Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Portal Wikileaks ujawnił depeszę ambasadora USA w Polsce Victora Ashe’a z 2006 r. na temat ówczesnej szefowej MSZ Anny Fotygi i ówczesnego MSZ. Nie ma sensu powtarzać jej treści, bo wszyscy zainteresowani już zdążyli ją przeczytać. Ciekawsze jest coś innego – na jakiej podstawie amerykańska ambasada formułowała swe oceny minister Fotygi i jej działań.
Sama zainteresowana twierdzi, że opinie te powstawały pod wpływem intryg wrogich jej urzędników resortu, tych z geremkowskiego nadania.
Pani minister, odmawia pani ambasadorowi USA inteligencji i zdolności obserwacji? Myśli pani, że był marionetką w rękach „geremkowskich dyplomatów”? Że nie miał własnego zdania? I klepał, co mu podpowiedzieli? Bardzo to odważna teza.
Zresztą są jeszcze inne wątki poruszone w depeszy, a warte zastanowienia.
Pierwszy – to opis sytuacji w MSZ. Jeżeli ktoś ma cierpliwość, polecamy lekturę naszej rubryki z tamtego czasu. O sprawach omawianych w depeszy pisaliśmy wielokrotnie. Pisaliśmy o czekającej na nominację ambasador Tuge-Erecińskiej. Ba, pisaliśmy, dlaczego musi czekać, przypominając, że ona i Anna Fotyga to dwie pracownice działu zagranicznego „Solidarności”. Ponieważ mówiły po angielsku, podczas I zjazdu związku odpowiadały za kontakty z zagranicznymi delegacjami. No i proszę, jaką później zrobiły karierę…
Pisaliśmy też, że minister Fotyga nie podejmuje decyzji, że MSZ to czarna dziura, no i że uchwalona przez większość PiS-Samoobrona-LPR ustawa o państwowym zasobie kadrowym to furtka pozwalająca na wymianę ministerialnych kadr.
No i pisaliśmy, że Polska ma 16 nieobsadzonych stanowisk, na czele ze stanowiskiem ambasadora w Unii Europejskiej.
Innymi słowy – nie mieliśmy informacji gorszych od ambasadora USA. Tych pochodzących z wnętrza MSZ.
Drugi wątek wiążący się z opublikowaną depeszą, a wart refleksji, to ocena działań polskiej dyplomacji. Ashe pisze wyraźnie i pełen niezadowolenia – że na skutek rządów PiS i działań prezydenta, premiera i pani Fotygi drastycznie zmalała zdolność przywódcza Polski w regionie. Polska nie jest już liderem, nie jest w stanie forsować własnych inicjatyw.
Tego ambasador już nie mógł napisać na podstawie rozmów z dyplomatami Geremka, to już musiał oceniać na podstawie własnych doświadczeń. Wystawiając przy okazji ocenę bardzo dobrą Aleksandrowi Kwaśniewskiemu (za pomarańczową rewolucję) i mierną Fotydze…
Tym samym pokazał, co jest miarą sukcesu w dyplomacji – skuteczność, otwartość, a nie krzyki.
Jest jeszcze w tym wszystkim trzeci element wart poruszenia. Otóż publikacja, jak można wnioskować, wielką radość sprawiła Radosławowi Sikorskiemu. Cóż, przyganiał kocioł garnkowi. Minister śmieje się ze swojej poprzedniczki, a sam wygłasza takie kwiatki jak deklaracja, że stosunki polsko-litewskie zależeć będą od stosunków rządu litewskiego z polską mniejszością na Litwie. Mój Boże, znaczy się, minister chce zrezygnować ze swoich uprawnień? Uzależnić wielopłaszczyznowe stosunki z sąsiadem od jednego elementu? Który, na dodatek, od niego nie zależy?
Minister Sikorski ładnie czasem mówi, szkoda, że nie zawsze mądrze.
Attaché

Wydanie: 37/2011

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy