Walczący w cieniu

Walczący w cieniu

Włoscy oficerowie stworzyli tajną organizację, aby skończyć z narkobiznesem w wojsku i policji

Po “Gladiatorach” i słynnej loży masońskiej “Propaganda due”, w skrócie “P-2”, Włochy mają nową aferę. Kontrwywiad wojskowy wykrył działającą w armii, lotnictwie, żandarmerii i policji skarbowej tajną organizację “Arianna”. Stawia ona sobie za cel zwalczanie handlu narkotykami i związanej z tym korupcji, zjawisk, które – według organizatorów tej podziemnej struktury militarnej – przybrały tak wielkie rozmiary, iż zagroziły bezpieczeństwu kraju.
“Handel narkotykami wewnątrz sił zbrojnych otworzył granice Włoch dla tajnych działań mafii” – głosi 70-stronicowy dokument programowy twórców “Arianny”. Sieć dilerów narkotykowych w siłach zbrojnych jest, w przekonaniu organizatorów “Arianny”, tak gęsta, a narkomania tak rozpowszechniona, że nie można mieć już żadnej pewności co do ochrony tajemnic wojskowych.
Do mediów przedostały się jedynie te fragmenty dokumentu, które mówią o ogólnych celach i założeniach organizacji. Nie ujawniono natomiast szczegółowych ocen dotyczących rozpowszechnienia narkomanii i liczby dilerów narkotykowych w mundurach.

Czego się nie dowiemy

Dochodzenia w sprawie “Arianny”, rozpoczęte przez cywilną prokuraturę, trwały wiele miesięcy i były prowadzone w całkowitej tajemnicy. Prokuratura wojskowa podobno dowiedziała się o nich dopiero po ukazaniu się pierwszych “przecieków” na ten temat w mediach. Natychmiast uruchomiła własne śledztwo. Od tego dnia znikły z prasy dalsze niedyskrecje na temat “Arianny”. Uwagę mediów zwrócił fakt, że cytowany wyżej dokument programowy tajnej organizacji został wydrukowany na papierze firmowym z nadrukiem: “Ministerstwo Spraw Wewnętrznych”. Dla oskarżonych o przynależność do nielegalnego stowarzyszenia zbrojnego jest to pomyślna okoliczność. Wszyscy niemal tłumaczą się w czasie przesłuchań: “Potraktowaliśmy zaproszenie do współpracy z “Arianną” jako tajną misję, której patronuje MSW”. Niektórzy twierdzą, że uznali propozycję przystąpienia do tajnej struktury jako dowód zaufania i wyróżnienie. “Spodziewałem się z tego tytułu szybszego awansu” – wyznał pewien oficer policji.
Cywilny prokurator, Antonio Gagliardi, który kierował dotąd dochodzeniami w sprawie “Arianny”, twierdzi, że jej kadrę stanowiło 20 oficerów. Zdołali zwerbować do organizacji około 70 wojskowych i członków różnych formacji policyjnych. Prokurator Gagliardi nie znalazł jednak odpowiedzi na pytanie, jak wysoko sięgała “kopuła” sprzysiężenia. Czy rzeczywiście wiceprefekt, czyli zastępca dyrektora wydziału walki z narkomanią w MSW, Flavio D’Achille, mógł bez poparcia kogoś z wyższego szczebla próbować tworzyć w oparciu o struktury MSW tajną organizację, mającą penetrować od wewnątrz siły zbrojne?
Sam wiceprefekt zaprzecza, jakoby był szefem “Arianny” i werbował do niej młodych oficerów w czasie szkolenia grup operacyjnych do walki z narkotykami. “To zupełnie naturalne, że młodzi oficerowie się do mnie garną, aby skorzystać z doświadczeń starego specjalisty” – powiedział wiceprefekt. Pytany o spotkania, które odbywał w pewnej restauracji w dużej grupie oficerów, funkcjonariusz zapewnia: “Nie chcieliśmy prowadzić żadnych dochodzeń, ani stosować represji na własną rękę, a jedynie udzielić wsparcia informacyjnego kompetentnym organom”.

Z poczucia bezsilności

Prawdopodobnie, oprócz woli skutecznego zwalczania “raka narkomanii” toczącego siły zbrojne, członkami “Arianny” kierowało poczucie frustracji z powodu nieskuteczności legalnych metod zwalczania organizacji mafijnych, którym podporządkowany jest niemal cały narkobiznes. Po sukcesach, jakie w walce z cosa nostrą, kamorrą i innymi strukturami zbrodni zorganizowanej odniosły Włochy w latach 1992-1994 dzięki wykorzystaniu instytucji świadka koronnego i skutecznej ochronie, zapewnionej ponad tysiącowi bossów i killerów mafii, którzy przeszli na stronę wymiaru sprawiedliwości, nastąpił kryzys. Włoscy mafiosi szydzą dziś z wymiaru sprawiedliwości twierdząc, że “udławił się własnymi sukcesami”. Co gorsza, wydają się mieć sporo racji. Wstrząsem dla opinii publicznej było w tych dniach wypuszczenie na wolność dziesięciu wielokrotnych zabójców, członków mafii w regionie Puglii (południowe Włochy), wśród nich bandytę, który, dokonując “zemsty pośredniej”, zamordował niespełna trzyletniego chłopca należącego do rodziny rywali.
Prawo – głosi oficjalne wyjaśnienie – nakazywało zwolnienie tych dziesięciu zbrodniarzy, ponieważ sąd pierwszej instancji, przeciążony pracą, nie zdążył zakończyć dochodzeń wstępnych w ustawowym, 12-miesięcznym terminie. Identyczna sytuacja panuje w wielu innych okręgach Włoch i dzienniki zapowiadają, iż wkrótce zaczną wychodzić na wolność dziesiątki nie osądzonych groźnych przestępców.
Minister Sprawiedliwości centrolewicowego rządu włoskiego, Piero Fassino, zarządził dochodzenie, które ma ustalić, jak to się stało, że na wolność wypuszcza się coraz więcej przestępców, których ujęcie kosztowało aparat policyjny i prokuraturę całe lata wytężonej pracy i życie wielu ludzi, wśród nich sędziów, którzy – tak jak słynny “wróg mafii numer 1”, Giovanni Falcone – padli ofiarą jej krwawej zemsty.
Ministerstwo sprawiedliwości stara się ratować sytuację zaleceniem wydanym sędziom: jeśli nie można zakończyć w terminie zasadniczej sprawy, należy nie dopuszczać do zwalniania niebezpiecznych przestępców, skazując ich w oddzielnych procesach za mniejsze przestępstwa.

Mafia niejedno ma imię

“Arianna” nie jest pierwszą tajną organizacją, którą wykryto we Włoszech. Kilka lat temu na 12 lat więzienia został skazany twórca i strateg największej w Europie “struktury władzy równoległej” w Europie, loży masońskiej “P-2”, która miała 1700 członków spośród znanych polityków, oficerów i biznesmenów. Uzasadnienie wyroku brzmiało: gromadzenie broni i zbieranie informacji o obywatelach w celu opanowywania stanowisk i władzy w państwie dla urzeczywistnienia indywidualnych i grupowych ambicji politycznych i interesów ekonomicznych.
Do dziś wykrywa się na terenie Włoch zakonspirowane magazyny broni, których ewidencja zaginęła wraz z częścią dokumentacji jeszcze starszej nielegalnej organizacji paramilitarnej, “Gladiator”, powstałej na początku zimnej wojny. Jej tajne, kadrowe oddziały, składające się z przeszkolonych “cichociemnych”, istniejące niemal w każdej większej włoskiej miejscowości, miały organizować oddziały partyzanckie, gdyby wybory wygrała Włoska Partia Komunistyczna.
Po tych doświadczeniach we Włoszech uchwalono w 1982 r. specjalną ustawę, nazwaną od jej autora “Ustawą Anselmiego”, która przewiduje kary od roku do pięciu lat więzienia za organizowanie nielegalnych stowarzyszeń “władzy paralelnej” lub nawet tylko zachęcanie do wstępowania do tych struktur.
Wiceprefekt służb antynarkotykowych we włoskim Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, 65-letni Flavio D’Achille, który założył “Ariannę”, wraz z 36-letnim porucznikiem wojsk lądowych, Luciano Ridolfim, tłumaczą w śledztwie, że “chcieli jedynie wspomóc własną inicjatywą kompetentne organy walczące z narkobiznesem”. Postanowili zacząć od czyszczenia wojska i policji, ponieważ oficjalnym organom trudno jest indagować w koszarach.
Na tajnym emblemacie “Arianny” wypisali łacińskie słowa: “In umbra pugnabimus” – “Będziemy walczyli w cieniu”. Zaczerpnęli je z opowieści Cycerona, w której król Leonidas pod Termopilami, gdy go ostrzegano, że Persowie są tak liczni, iż groty ich strzał zasłonią słońce, miał odpowiedzieć: “To będziemy walczyli w cieniu”.
Prokurator odpowiada jednak na tę deklarację szlachetnych intencji “Arianny”: “Również brazylijskie «szwadrony śmierci», policjanci odstrzeliwujący jak szczury małoletnich przestępców na nielegalnych nocnych akcjach, twierdzą, że pomagają bronić prawa”.

 

Wydanie: 51/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy