W 41. numerze „Przeglądu” polecamy

W 41. numerze „Przeglądu” polecamy

TEMAT Z OKŁADKI
Coraz więcej wkurzonych
– Czarny protest pokazał, jak wielki potencjał tkwi w tej części społeczeństwa, która postrzega Polskę jako kraj nowoczesny, europejski, demokratyczny. Dla niej jest to stan naturalny, nic więc dziwnego, że kieruje swój sprzeciw w stronę partii, która podjęła – w różnych miejscach i w różnych dziedzinach – próbę cywilizacyjnego i kulturowego cofnięcia Polski, budowy państwa opartego na jednej ideologii i jednej doktrynie religijnej – zauważa prof. dr hab. Wojciech Łukowski, socjolog polityki z Uniwersytetu Warszawskiego. – Zdumiewa mnie niebywała zdolność PiS wytwarzania nowych grup protestu, kreowania nowych wrogów. Czy politycy PiS żyją w tym wyimaginowanym świecie, który pokazują kontrolowane przez nich media, czy naprawdę stracili kontakt z rzeczywistością? Rządy PiS mogą przybrać formę wojny hybrydowej ze społeczeństwem. PiS ma wąskie pole manewru: zraziło do siebie wiele środowisk, a zniecierpliwieni zwolennicy oczekują stanowczości, radykalizmu.

Bunt kobiet
Dla Barbary Józefowicz z Rynku, wsi w woj. warmińsko-mazurskim, klikanie lajków pod czarnym protestem to było trochę za mało. – Należę do grupy „Dziewuchy dziewuchom” na Facebooku. Pod którymś z postów zostawiłam komentarz: chciałabym zrobić „coś”, ale na wsi nie bardzo to sobie wyobrażam. Jak miałabym strajkować? Oboje z mężem jesteśmy rolnikami, czy miałabym tego dnia nie wyrywać buraków? Kto zauważyłby ten strajk? Kuba przeczytał mój komentarz i zadzwonił: „Zróbmy coś, zróbmy protest – wchodzisz w to?”. „Jasne!”. W małym Lidzbarku Welskim protestowało 20 osób, w Gryficach – przeszło 200, w Rzeszowie – prawie 300, w szkole w Pruszkowie prawie wszystkie nauczycielki przyszły ubrane na czarno. Poza katechetką i szkolną pedagog. Poziom wkurzenia społecznego rośnie. To było widać. Właśnie w małej, lokalnej skali. – Czuliśmy wielką radość, nadzieję i wiarę w to, że przyszłość należy do nas.

WYWIAD
Nie widać końca historii
– Dla mnie Majdan był dramatycznym obrazem rozczarowania nowymi, poradzieckimi czasami, obrazem potwornej bezradności i wściekłości na to, że „nowe” nie przyniosło nic dobrego. Wydarzenia z różnych części świata, także te z Majdanu, są konsekwencją transformacji, która nie poszła dobrze – opowiada Wojciech Jagielski, dziennikarz i reporter. – Wyobrażano sobie, że Rosjanie grzecznie ustawią się w kolejce do Europy. Oni tymczasem widzieli to nieco inaczej. Putin nie wziął się znikąd. Już od połowy lat 90. Rosja marzyła o przywódcy, który pomści porażki i upokorzenia. Jelcyn nie przypominał męża stanu, raczej „swojego chłopa”, co to się i wódki napije, i wywoła jakiś skandal. Putin zrozumiał, że Zachód nie podzieli się z nim światem, tak jak za czasów ZSRR.

KRAJ
Legalizacja – droga przez mękę
Julia z Chersonia do Polski trafiła w 2012 r., przed zajęciem Krymu. Zaczynała od pracy przy pieczarkach, potem było sortowanie odzieży używanej, a od pół roku pracuje w biurze agencji zatrudnienia. Szybko nauczyła się polskiego i teraz jest tłumaczką. Wynajmuje dwupokojowe mieszkanie niedaleko gdańskiej starówki. Mieszka w nim razem z mamą i rodziną siostry. Ściągnęła ich do Polski. Pracodawcy wykorzystują to, że w Polsce jest dużo Ukraińców. Na budowach mają płacić po 20 zł na godzinę, a płacą po 8-9 zł. Czas oczekiwania na decyzję pobytową w Gdańsku to około roku, minimum pięć miesięcy. Po złożeniu papierów można przebywać na terenie Polski, ale nie można pracować. Za co wtedy żyć? Nagminne jest zatrudnianie na trzy miesiące, przy czym za ostatni miesiąc pracownik nie dostaje wypłaty. Nie może się upomnieć, bo wyjeżdża.

Afera w domu aukcyjnym
Akcja stołecznej policji w renomowanym Domu Aukcyjnym Desa Unicum przy ul. Marszałkowskiej zaskoczyła wszystkich: muzealników, kolekcjonerów sztuki, ekspertów z dziedziny historii sztuki i inwestorów, którzy mieli już przygotowane pieniądze na zakup dzieł. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że „aresztowanie” 34 prac odbyło się na minutę przed rozpoczęciem aukcji mistrzów XVI-XVIII w., na oczach wielu klientów i właścicieli dzieł, co uniemożliwiło przeprowadzenie aukcji. – Coś podobnego nie mieści się w głowie – mówiono. Jak podaje Desa Unicum, policja działała na podstawie zawiadomienia złożonego do Komisariatu Policji Szczecin-Pogodno, że „w domu aukcyjnym Desa i Rempex doszło prawdopodobnie do wystawienia na sprzedaż obrazów pochodzących z kradzieży” w 2011 r.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 41/2016

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy