Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Wszyscy wciąż komentują poranione wystąpienie pani Fotygi w sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Rzeczywiście – działo się. Chociaż, jak nam podpowiedzieli dobrze poinformowani, kilkanaście dni wcześniej, w tejże samej komisji mieliśmy również zabawnego kandydata na ambasadora.
To był Andrzej Jasionowski, niedawny dyrektor Departamentu Konsularnego i Polonii, kandydat na ambasadora do Serbii.
Najpierw tego kandydata posłom przedstawiano. Jako jego zalety przedstawiciel MSZ wymienił fakt, że był w latach 80. działaczem NZS, i szefem tej organizacji w Łodzi. Wtedy przewodniczący komisji, pan Lisek, aż wstał z radości. I oświadczył wszem wobec, że on był przewodniczącym NZS i gratuluje Jasionowskiemu. A poza tym on to policzył, że 100 posłów w obecnym Sejmie to działacze NZS.
Cóż, patrząc na prace tej izby, od rozróby do rozróby, nieskoordynowane działania… Wiele Lisek nam wyjaśnił…
Ale wróćmy do Jasionowskiego. Najpierw był on szefem klubu studenckiego Proxima. Potem był w UOP (w sumie klasyczna droga kariery działacza młodzieżowego tamtych lat). Potem zaczął pracę w MSZ. I tu też według schematu. Pracował w ambasadzie w Lagos, gdzie odpowiadał za sprawy handlowe. Potem był konsulem w Ałma Acie. A potem rzuciło go do krajów skandynawskich, do Szwecji i Finlandii.
Znaczy się, uznano, że ma szerokie horyzonty. Więc wszędzie może.
Od roku 2006 był dyrektorem Departamentu Konsularnego i Polonii. Okrzyknięto go też specjalistą od spraw Polonii. No i lokowano w grupie PiS-owskich urzędników, ulubieńców pani Fotygi. Jako kolegę ówczesnego personalnego, a dziś ambasadora w Bułgarii, Andrzeja Papierza, no i Rafała Wiśniewskiego.
A teraz Jasionowski ma jechać na ambasadora do Belgradu.
W sumie nic wielkiego, był w Ałma Acie, był w Helsinkach, może pojechać na Bałkany. A po co?
Więc teraz posłuchajmy, co przyszły ambasador powiedział, gdy go zapytano, skąd to zainteresowanie Serbią, i jaką ma wiedzę na temat tego regionu: „Trudno mi odpowiedzieć na pytanie o moją znajomość Bałkanów. Każdy może powiedzieć, że zna ten region bardzo dobrze lub nie najlepiej. Bywałem tam nie tylko turystycznie, ale np. w okresie wyborów w Kosowie podczas misji OBWE. Nie ukrywam, że z kilku propozycji, które otrzymałem, Serbia wydawała mi się najlepszą dla mnie propozycją, jeśli chodzi o mój rozwój zawodowy i spełnienie swoich osobistych oczekiwań. Bałkany stanowią wyzwanie. Jest to część Europy, o której niewiele wiemy, o której niekiedy z chęcią zapominamy”.
Jak zapewniają starsi pracownicy MSZ, nawet w dawnych czasach, gdy z partyjnego awansu szli w dyplomaty mniej lub bardziej zasłużeni działacze, to stać ich było na bardziej inteligentne wypowiedzi.

PS
W Sekretariacie Ministra, jako zastępca dyrektora pracuje, pani Bogusz. Tymczasem od jakiegoś czasu w MSZ-owskiej przychodni pracuje pani dr Marta Plebanek. Po MSZ poszła fama, że jest ona siostrą pani Bogusz, która jej tę pracę załatwiła. Więc pół MSZ kombinuje, jak nie iść na badania do pani Plebanek, bo się boi, że o ich chorobach i przypadłościach będą krążyć opowieści.
Szanowne panie, zróbcie coś z tym. Albo zdementujcie, albo wypadałoby zmienić robotę…

Wydanie: 18/2009

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy