii. W porannym szczycie rozpylili w metrze sarin, co doprowadziło do natychmiastowej śmierci 12 osób, a łącznie poszkodowanych było ponad 4 tys. U prawie tysiąca stwierdzono poważne uszkodzenia wzroku, a ponad 50 osób zmarło z powodu następstw zatrucia sarinem w ciągu pięciu lat od zamachu. Niemal natychmiast po zamachu z marca 1995 r. rozpoczęto systematyczne rozbrajanie Najwyższej Prawdy, dokonano masowych aresztowań i zamknięto niemal wszystkich współtwórców planu zamachu w metrze. Łącznie między 1996 i 2012 r. do więzienia trafiło 183 byłych i obecnych członków sekty. Aż 13, w tym sam Asahara, otrzymało najwyższy wymiar kary dopuszczalny w japońskim prawodawstwie – karę śmierci.
Do tej pory jednak wyroków nie wykonano. Ewentualna egzekucja członków Najwyższej Prawdy będzie jednym z najważniejszych wydarzeń z pogranicza religii i polityki w obecnej dekadzie. Bez względu na to, ilu terrorystów zostanie straconych.

Łkający ksiądz
Trudno zapomnieć łkającego księdza, który przyznaje się do uwiedzenia 15-latka. Ojciec Adamson zdawał się stać po tej samej stronie, co pozywający go prawnik. Jego zamiary były oczywiste. Ujawnił to, co wiedział biskup, by częściowo pozbyć się odpowiedzialności. Znaczną część swoich zeznań tamtego mroźnego dnia w St. Paul poświęcił na opisywanie kościelnej biurokracji, która zamiast chronić dzieci, wolała tuszować skandale i nie umiała sobie radzić z przestępstwami seksualnymi księży. Wielokrotnie skarżono się na Adamsona, stawiano mu zarzuty, upominano go, wielokrotnie musiał obiecywać, że już nigdy nie zgrzeszy, ale za każdym razem tylko przenoszono go do innej parafii, gdzie mógł zwodzić i wykorzystywać chłopców. Obowiązkowe sesje terapeutyczne były według księdza bezładne i nie skupiały się na właściwym problemie. Terapie nie przebiegały według sztywnego schematu. Czasem Adamson odbywał jedną lub dwie sesje, po czym następowała kilkutygodniowa przerwa. Ponadto w rozmowach z terapeutami nie poświęcano szczególnej uwagi jego pedofilskim skłonnościom. To samo dotyczyło leczenia w ośrodku zamkniętym w Hartford w Connecticut, gdzie pacjenci trafiali przede wszystkim z powodu uzależnienia od narkotyków lub alkoholu. Podczas terapii grupowej nigdy nie wspominało się o seksie. Na dłuższą metę leczenie w żaden sposób nie pomogło mu zapanować nad kompulsją. Choćby nie wiadomo ile razy ksiądz obiecywał, że będzie się trzymał z dala od nastoletnich chłopców, nie potrafił przestać. Musiał wobec tego tworzyć na własny użytek rozmaite usprawiedliwienia. W końcu uznał, że uwodzenie i gwałcenie nastolatków to nic więcej niż naruszenie ślubów czystości.

Fragmenty książki Michaela D’Antonia „Grzechy śmiertelne. Przestępstwa seksualne i epoka skandalu w Kościele katolickim”, W.A.B.

OPINIE
Polska obwiniana o Holokaust
Dlaczego zarzut współwiny w Holokauście stawia się akurat Polsce i – co bardziej zdumiewające – tylko Polsce? Za morderstwami Żydów nie stała żadna władza polska, nawet gminna. Prawdziwy był natomiast bezpośredni czy pośredni udział w Holokauście władz centralnych, społeczności, jednostek zbrojnych i policyjnych państw okupowanych czy powiązanych z Rzeszą. Inne kraje dźwigają nieporównanie większy ciężar winy niż Polska. W USA, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Szwecji, krajach wówczas bardzo bogatych, znano beznadziejną sytuację Żydów w III Rzeszy. I nic nie zrobiono. Z rąk rumuńskich zginęło szacunkowo 150 tys. Żydów. Zanim 19 marca 1944 r. wkroczył na Węgry Wehrmacht, zamordowano tam ponad 60 tys. Żydów. Szwajcaria podczas wojny zawróciła z granicy prawie 25 tys. żydowskich emigrantów. Zimą 1945 r. litewscy ochotnicy Waffen SS zepchnęli do Bałtyku w Palmnicken 5 tys. Żydów. A czy w jakimkolwiek innym okupowanym bądź satelickim kraju ruch oporu wydawał, jak w Polsce, wyroki śmierci na osoby denuncjujące Żydów bądź na szmalcowników? Przecież Żegota istniała tylko w okupowanej Polsce, mimo że reżim był tu najsurowszy.

HISTORIA
Zagadka Memphis
50 lat temu zastrzelono pastora Martina Luthera Kinga. Do dziś okoliczności jego śmierci budzą wiele wątpliwości. To zabójstwo wstrząsnęło Stanami Zjednoczonymi, podobnie jak śmierć prezydenta Johna Kennedy’ego. Bardzo szybko pojawiły się hipotezy, że w obydwa zamachy zamieszane były siły rządowe. Przypadek śmierci Martina Luthera Kinga jest jednak szczególny. Pastor zginął, bo był niewygodny dla wielu środowisk, które chciały „białej Ameryki”. Dzisiaj, 50 lat po jego śmierci, wiemy, że zamach w Memphis jest jedną z najciemniejszych kart w najnowszej historii Ameryki. Pod względem perfidii, kłamstw, fałszywych tropów i tajemniczych zbiegów okoliczności przewyższa go jedynie zabójstwo Kennedy’ego w Dallas. Ustalenia komisji Stokesa z 1978 r. wskazują, że „King najprawdopodobniej zginął na skutek spisku na jego życie”. Nikt nie potrafił odkryć, gdzie doszło do zawiązania tego spisku ani kto nim kierował. Biały Dom, agencje rządowe, organizacje rasistowskie czy armia?

KULTURA
Teatr dla każdego
– Widzowie nie zobaczą u nas utworów rozgrywanych w basenie czy w toalecie – mówi Adolf Weltschek, reżyser, aktor, scenarzysta, dyrektor Teatru Groteska w Krakowie. – Fundamentem teatru, który realizujemy, jest przeciwstawianie się głównemu nurtowi życia kulturalnego. Odżegnujemy się od natrętnej publicystyki, wolimy uniwersalizm i teatralną metaforę. Stawiamy na budzenie u widzów wyobraźni i tęsknoty za klasycznie rozumianym pięknem. Teksty staramy się pokazywać wiernie, zgodnie z ich duchem i czasami, w których powstawały. Teatr jest sztuką dialogu, twórcy muszą rozmawiać z tekstem, by osiągnąć skutek, czyli nawiązać dialog z widownią. Uważam, że zbyt dalekie ingerencje w inscenizowane w teatrze teksty są nieuprawnione. Podejrzewam, że ci, którzy dokonują takich „demolek” cudzej własności intelektualnej protestowaliby hałaśliwie, gdyby coś podobnego spotkało ich dokonania. W teatrze jestem zwolennikiem uniwersum, prezentowania spraw istotnych z punktu widzenia naszej egzystencji. Staram się być wierny XIX-wiecznej roli sztuki i inteligencji.

Qulturalia

SPORT
Ruszyła operacja Russia 2018
Za nami dwa towarzyskie mecze piłkarskiej reprezentacji Polski – praktycznie dwie ostatnie możliwości wyłonienia kandydatów na kilka wolnych miejsc w kadrze na turniej Russia 2018. Najpierw we Wrocławiu (23 marca) pierwsza w historii konfrontacja z Nigerią zakończyła się przegraną 0:1, z kolei gra w Chorzowie (27 marca) z Koreą Południową w ostatniej chwili przyniosła wygraną 3:2. Potwierdziła się obserwacja, że nasza pierwsza kadrowa prezentuje się nieźle, ale pod warunkiem, że wszyscy podstawowi gracze są zdrowi, zwarci i gotowi. Bo ławka pełnowartościowych rezerwowych jest wyjątkowo krótka. Co najbardziej niepokoi po tych spotkaniach? Lista jest długa: słabsze indywidualne umiejętności techniczne w porównaniu z rywalami, brak szybkości i zwrotności, spóźniona reakcja, brak fizycznych atutów do stoczenia futbolowej bitwy, stanowczo za niski procent gry z tzw. pierwszej piłki, zdecydowanie za dużo przestojów, niewielka kreatywność w rywalizacji, sposób gry Lewandowskiego. Nasz supersnajper już siedem razy wystąpił na stadionie w stolicy Dolnego Śląska i nie strzelił ani jednego gola. Uspokajanie, że to tylko towarzyskie potyczki, a jak przyjdzie co do czego, to dopiero pokażemy – jest kiepską metodą.

NAUKA
Mumie sprzed Inków
Kim byli protoplaści Inków? Odpowiedź znajdziemy w warszawskim Muzeum Etnograficznym na jedynej w Europie wystawie, która będzie trwała do 27 maja. To, że zabytki zgromadzone na wystawie ludzkość zna od pięciu lat, jest jednym z największych obciachów światowej archeologii. Odkąd w 1534 r. konkwistadorzy postawili stopę na wybrzeżu Peru, było oczywiste, że ziemia musi skrywać tajemnice pradawnej cywilizacji. Ciągle nie szło wydobycie ich na światło dzienne. Wpierw pogaństwo chowano w niesławie. W XVIII i XIX w. kolekcjonerzy starożytności koncentrowali się na Egipcie, Italii, Grecji i Persji. W XX w. prowadzono tu prywatne poszukiwania, a znaleziska rabowano. do połowy lat 90. prowincja Ayacucho, w której leży stolica Huari, to matecznik partyzantów Świetlistego Szlaku. Nikt nie ma odwagi poszukiwać starożytności. Poważne badania stały się możliwe w 2010 r. po podpisaniu umowy między Papieskim Uniwersytetem Katolickim w Limie a Uniwersytetem Warszawskim. To wyróżnienie polska archeologia zawdzięcza prof. Krzysztofowi Makowskiemu, który na wieść o stanie wojennym postanowił zostać na Zachodzie. Peruwiańczycy powoływali właśnie katedrę archeologii – włączył się, doszedł do godności szefa katedry, by po latach wyróżnić własną Alma Mater.

FELIETONY I KOMENTARZE
Jerzy Domański: Państwo bez liderów
Bronisław Łagowski: Marian Stępień i cnota umiaru
Jan Widacki: Zbiera się masa krytyczna
Roman Kurkiewicz: Płot jako projekt polityczny
Ludwik Stomma: Franciszkowie wyklęci
Tomasz Jastrun: Po stronie mroku
Edward Mikołajczyk: Zapała na słupki

Wydanie: 14/2018

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy