Nie możemy być frajerami

Nie możemy być frajerami

Fot. Adam Burakowski/East News

Radosław Sikorski opisuje Polskę w świecie

„Wielkie przewroty – polityczne, gospodarcze, technologiczne – które zmieniają świat, dokonują się na naszych oczach”. Tak zaczął sejmowe wystąpienie o polityce zagranicznej Radosław Sikorski (26 lutego br.). Dobrze je ułożył. Najpierw pokazał ów zmieniający się świat, coraz groźniejszy, z wojną u naszych bram. Potem pokazał głównych aktorów tego świata. W dalszej kolejności definiował polskie interesy i to, jak Polska powinna w tym niestabilnym świecie się poruszać, jakich złudzeń unikać.

Sikorski ma temperament, więc wchodził co chwila w polemikę z tezami rozpowszechnianymi przez PiS i obie Konfederacje. Musiał, bo polskie spory przeniosły się na politykę zagraniczną. Mówił zatem, że nie należy bać się Rosji, że trzeba wspierać Ukrainę. Że Europa, owszem, przeżywa kryzys, ale da się go przezwyciężyć. Że w Europie jesteśmy silniejsi – bo współpraca daje przewagę. I że polexit to pewna klęska. Ameryka? Ma własne interesy. I w imię tych interesów może nas zostawić. Jak w Jałcie. Jesteśmy więc sojusznikiem USA, ale nie możemy być frajerami.

Oto świat, w którym Sikorski nas plasuje.

 

To, po pierwsze, świat wojny u bram. Czy Rosja nas zaatakuje? Tego nie wiemy, ale wiemy, że wojna kończy wszystko, bo bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszelkich celów państwa.

A Polska jest dziś w sytuacji półwojennej. Doświadczamy ataków cybernetycznych i aktów dywersji, szarpiemy się z Moskwą. Gorącą wojnę mamy u sąsiada – Ukraina walczy o niepodległość. „Wszystkim, którzy uważają, że pomoc Ukrainie jest niepotrzebna czy nieopłacalna, mówię wyraźnie: popełniacie błąd”, mówił Sikorski. I dopowiadał: „»Musimy za wszelką cenę utrzymać niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi, bo to jest w naszym życiowym interesie«, twierdził w latach 90. Giedroyc. »Gdyby Rosja wchłonęła Ukrainę, to jesteśmy ugotowani, wzięci za gardło«”.

Dalej minister tłumaczył: „Widzimy sens w tym, aby Ukraina się rozwijała i ciążyła ku Unii. Zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem. Rosja – wbrew temu, co mówi jej propaganda – wcale nie wygrywa. Nie dajmy się nabrać. Rosja nie jest i nigdy nie była niepokonana. Przypominam – tylko w XX w. Moskwa przegrała: wojnę z Japonią w 1905 r., I wojnę światową, wojnę polsko-bolszewicką w 1920 r., wojnę w Afganistanie i zimną wojnę”.

Wątek wojny rosyjsko-ukraińskiej szef MSZ kończył refleksją nad mapą zmieniającego się świata: „Stawką wojny w Ukrainie jest nie tylko niepodległość tego państwa i nie tylko bezpieczeństwo naszego regionu Europy. Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim –

r.walenciak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 10/2026, 2026

Kategorie: Kraj