Naukowa bezbronność

Naukowa bezbronność

Środowiska eksperckie na całym świecie przegrywają walkę z populistami

Lamar Smith był przez ostatnie lata jednym z najwyrazistszych popleczników Donalda Trumpa w amerykańskim Kongresie. Zasiadający w nim od 1987 r. republikanin z Teksasu nie tylko bronił prezydenta przed oskarżeniami o łamanie konstytucji czy nadużycia finansowe, ale przede wszystkim wspierał go w negowaniu skutków jego katastrofalnej polityki klimatycznej. Zwłaszcza to ostatnie wcielenie Smitha było niepokojące, biorąc pod uwagę jego funkcję w Izbie Reprezentantów. Do stycznia tego roku był bowiem przewodniczącym komisji ds. nauki – jednego z najważniejszych ciał administracji państwowej zajmujących się polityką klimatyczną, energetyczną i rozwojową. Sam nie do końca wierzył w fundament działania tej komisji, czyli właśnie w naukę.

Kiedy w maju zeszłego roku wchodził na scenę podczas dorocznej konferencji o zmianach klimatycznych w Heartland Institute w stanie Illinois, wielu ekspertów w USA spodziewało się wystąpienia chroniącego koncerny wydobywcze i krytykującego porozumienie paryskie o globalnym ograniczeniu emisji. Niewielu jednak było przygotowanych na frontalny atak na całe światowe środowisko naukowe. Lamar Smith krzyczał z mównicy, że eksperci, którzy przypisują człowiekowi sprawstwo w katastrofie klimatycznej, uprawiają „naukę poprawną politycznie”, a prawdziwe interpretacje tego zjawiska, oparte na założeniu, że katastrofy co jakiś czas się zdarzają, są wyciszane przez międzynarodowe lewicowe i liberalne lobby. Tym samym wyłożył (a)naukowy dogmat wszystkich populistów. Ich zdaniem w dzisiejszym świecie nie ma już miejsca na prawdę w jej ostatecznej, niekwestionowanej formie, podobnie jak na racjonalność, logikę i twierdzenia linearnie tłumaczące rzeczywistość. Zamiast tego każdy ma prawo do swojej własnej prawdy, nawet jeśli ta funkcjonuje w kompletnej izolacji od faktów, a nawet im zaprzecza.

Nie ma różnicy, czy na miejscu Lamara Smitha postawimy Donalda Trumpa, mówiącego, że zmiany klimatyczne są żartem, czy prezydenta Brazylii Jaira Bolsonara, zdaniem którego pożary Amazonii raz są elementem tamtejszej tradycji, a raz skutkiem działania złośliwych ekologów razem z Leonardem DiCaprio podkładających ogień w dżungli. Awersja populistów do nauki nie kończy się zresztą na zagadnieniach klimatycznych. Prezydent USA konsultuje swoją strategię polityczną z Paulą White, kaznodziejką hochsztaplerką twierdzącą, że „pobiera zawartość niebios do swojej głowy” i dzięki temu jest w stanie doradzać Trumpowi. Z kolei premier Indii Narendra Modi jest gorącym zwolennikiem suplementów diety wywołujących biegunkę, ponieważ ta „polepsza jakość ludzkiego DNA”. Do tej listy można dopisać oczywiście wielu innych, od amerykańskiego kongresmena Todda Akina, który uważa, że gwałt nie może prowadzić do ciąży, aż do propagującego wybieranie polityków w losowaniu Włocha Beppe Grilla czy Jarosława Kaczyńskiego, według którego uchodźcy z Afryki są chodzącą bombą biologiczną.

Fala populistycznych triumfów zalewa naukę, co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości. Należy jednak postawić pytanie, dlaczego środowiska naukowe i eksperckie tak łatwo oddały pole, a ich rzadkie działania odwetowe pozostają nieskuteczne. Populiści, wbrew temu, w co wierzą albo chcieliby wierzyć ich przeciwnicy, wcale nie wygrywają dlatego, że ich wyborcy są otępiałą masą ludzką, niezdolną do przyswojenia najprostszej wiedzy naukowej. Wina leży też po stronie samych naukowców, nie tylko miewających problemy z przystępnym przekazywaniem wiedzy masowej publiczności, ale także trwających w przekonaniu, że to wiedza sama w sobie jest tu kluczowa. Tymczasem mylne jest założenie, że ludzie postępują wbrew faktom, bo ich nie znają, a więc uzupełnienie tych braków rozwiąże problem i zatrzyma populistów. Ci bowiem wygrywają nie tylko dlatego, że głośniej krzyczą, oni lepiej opowiadają swoje historie.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 7/2020, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Vlad Tchompalov/Unsplash

Wydanie: 7/2020

Kategorie: Świat
Tagi: nauka, populizm, rozum

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy