Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

No tak, mamy w MSZ nowego wiceministra. Andrzeja Byrta, który w ekspresowym tempie wyjechał do Niemiec, by objąć tam stanowisko ambasadora, zastąpił Bogusław Zaleski. W zasadzie słowa „ekspresowe tempo” są tu nie na miejscu, bo już teraz widzimy, że Byrt powinien być już w Niemczech przynajmniej rok wcześniej. Może wówczas politycy niemieccy inaczej mówiliby o rozszerzeniu Unii Europejskiej na wschód…
Ale wracając do Zaleskiego – jego przyjście do MSZ wypadło malowniczo. Bo przyszedł do pracy 2 grudnia, w poniedziałek rano. I strażnicy zatrzymali go przy wejściu. – A pan do kogo? – zapytali go, a potem kazali iść po przepustkę. 15 minut Zaleski czekał na portierni, zanim w MSZ zorientowano się, że coś jest nie tak. Więc po Zaleskiego pobiegł dyrektor Sekretariatu Ministra, Jacek Bylica, no i wysłuchał paru przykrych słów. To nie był koniec pechowego dnia – bo okazało się, że nowy wiceminister nie ma swojego gabinetu. Tzn. ma, ale akurat jest zajęty. Bo miał przejąć gabinet po Byrcie, ale ten jeszcze całkiem go nie opuścił. Więc był moment, kiedy spodziewano się, że Zaleski zacznie urzędować na korytarzu…
Ostatecznie sprawę w miarę szybko załatwiono, nowy wiceminister szybko zaczął urzędować, a w MSZ ludzie zaczęli się pytać, co to za człowiek i z czyjego rozdania.
To zresztą okazało się banalnie łatwym pytaniem – Zaleski jest doktorem nauk politycznych o specjalności stosunki międzynarodowe. W czasach pierwszej koalicji SLD-PSL był m.in. dyrektorem departamentu zagranicznego w URM, a potem dyrektorem gabinetu premiera Włodzimierza Cimoszewicza.
Cimoszewicz ściągnął zatem do MSZ swego bliskiego współpracownika, któremu może ufać, z którym przepracował wiele miesięcy.
W MSZ natychmiast zaczęto zadawać sobie kolejne pytania: dlaczego Zaleski przyszedł dopiero teraz? Jaka będzie w MSZ rola nowego wiceministra? Czy będzie szarą eminencją? Osobą, która zawsze może wejść do gabinetu ministra i porozmawiać na niemal dowolny temat?
Że tak pewnie będzie, można było się zorientować, gdy okazało się, że na potrzeby Zaleskiego od nowa dokonano między wiceministrami podziału obowiązków. Bo Zaleski nie wszedł w buty Byrta, ale wykroił dla siebie nowy kawałek. Pod jego „opiekę” przeszły dwa departamenty nadzorowane do tej pory przez Andrzeja Załuckiego – Azji i Pacyfiku (kierowany przez Jana Piekarskiego) oraz Afryki i Bliskiego Wschodu (którym kieruje Jan Natkański). Skąd ten manewr? Odpowiedź jest chyba prosta, Zaleski to specjalista od państw azjatyckich. Pisał o krajach rozwijających się, stąd jego zakres odpowiedzialności.
Poza tym nowy wiceminister nadzorować będzie Agnieszkę Wielowieyską, czyli Departament Promocji, oraz Bogusława Majewskiego, czyli Departament Systemu Informacji. Czyli rzecznika prasowego oraz pieniądze, które MSZ wydaje na promocję Polski, na działalność instytutów kultury oraz Instytutu Adama Mickiewicza.
Akurat w tych dziedzinach mamy różne kwiatki, często dziwne wydawanie pieniędzy. No, ciekawe, jaki bukiet z tego wszystkiego Zaleski ułoży.

Wydanie: 49/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy