Nazwisko jak brzemię

Nazwisko jak brzemię

Zoja Ceauşescu jedyny raz naprawdę sprzeciwia się ojcu – kiedy w 1984 r. dyktator zaczyna burzyć zabytki w Bukareszcie

Jest Boże Narodzenie 1989 r. Trzykrotna salwa przeszywa ciszę rumuńskiej nocy: Nicolae i Elena Ceauşescu, para dyktatorów, która została rozstrzelana, pada na ziemię na dziedzińcu koszarów Târgovişte. W tym samym momencie w Bukareszcie życie ich córki Zoi wydaje się zniweczone. Najmłodsza reprezentantka klanu zostaje zatrzymana i wtrącona do więzienia, podobnie jak jej dwaj bracia: Nicu i Valentin. (…) Zoja przeżyła szok, ponieważ od chwili swojego urodzenia znała jedynie bogactwa komunistycznych elit.

Nieskazitelna Zoja

Zoja przychodzi na świat 1 marca 1949 r., w rok po swoim starszym bracie Valentinie. (…) Jej ojciec nie jest jeszcze Conducătorem (tytuł stosowany wobec przywódców politycznych w Rumunii, oznaczający wodza – przyp. red.) ani wszechmocnym tyranem, który pokieruje losami Rumunii, ale zajmuje już kluczowe stanowiska w KC oraz w Ministerstwie Rolnictwa, gdzie ma za zadanie wprowadzić kolektywizację ziem. Matka Zoi, Elena, nie rozpoczęła jeszcze kariery uczonej o międzynarodowej sławie, zajmuje się dziećmi i domem.
Państwo Ceauşescu są więc rodziną aparatczyków, jak wiele innych rodzin, i zamieszkują w „czerwonej dzielnicy” przy bulwarze Primăverii, na północy Bukaresztu. (…)
Zoja, ładna brunetka zwana Zojką, rośnie w tym kokonie w cieniu braci: najstarszego, powściągliwego Valentina oraz młodszego, ekscentrycznego Nicu, pod okiem babki ze strony matki Alexandriny Petrescu (…).
Życie Zoi zachwieje się po raz pierwszy w marcu 1965 r. Jej ojciec, który stopniowo wspina się na szczyt partii w celu osiągnięcia stanowiska najbliższego prezydentowi, zostaje wybrany na pierwszego sekretarza po śmierci stalinowskiego Gheorghiu-Deja. Zoja ma 16 lat i skupia na sobie całą uwagę. (…) Zdaje się wspaniale wypełniać rolę nienagannej nastolatki. Jest zdolną uczennicą i zdaje maturę w 1966 r. w wieku 17 lat w luksusowym Liceum im. Jeana Monneta. Zoja jest czystym produktem komunistycznej edukacji i symbolizuje powodzenie. Przeznaczona, podobnie jak jej matka, do zrobienia kariery słynnej uczonej, wybiera jako fakultet matematykę, dostając się na uniwersytet bez egzaminów wstępnych: od niedawna i zgodnie z nowym zarządzeniem dobrzy uczniowie zwolnieni są z egzaminów. Złośliwi ludzie twierdzą, że norma ta została przyjęta dla córki Ceauşescu… Na oficjalnych zdjęciach uśmiechnięta Zoja pozuje u boku swoich rodziców oraz braci. Na czarno-białych filmach ojciec całuje córkę, dziewczyna nie opiera się, ale jest nieco skrępowana obecnością kamery. Wzorcowa rodzina pozuje na wsi, nad brzegiem morza, podczas oficjalnych ceremonii, w swoim domu przy bulwarze Primăverii, jednak za kulisami przestaje stwarzać pozory. Zoja lubi swobodę, jest prawdziwą cygańską duszą i chce uwolnić się z rodzinnego jarzma.

Pilnie strzeżone miłostki

Jest początek lat 70. Nad Bukaresztem czuje się powiew wolności. Nicolae Ceauşescu przyjmuje reprezentantów państw zachodnich, odgrywa rolę światłego przywódcy. Cenzura nie narzuciła jeszcze absolutnej ciszy, a Securitate nie przypomina totalitarnej ośmiornicy, którą stanie się w latach 80. Zoja jest młoda, ładna i zamierza to wykorzystać. Po wykładach przyłącza się do bandy swego brata Nicu, niepoprawnego hulaki (…). W dżinsach lub minispódniczce, z papierosem w dłoni, Zoja bawi się, odurza atmosferą. Nawiązuje przelotne znajomości, pasjonuje się literaturą i sztuką. Petru Popescu kilka lat później będzie ulubieńcem Zoi. (…)
Młoda kobieta uwodzi dzięki nazwisku i swojej powierzchowności. Jak na ironię jedną z jej pierwszych sympatii będzie młody mężczyzna, odpowiedni pod każdym względem, syn jednego z dostojników partii. Któż to jest? Petre Roman… ten sam Petre, który poprowadzi rewolucję w 1989 r. i zostanie premierem po śmierci Ceauşescu. Spacery po parku, spotkania w górach – tak postrewolucyjna legenda opisuje historię zakazanej miłości córki dyktatora z przyszłym pogromcą reżimu. Gwałtownie wypierający się ich związku Petre Roman przyznaje się wreszcie do niego półsłówkami w trakcie wywiadu udzielonego w 2011 r. dla dziennika „Evenimentul Zilei” (…).
Zdaniem gen. Nicolae Pleşiţă, byłego szefa Securitate, który ujawnił prasie ową krótką historię miłosną, doszło również do spotkania rodziców obojga zakochanych. Nieugięta Elena Ceauşescu wysłała pretendenta do Francji, odmawiając zgody na stały związek córki z synem Valtera Romana utrzymującego bliskie stosunki z Moskwą.
Państwo Ceauşescu, a zwłaszcza Elena, zamierzają zachować kontrolę nad dziećmi. Dyktują im swoje wybory, narzucają zdanie. I żeby się upewnić o posłuszeństwie, zalecają Securitate ścisły nadzór nad młodymi oraz powiadamianie ich o najmniejszym choćby zdarzeniu czy fakcie. Tym też sposobem Zoja, bardziej jeszcze niż jej bracia, żyje w pozłacanej klatce. (…)
Wybrańcy Zoi, najlepsze partie w całym kraju, nie przypadają do gustu jej matce. W 1972 r. Zoja zakochuje się w ginekologu Danie Vinczem rodem z leżącego na północnym zachodzie kraju Kluż. Elena Ceauşescu krzywo patrzy na ten związek, ponieważ część rodziny lekarza jest pochodzenia węgierskiego. Wybucha kłótnia. Zoja opuszcza rodzinny dom.
(…) Kilka lat później Zoja ponawia próbę i ucieka ze swoim ówczesnym kochankiem, dziennikarzem Mihaiem Mateim. Securitate ogłasza czerwony alarm, kochankowie zostają odnalezieni w hotelu, w górach. Po owej eskapadzie, a zwłaszcza chcąc uprzedzić podobne wydarzenia, wkrótce przyjęte zostanie nowe prawo zabraniające hotelom goszczenia par niebędących małżeństwem. Zoja wraca na ulicę Primăverii, za to Mihai Matei „zostaje wysłany” do Gwinei, a potem, zaraz po powrocie do Rumunii, umiera w podejrzanych okolicznościach. Niektórzy utrzymują, że policja polityczna maczała w tym palce. Pisarz Petru Popescu jest jedną z przejściowych miłostek Zoi. Ich historia zaczyna się w czasie wizyty Ligi Młodych Komunistów w Berlinie Wschodnim.
– Napisałem dwie książki krytykujące reżim, które ukazały się mimo cenzury. Cieszyłem się pewnym powodzeniem w kręgach komunistycznej inteligencji. Znaleźliśmy się obok siebie w samolocie i nie przestawaliśmy dyskutować – przypomina sobie Popescu.
Przez kilka miesięcy, w 1973 r., młody autor będzie się widywać z córką dyktatora w trakcie rzekomo przypadkowych spotkań w Lidze Młodych Komunistów, a zwłaszcza podczas wizyty państwa Ceauşescu w Ameryce Południowej. Petru Popescu proponuje rumuńskiej prasie zajęcie się sprawozdaniem z tej wizyty. „Córka Faraona”, jak nazywa Zoję, fascynuje go.
– Żywa, smukła, namiętna, o bystrym umyśle, przyjemna Zoja posiadała wszystko, z łatwością mogła uwieść niewinnego mężczyznę, na przykład mnie. (…) Uwielbiała swojego ojca i przebaczała mu wszystkie nadużycia, usprawiedliwiając je cierpieniami, których ojciec doznał w młodości. Stale była w konflikcie z matką, tyranem krytykującym jej decyzje. Cierpiała z powodu ciągłego nadzoru, ale była do niego przyzwyczajona. Była to cena, którą płaciły wszystkie bliskie władzom osoby.
I nawet jeśli Zoja nie krytykuje ustroju, popiera ojcowskie decyzje i ufa w „odmłodzenie partii”, przekona Petru do ucieczki. (…) Kilka miesięcy później Popescu odlatuje do Stanów Zjednoczonych zaproszony przez Uniwersytet Iowa. (…) Nigdy już nie wróci do kraju.
Zoja stale walczy o swoją wolność. Wbrew woli rodziców na krótko wyjdzie nawet za mąż.
– Poślubiła profesora historii Dinu Angelescu – wyjaśnia historyczka Lavinia Betea. – Uważała go za normalnego mężczyznę, który kochał ją dla niej samej, a nie z powodu jej nazwiska.
Rzecz jasna, jej rodzice nie akceptują tego związku i zrobią wszystko, żeby go zniszczyć.
– Wiedząc, że małżeństwo nie było po myśli państwa Ceauşescu, urząd miejski nie przyznał młodej parze mieszkania, chociaż było to w zwyczaju. Młodzi musieli więc żyć pod jednym dachem z rodzicami Zoi i małżeństwo szybko zakończyło się rozwodem. (…)

Cygańska dusza, owszem, buntownicza – nie

W tamtych czasach żadne informacje o napięciu wewnątrz klanu Ceauşescu nie przedostają się do prasy. (…)
– Nigdy nie mówiono o prywatnym życiu rodziny Ceauşescu – wyjaśnia Lavinia Betea. – Istniało kilka plotek odnośnie do obłędnych przyjęć, miłostek, ale nic poza tym. Wszystkie osoby żyjące w ich najbliższym otoczeniu oraz odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo oficerowie musieli zachowywać absolutne milczenie. Języki rozwiązały się dopiero po rewolucji.
Nawet jeśli Zoja cierpi z powodu permanentnego nadzoru, pozostaje wierna swojej rodzinie. Nigdy nie sprzeciwi się reżimowi.
– Dzieci zawsze utrzymywały dobre stosunki z rodzicami. Mimo punktowej różnicy zdań żadne z nich nie zamierzało opuścić kraju. Byłoby to katastrofalne dla wizerunku Nicolae i Eleny. Zoja, podobnie jak jej brat Nicu, była zresztą zbyt słaba, żeby samodzielnie dać sobie radę w obcym kraju.
Jedyna córka klanu ani przez chwilę nie marzy o odgrywaniu pierwszoplanowej roli (…).
Zoja (…) jest zdolna i po ukończeniu uniwersytetu podejmuje decyzję o zajęciu się badaniami naukowymi. Jest najpierw asystentką w Instytucie Matematyki. W oczach Nicolae i Eleny nie przynosi to wystarczającego prestiżu. Instytut zostaje przez nich zlikwidowany. Zoja znajduje się teraz na czele Wydziału Matematyki w Instytucie zajmującym się wynalazkami w dziedzinie techniki oraz nauki. Jest autorką ok. 20 artykułów dla czasopism, ale pozostaje w cieniu, nie szuka sławy. Jest przeciwieństwem swojej matki, chemiczki, która mnoży artykuły oraz publikacje… często niebędące jej autorstwa.
W 1980 r. Zoja poślubia Mircea Opreana, inżyniera oraz profesora na politechnice w Bukareszcie, którego spotkała za pośrednictwem swoich kuzynów w czasie wakacji w Neptunie, szykownym kurorcie nad brzegiem Morza Czarnego. Tym razem otrzymuje błogosławieństwo rodziców. Zoja ma 30 lat, a szczęśliwy wybranek, należący do kadry uniwersyteckiej, posiada nieskazitelne papiery. Elena i Nicolae zgadzają się wreszcie na pozostawienie córce swobody. Młodzi małżonkowie wprowadzają się do pięknej willi w centrum Bukaresztu, niedaleko od Calea Victoriei, gdzie prowadzą spokojne życie. (…)
Nicolae Ceauşescu staje się oszalałym tyranem. Dotknięty bezgraniczną megalomanią „Dunaj Myśli” burzy całe dzielnice Bukaresztu, żeby wznieść pałac na swoją cześć, ogranicza swobodę, kontroluje kraj za pomocą terroru, który podtrzymuje Securitate. Rumunia jest wycieńczona. Racjonowanie, niedostatek, czarny rynek stają się codziennością jej mieszkańców. Dawny światły prezydent zmienił się w paranoicznego dyktatora, nieświadomego rzeczywistości, niezdającego sobie sprawy z tego, że jego naród pragnie wolności. Zoja również jest daleko od tej rzeczywistości. (…) Jeden jedyny raz, w 1984 r., Zoja naprawdę sprzeciwia się ojcu, kiedy zaczyna on burzyć liczne zabytki historyczne w Bukareszcie. (…)

Upadek i szybki proces

W grudniu 1989 r. Zoję i klan Ceauşescu zaskakuje rewolucja. Kiedy fala protestów ogarnia Timişoarę, jej ojciec decyduje się na wygłoszenie w Bukareszcie przemowy mającej na celu dowieść popularności ustroju. 21 grudnia starzec staje na balkonie siedziby KC i drżącym głosem zaczyna przemowę. Odpowiadają mu okrzyki:
– Timişoara! Timişoara!
Miejsce to otrzymało miano pierwszego wolnego miasta w Rumunii. Rozlegają się strzały, transmisja przemowy się urywa. Zrozumiawszy, że dyktatura Ceauşescu jest bliska upadku, Rumuni wychodzą na ulicę.
Zoja jest u siebie w domu, jedynie o kilka metrów od siedziby KC. Rodzice proszą, żeby do nich dołączyła. Po drodze Zoja i jej mąż widzą tłumy manifestantów i stojące naprzeciw nich czołgi. Na miejscu Zoja odnajduje rodziców i brata Valentina. Nicu jest w Sibiu. (…)
Następnego dnia Nicolae i Elena Ceauşescu podejmują próbę ucieczki helikopterem. Jest to początek odysei poprzez rumuńską wieś, małżonkowie przechodzą z samochodu do samochodu, dając się wreszcie schwytać armii i uwięzić w koszarach w Târgovişte jakieś 100 km na północny zachód od Bukaresztu. 22 grudnia, dowiedziawszy się o ucieczce rodziców, Zoja pospiesznie opuszcza dom, gdzie nie czuje się już bezpieczna. Małżonkowie znajdują schronienie u kuzyna Mircei, Gheorghe-Dodu Petrescu, który mieszka w Dorobanţi na północy Bukaresztu. Kilka godzin później ich dom w Calea Victoriei zostaje zdobyty szturmem. Zoja ukrywa się przez trzy dni w Dorobanţi i czeka na dalszy rozwój sytuacji. 24 grudnia, po osobistym skontaktowaniu się z nowymi władzami, Zoja i jej mąż zostają zatrzymani. Wówczas spada na nią cała nienawiść. Jest córką zhańbionego tyrana i na niej skupia się długo powstrzymywana złość. Przypisuje się jej alkoholizm oraz skłonność do rozpusty. Telewizja wdziera się do willi Zoi i dokonuje inwentarza wszystkich zawartych w niej „bogactw”. W rzeczywistości nie ma tam nic szalenie ekstrawaganckiego, ale dla narodu, któremu od lat wszystkiego brakuje, magnetowid czy też pełna lodówka są szczytem luksusu. (…).
25 grudnia, po szybkim, zaimprowizowanym procesie, Nicolae i Elena Ceauşescu zostają rozstrzelani w Târgovişte. Zatrzymana w koszarach stolicy Zoja dowie się o śmierci ojca w ten sam sposób co cała reszta kraju i świata: z telewizji.
– Wiadomość o egzekucji dotarła do niej tej samej nocy [25 grudnia], gdy nadano ją w telewizji – opowiedział jej adwokat Haralambie Voicilaş w 2005 r. – Zgromadzeni w sali telewizyjnej wojskowi podgłośnili odbiornik. Przez ścianę swojej celi Zoja usłyszała niemal całość transmisji. Była przerażona.
Zoja ma 40 lat, kiedy jej rodzina, jej świat, jej punkty orientacyjne przestają istnieć. Staje się ona symbolem upadku starego ustroju i zostaje oskarżona o załamanie gospodarki narodowej. Spędzi 237 dni w więzieniu w Oltenicy, a następnie w Bukareszcie. To dotkliwe doświadczenie pozostawi głębokie ślady w jej psychice. (…)
Zwolniona warunkowo opuszcza więzienie 18 sierpnia 1990 r., niedługo po swoim mężu oraz bracie Valentinie. Jedynie Nicu, obarczony odpowiedzialnością za akcję represyjną w Sibiu z grudnia 1989 r., zostaje skazany na 20 lat więzienia. Uwolniony z powodu problemów zdrowotnych w 1992 r. umiera w szpitalu wiedeńskim cztery lata później. Opuszczając więzienie, Zoja, której nigdy niczego nie brakowało, jest zrujnowana. Córka dyktatora będzie musiała walczyć, żeby wyjść na swoje w nowej, postrewolucyjnej Rumunii. Nazwisko Ceauşescu zamyka przed nią wszystkie drzwi. (…)
Zoja nigdy nie wyprze się swojej przeszłości. W wydanej w 2007 r. książce „237 dni w grobie”, zawierającej napisane w więzieniu listy, Zoja wyraźnie podkreśla swoje przywiązanie do życia z czasów komunizmu. (…)

Nie pozwolić pozbawić się swojej przeszłości

Zoja zaczyna od wniesienia skargi przeciwko państwu rumuńskiemu, żeby odzyskać skonfiskowane jej w czasie rewolucji dobra. Siłą autorytetu tuż przed śmiercią otrzyma zwrot kilku obrazów oraz rzadkich książek. Sąd przyznaje wreszcie, że nie powinna ona odpowiadać za zbrodnie popełnione przez jej rodziców. Wówczas Zoja zaczyna długą walkę, żeby uzyskać zgodę na ekshumację zwłok rodziców. Oficjalna wersja głosi, że Nicolae i Elena zostali pochowani na wojskowym cmentarzu Ghencea w Bukareszcie po szybkim procesie i egzekucji. Zoja nie wierzy w tę wersję i nigdy nie uda się na grób rodziców, który staje się miejscem pielgrzymek ludzi z nostalgią wspominających czasy komunizmu.
Osłabiona rakiem płuc, odwieczna palaczka, mnoży sprawy sądowe w celu uzyskania satysfakcji. W 1998 r. sąd wydaje wreszcie akty zgonu jej rodziców. W 2003 r., wspomagana przez męża oraz brata Valentina, Zoja rozpoczyna procedurę mającą na celu otrzymanie od państwa dowodów na to, że jej rodzice naprawdę pochowani zostali w Ghencei. Jak zawsze powściągliwa, wypowiada się jedynie za pośrednictwem adwokata, który wnosi prośbę o ekshumację zwłok i przeprowadzenie testów DNA. Ale nigdy nie dowie się, czy jej rodzice naprawdę spoczywają w Ghencei, ponieważ do ekshumacji zwłok dojdzie dopiero w 2010 r. Tymczasem choroba Zoi już postępuje: rak nie przestaje się rozwijać i atakuje teraz okrężnicę. Zoja umiera 20 listopada 2006 r. w wieku 57 lat w obecności Mircei siedzącego u jej wezgłowia. Z rodziny Ceauşescu pozostaje teraz jedynie równie powściągliwy jak ojciec Valentin i dwójka jego dzieci: Daniel i Aleksandra. Przed śmiercią Zoja przekazuje mężowi swoją misję, do niego należy teraz obrona spadku rodziny Ceauşescu. Wierny obietnicy Mircea kontynuuje walkę.
Wiadomość o śmierci Zoi mobilizuje studia telewizyjne, ale nie tłumy. W dniu jej pogrzebu trumnę otacza jedynie garstka bliskich. Córka Ceauşescu odchodzi tak, jak żyła, dyskretnie. Dowodem jej tragicznego losu jest fakt, że przeszłość dręczy ją do ostatniej chwili, a nawet po śmierci. Na łożu śmierci Zoja, która przez całe życie praktykowała religię prawosławną, poprosiła, żeby spalono jej zwłoki po uprzedniej mszy. Trumna przeniesiona zostaje jednak do małej cerkwi św. Eleuteriusza, nie do sąsiedniego, dużego kościoła, tak jak było to przewidziane.
– Ksiądz odmówił celebrowania mszy za pamięć Zoi – szepcze jeden z członków żałobnego orszaku. – W latach 80. jej ojciec rozkazał zburzenie jego kościoła.
Po raz ostatni Zoję Ceauşescu dotyka ciążące na niej brzemię nazwiska.

Skróty i ilustracje pochodzą od redakcji

Fragmenty książki Jeana-Christophe Brisarda i Claude’a Quétela Dzieci dyktatorów. Prawdziwe historie, Znak Horyzont, Kraków 2015

Wydanie: 19/2016 2016

Kategorie: Sylwetki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy