Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Spotkało się grono MSZ-etowskich repów na korytarzu, zastanawiając się, czy minister Sikorski świadomie opiera się w MSZ na ekipie Marcinkiewicza, czy też tylko tak mu przypadkowo wychodzi. Dyskusja była krótka, na tym poziomie przypadków nie ma, aczkolwiek warto zauważyć, że jest pewien wyjątek potwierdzający regułę – otóż wicedyrektorem Protokołu Dyplomatycznego jest Janusz Niesyto. Wydobyty z Archiwum i rzucony w wir. Ale nie czarujmy się, ta nominacja to nie żaden gest wobec ludzi (niewielu ich zostało) ze starej kadry, tylko wołanie o strażaka. Bo przecież Protokół się walił. I wygląda to tak, że Niesyto jest wicedyrektorem departamentu, którym powinien kierować, facetem od czarnej roboty, którego, broń Boże, nie można pokazywać. Zdaje się, że taką rolę dla „starych” przewidziała ekipa rządząca w MSZ.
Potwierdzeniem tego jest nominacja Andrzeja Kremera na stanowisko podsekretarza stanu. Gazety pisały o tym jako o wielkim sukcesie ministra Sikorskiego i o tym, że będzie on odpowiadał za politykę wschodnią. No tak, po pierwsze, żaden to sukces. Kremer był dyrektorem Departamentu Prawno-Traktatowego, a stanowisko wiceministra proponowała mu już Anna Fotyga. Ale on odmówił. Nie chcąc, jak komentowano w MSZ, „moczyć się” w jakieś związki z PiS-owcami. Z perspektywy czasu był to mądry ruch, bo dziś Kremer może chodzić w glorii „czystego” urzędnika. Choć, z drugiej strony, jego kolega Witold Waszczykowski był wiceministrem u Fotygi, opowiadał wtedy niestworzone rzeczy o NATO, a teraz jest u Sikorskiego i nikt go nie tyka. Więc nie było czego się bać…
Natomiast drugi element związany z nominacją Kremera jest niepokojący. Bo jest na pewno wielkim nieporozumieniem, by miał on odpowiadać za polską politykę wschodnią. Kremer jest prawnikiem, specjalistą od prawa międzynarodowego, w tej dziedzinie dobrze się czuje. Zna poza tym niemiecki (a nie zna angielskiego), pracował na tamtejszych placówkach. I tyle. A Wschód? Z tym nie miał wiele wspólnego… Ani to znawca obszaru poradzieckiego, ani specjalista od spraw bezpieczeństwa, równowagi międzynarodowej albo biznesu… Nie czarujmy się więc, jego nominacja to okrzyk na pół Europy: nasza ławka jest pusta!
Tak to wygląda z perspektywy MSZ. W którym wciąż kipi od personalnych spekulacji. Wystarczyło na przykład, by obecny dyrektor generalny Michał Wiśniewski ogłosił, że nie jest zainteresowany wyjazdem na ambasadora do Kanady (bo musi przeprowadzić reformę MSZ – Jezus Maria, co to za masakra!), by pojawiły się nowe nazwiska kandydatów. Jeśli chodzi o Kanadę, to mówi się najczęściej o Tadeuszu Chomickim, dyrektorze Sekretariatu Ministra.
Na giełdę wskoczyła też sprawa ambasady w Watykanie. Chodzi wokół niej parę osób. Sęk w tym, że mają pewien kłopot – bo Hanna Suchocka nie ma ponoć zamiaru wracać z placówki.
Pojawiły się też gry o stanowisko ambasadora w Tunezji. Tam wakat jest już rok, od czasu powrotu Zdzisława Raczyńskiego. A miejsce jest atrakcyjne, turystyczne, z rezydencją z widokiem na morze. Jaki szczęśliwiec to dostanie?

Wydanie: 14/2008

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy