Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Sikorski zaczyna specjalizować się w wygłaszaniu ni to przemówień, ni to wezwań. Stawiać wschodnich sąsiadów pod ścianą, wołać o sile Polski.  
Wiceminister Cisek, odpowiedzialny za sprawy Polonii i za rozdysponowanie 65 mln zł na jej działalność, stracił stanowisko i teraz w MSZ zastanawiają się, czy dlatego że stawiał się Sikorskiemu, czy też – wręcz przeciwnie – dlatego że szedł z nim ręka w rękę. Na razie przewagę mają zwolennicy tej drugiej odpowiedzi.
O sprawie dysponowania pieniędzmi przeznaczonymi dla Polonii już pisaliśmy – że w dziwnych konkursach przyznawano je dziwnym organizacjom. Również takim, które powstały tuż przed konkursem. To był jeden element. Drugi miał inny charakter. Mianowicie można było odnieść wrażenie, że komisja konkursowa (jej skład osobowy został utajniony) działa tak, żeby jedne organizacje miały pieniądze, a drugie – nie. Wyglądało to więc na strategiczny zamysł – organizacje przychylne obecnej władzy i ministrowi pieniądze dostały. Organizacje kontestujące obecny układ, trudne do opanowania, musiały obejść się smakiem.
A gdzie tu wina Ciska? Otóż znalazł się on w MSZ z rekomendacji PSL. Oczekiwano więc, że będzie pilnował interesów Stronnictwa, nawiasem mówiąc, nie za wielkich. Ale jednym z elementów tych interesów były kontakty z Polonią. Trudno zatem przypuszczać, by w centrali PSL przychylnie patrzono, jak MSZ rozdziela polonijne pieniądze pod dyktando Sikorskiego. Tak więc Ciska, któremu wyciągnięto różne nieprzyjemne sprawy związane z konkursami, nikt w godzinie dymisji nie bronił.
Co dalej? Przez rok Sikorski będzie miał spokój, więc – jakby to przewidując – oddał się innej swojej pasji, czyli sztuce. Bo po remoncie dworku w Chobielinie minister uznał, że jest koneserem sztuki.
Otworzył zatem zorganizowaną w salach Stadionu Narodowego konferencję pt. „W poszukiwaniu nowego Ładu. Architektura, sztuka, wzornictwo, inżynieria i zarządzanie nieruchomościami w budowaniu wizerunku polskiej polityki zagranicznej”.
Otwarcie jak otwarcie, warto przypomnieć jedynie, co tam szef MSZ powiedział, bo to godne skomentowania. A mówił tak: „Potrzebujemy własnego stylu m.in. w architekturze i wzornictwie, który odzwierciedli najlepsze tradycje, kojarzyć się będzie z odwagą i wolnością, jak i z otwarciem na nowoczesność – stylu, który będzie wizytówką Polski w świecie”. Jaki miałby to być styl? Minister stwierdził, że najbardziej podoba mu się ten z lat 20. i 30. Bo dzisiaj w polskiej przestrzeni publicznej dominują „chaos i kicz”. Ha! Lata 20. i lata 30. w polskim wzornictwie to dwie różne epoki. Ale czy minister o tym wie?
Radosław Sikorski zaczyna specjalizować się w wygłaszaniu ni to przemówień, ni to wezwań. Stawiać wschodnich sąsiadów pod ścianą, wołać o sile Polski itd. Tak jakby mówiła to triada Giertych-Kamiński-Sikorski.
Teraz bierze się do upiększania Polski. Czyżby uznał, że w MSZ jego rola się skończyła?
Attaché

Wydanie: 19/2013

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy