Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Paweł Kulka Kulpiowski napisał wielki pożegnalny list, w którym wyliczył „czarne charaktery” MSZ. I w ogóle – parę prawdziwych słów o swoim ministerstwie powiedział. No i pół MSZ zastanawiało się, jak na to zareaguje minister Sikorski. A to dlatego, że ogłosił zwyczaj, że teraz będzie żegnać się z odchodzącymi na emeryturę byłymi ambasadorami uroczystymi kolacjami.
Minister zareagował dyplomatycznie i wydał w pałacyku na Foksal kolację dla byłych ambasadorów. Podjął ich pięciu. To byli Kulka Kurpiowski, Maciej Górski (był ambasadorem we Włoszech i Grecji), Ryszard Żółtaniecki (też Grecja), Mariusz Woźniak (Etiopia) i Jan Bielawski (OECD). Wyszło bardzo elegancko, ale w MSZ, jak można było się spodziewać, bardziej zajmowano się tymi, których nie było. Bo nie przybyli na Foksal Marek Jędrys i Jan Natkański. Są więc dwa rodzaje tłumaczeń ich nieobecności – ciepłe i złośliwe. Ciepłe głosi, że panowie nie zdołali dotrzeć na spotkanie, gdyż mieli inne zobowiązania. A zapraszano ich w ostatniej chwili, na parę dni przed kolacją. Złośliwe zaś mówi, że nie przybyli demonstracyjnie, bo cenią się wyżej niż kolacja z ministrem na zakończenie kariery. I faktycznie – i Jędrys, i Natkański to była czołówka naszych ambasadorów, oni zasługiwali na dużo więcej.
No i teraz pytanie: która z wersji jest prawdziwa? A może obie?
Jednych minister żegna, a drugich przyjmuje. Pojawił się więc w MSZ kolejny oficer Wojska Polskiego. Tym razem nowy wojskowy pracuje na stanowisku szefa wydziału obsługi korespondencji. Desant więc trwa. A w MSZ zastanawiają się nad łatwością, z jaką czynni oficerowie WP przechodzą do pracy w MSZ. Bo chyba czynnych oficerów nie za bardzo można przenosić poza MON na stanowiska niezwiązane z obronnością… Warto by to sprawdzić.
ŕ propos sprawdzania – jest w MSZ pełnomocnik ds. walki z korupcją. To oczywiście oficer z MON. No i teraz tenże pełnomocnik prowadzi wielką akcję sprawdzania oświadczeń majątkowych. I jest to obiektem różnych komentarzy. Bo, patrząc na zimno, akurat nie jest to urząd, w którym istnieją możliwości korupcji. Nie ma okazji i nie ma za co. I na dobrą sprawę każdy, kto przepracował tu parę miesięcy, jest w stanie od ręki wymienić miejsca, gdzie ewentualnie coś takiego jak korupcja mogło nastąpić – to są miejsca związane z zamówieniami, z zakupami, ze zleceniami dla firm zewnętrznych, różnymi szkoleniami. Ale tylko tyle. Zamiast tego tymczasem mamy wielką akcję. Którą prowadzi pan, jak złośliwie komentują, który pieniądze bierze nie tylko z MSZ, lecz także z innych miejsc, innych urzędów, gdzie również zasiada w zespołach zwalczających korupcję.
Proszę, jaką sobie znalazł specjalizację…
Dodajmy jeszcze jedno – te wszystkie „delikatne” miejsca dziś w MSZ kontrolują ludzie, których minister Sikorski przyprowadził z MON. To oni wymyślają informatyzacje, blackberry, „mapowanie” (kiedyś każdy dyrektor wiedział, jak krążą dokumenty, nie była to wielka filozofia, dziś za gigantyczne pieniądze firma zewnętrzna sporządza dla MSZ mapę obiegu dokumentów). To przez ich ręce przeciekają miliony. Ciekawe, czy kolega z wojska puści na nich swój reflektorek…

Wydanie: 26/2009

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy