Niebezpieczny kaznodzieja

Niebezpieczny kaznodzieja

Były ochroniarz Bin Ladena od lat mieszka w Niemczech

W Bochum mieszka były ochroniarz Osamy bin Ladena, 36-letni Sami A. Poinformowała o tym niemiecka prasa. Zdumiewający fakt potwierdził prezydent Urzędu Ochrony Konstytucji Nadrenii Północnej-Westfalii, Burkhard Freier. „Zaklasyfikowaliśmy tego człowieka jako niebezpiecznego kaznodzieję”, oświadczył. Do tej pory próby deportacji Samiego A. spełzły na niczym.
Niemieckie służby specjalne obserwują islamistę, który należy do radykalnego ruchu salafitów, już osiem lat. Od 2006 r. były ochroniarz Osamy nie może opuszczać granic miasta Bochum. Musi też codziennie, także w niedziele, zgłaszać się na posterunek policji. Tunezyjczyk przybył do RFN w 1997 r. Miał tu podjąć studia techniczne. Niemiecki wywiad jest jednak pewien, że w 1999 r. przeszedł szkolenie wojskowe w obozie Al-Kaidy w Afganistanie. Nie wiadomo dokładnie, kiedy i jak długo był ochroniarzem Bin Ladena. Według informacji prasowych, wciąż utrzymuje kontakty z międzynarodowymi dżihadystami, w tym z odpowiedzialnymi za atak na USA 11 września 2001 r. oraz z uczestnikami zamachu na tunezyjskiej wyspie Dżerba w 2002 r. Podobno Sami A. przyczynił się także do radykalizacji dwóch członków tzw. komórki Al-Kaidy z  Düsseldorfu, którym udzielał nauk religijnych w meczetach. Proces tych ekstremistów, oskarżonych o planowanie zamachów, obecnie toczy się w tym mieście.
Prokuratura federalna już w marcu 2006 r. wszczęła dochodzenie, mające wykazać, czy Sami A. należy do zagranicznego ugrupowania terrorystycznego. W następnym roku śledztwo umorzono, ponieważ zebrane dowody nie wystarczyły, aby wnieść oskarżenie. Wcześniej, za zachętą prokuratury, tą sprawą zajęło się biuro ds. cudzoziemców miasta Bochum i w marcu 2006 r. podjęło decyzję o wydaleniu z kraju „niebezpiecznego kaznodziei”. Sami A. złożył jednak apelację do sądu administracyjnego w Gelsenkirchen, który w marcu 2011 r. wstrzymał decyzję o deportacji. Sędziowie uwzględnili fakt, że salafita jest żonaty z obywatelką RFN pochodzenia tunezyjskiego, z którą ma troje małych dzieci. Obawiali się także, że w Tunezji były ochroniarz Osamy zostanie poddany torturom. Sąd jednak uznał za pewne, że w przeszłości Sami A. wspierał organizację terrorystyczną i należy wychodzić z założenia, że nadal jest niebezpieczny. Bochum złożyło apelację do naczelnego sądu administracyjnego w Münster, który ostatecznie zdecyduje, czy Tunezyjczyk zostanie deportowany.

Wydanie: 33/2012

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy