Narcystyczna osobowość naszych czasów

Narcystyczna osobowość naszych czasów

A jednak nie padł bastion Warszawy! To już się zestarzało jako sensacja – bardziej aktualny jest tragikomiczny spektakl komisji Macierewicza – ale przypomnijmy warszawskie małe co nieco, by potem mówić o rzeczach bardziej trwałych. Śmiertelny wróg PiS okopał się, oszukiwał, mamił i szantażował. A tak mało brakowało! Nazajutrz brakowało już trochę więcej. Bastion, powstanie, bój – oto wojenna retoryka patriotycznej partii. Prezes nie potrafi przegrać naturalnie, co zdarzało się nawet Napoleonowi. Jeżeli coś się nie powiedzie, to podstęp, manipulacje i spiski.
Narodowa prawica znowu pokazała, jakie ma możliwości insynuacji, mówienia szczerej nieprawdy i składania obietnic bez sensu. Kłamstwo, nawet jeśli mało przekonujące, zostawia mroczny ślad. To już było przerabiane w historii. Chociaż religia smoleńska, zdumiewające połączenie paranoi z cynizmem, jest szczególnym zjawiskiem w Europie XXI w.
Mam różne żale do Hanny Gronkiewicz-Waltz, jednak widzę też, jak ogromnie stolica zmienia się na lepsze – nie tylko ona, wiele miast. Gdyby był inny prezydent, może byłoby podobnie, ale czy lepiej? Nie znalazłem ani jednego konkurenta dla pani prezydent, który miałby choć blade pojęcie, co to znaczy „gra w miasto”.
Przy okazji pojawiały się takie postacie jak Piotr Guział, który wpadł na pomysł referendum, po czym został wykolegowany przez PiS. Czy Guział nie jest jakoś podobny do Piotra Dudy? No, może nie aż taki populista. Nie daj Boże, by mnożyli się nam tacy politycy, i tak jest ich za wielu. Najmocniej uderza narcyzm nowej generacji, nie tylko polityków. Wszyscy ze swojej istoty jesteśmy skazani na skupianie się na sobie. Ale do tej pory ludzie trzymali to zwykle w cuglach. MY było ważniejsze niż JA, czemu służyły też obyczaje. „Neurotyczną osobowość naszych czasów”, którą opisała Karen Horney, zastępuje teraz osobowość narcystyczna.
A wszystko zaczyna się od dzieci, wychowujemy je w duchu przyzwolenia, jak można by inaczej? Dzieci stają się pępkiem świata i wierzą w swoją wyjątkowość. Nie wiemy, co wyrośnie z najmłodszej generacji, ale jej poprzednicy ze swoim jeszcze umiarkowanym narcyzmem już debiutują jako dorośli. I przejmują media.
Znałem Jerzego Giedroycia, twórcę i redaktora paryskiej „Kultury”. Był to, „ma się rozumieć” (lubił ten zwrot w rozmowie i w listach), człowiek wielkiego formatu. Bodaj raz tylko pojechał na wakacje, by natychmiast wrócić do Maisons-Laffitte. Dzisiaj szef intensywnie korzysta z okazji, by sobie użyć, wiele jeździ po świecie, pismo traktuje jak cokół do budowania sobie pomnika. Trzeba się spieszyć, szybko się kurczy świat tradycyjnych mediów.
W roku 1995 z Rafałem Grupińskim, jeszcze pisarzem, a nie politykiem, robiliśmy w telewizji „Pegaza”. Prowadziłem program, Rafał był szefem. Kiedyś zastanawialiśmy się, czy może wystąpić w programie. Wahaliśmy się, przecież nie wypada, by występował. Takie były obyczaje. To się skończyło radykalnie. Teraz szef programu staje się zwykle jego głównym aktorem.
A nasi rządcy? Czy premierowi Tuskowi nie grozi pewna przypadłość? Po sześciu latach rządzenia nawet w demokracji, jeśli lider wyraźnie góruje w swojej partii, wkrada się podstępnie pycha. I przekonanie, że wszyscy wokół są głupsi i nie wiedzą. Wielki Piłsudski cierpiał na ten syndrom jak najbardziej. To prawda, górował nad otoczeniem i mało grzecznie mawiał do polityków: „Wam kury szczać prowadzać, a nie politykę robić”. Cała sztuka to górować, nie tracąc kontaktu z rzeczywistością. Mało komu to się udało.
Analizował ów problem lord David Owen, kiedyś minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, w książce „Chorzy u władzy” (miałem przyjemność rozmawiać z Owenem rok temu z okazji wydania jego książki w Polsce). Im dłużej osoba znajduje się u władzy, tym bardziej nasilają się symptomy pychy. Oto kilka z długiej listy cech charakteryzujących ten stan psychiczny:
Narcystyczne skłonności do postrzegania świata przede wszystkim w kategorii areny, na której polityk okazuje moc i władzę, szukając uwielbienia, zamiast skupić się na pragmatycznym podejściu do realnych problemów.
Nieproporcjonalne koncentrowanie uwagi na własnym wizerunku.
Kurczowe trzymanie się błędnej i nieskutecznej polityki wyraźnie przynoszącej zgubne skutki.
Ocena sytuacji tylko na podstawie z góry przyjętych przez siebie założeń i sądów przy jednoczesnym niedopuszczaniu do świadomości jakichkolwiek oznak, że jest inaczej.
Cechą charakterystyczną pychy jest niezdolność do zmiany kierunku polityki, co równałoby się przyznaniu do błędu. Jest też tendencja do prezentowania siebie w trzeciej osobie. Czy o takim polskim polityku nie powstał niedawno film?
Gdy popatrzeć na plejadę wielkich polityków tego świata, wszyscy po jakimś czasie tracili kontakt z rzeczywistością. Z czego nie zawsze wynikały dobre rzeczy dla świata.

Wydanie: 43/2013

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy