Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Trudno to pojąć, ale Michał Radlicki, Dyrektor Generalny MSZ, nie otrzymał do tej pory certyfikatu UOP dopuszczającego do tajemnicy państwowej. Na dobrą więc sprawę nie powinien pełnić swej funkcji, bo każdego dnia przez jego ręce przechodzą sprawy kwalifikowane jako tajne bądź poufne. Nawiasem mówiąc, za pomocą owego “dopuszczenia” jeszcze kilkanaście miesięcy temu planowano “odkomuszenie” MSZ-etu. Po prostu urzędnicy o stażu ponaddziesięcioletnim mieli nie dostać certyfikatu i tym samym stracić rację bytu w MSZ. I proszę – taka broń ugodziła Radlickiego.
Więc teraz w MSZ zadawane są dwa co najmniej pytania. Czy UOP miał powody, by Radlickiemu nie dawać dopuszczenia? A jeżeli nie miał – to dlaczego wykręcił taki numer? Nawiasem mówiąc, na to ostatnie pytanie odpowiedź jest znana – w MSZ mówi się, że w ten sposób “odwdzięczył się” Radlickiemu AWS-owski wiceminister, Radek Sikorski. Niechęć obu panów jest przysłowiowa, od lat toczą ze sobą potyczki, w których przeważnie górą był Radlicki. I Radek teraz mu się zrewanżował…
Tyle MSZ-etowskich spekulacji, a teraz przejdźmy do konkretów.
Otóż mamy nowych ambasadorów. I tak na Łotwę jedzie, wszelki duch pana Boga chwali, Tadeusz Fiszbach. O Fiszbachu wszyscy już zapomnieli, nie tylko na innych politycznych forach, ale i w MSZ-ecie, a tu taka nominacja! Kto mu ją załatwił?
Mamy też nowego ambasadora na Litwie. To Jerzy Bahr, ambasador RP w Kijowie. Jego nominacja nie jest dla nikogo zaskoczeniem, jednak można się krzywić na sposób, w jaki to wszystko załatwiono. Bo raczej nie przenosi się ambasadorów bezpośrednio z jednej placówki na drugą. To wygląda niezręcznie. Tak jak niezręcznie wyglądało, gdy Bahr przyjechał do Polski razem z ukraińskim ministrem spraw zagranicznych, by po paru dniach stanąć przed sejmową Komisją Spraw Zagranicznych, jako kandydat na Wilno.
Przy okazji wyszły na świat w ostatnich tygodniach inne sprawy. Otóż Bahr (czyżby tak zależało mu na przenosinach na Litwę?) zaczął nagle opowiadać, jak to gnębiony był po stanie wojennym. Że wyrzucono go z pracy w MSZ i zabrano mieszkanie.
Tymczasem, jak sobie co poniektórzy przypominają, Bahra nikt z MSZ-etu w roku 1982 nie wyrzucał. To on sam, na znak protestu, zrezygnował. Zrezygnował z pracy w MSZ, ale nie z członkostwa w PZPR. Czym sprawił sporo kłopotów towarzyszom z MSZ-etowskiej egzekutywy. Bo, teoretycznie, powinni byli go z partii wyrzucić, ale nie mieli jak – bo członkiem partii był wzorowym. Z kłopotu wybawił ich statutowy kruczek – Bahr nie płacił partyjnych składek…
Z mieszkaniem rzecz była podobna. Było ono służbowe, nie MSZ-etowskie, ale należące do instytucji, która Bahra do MSZ-etu rekomendowała. Więc, gdy zrezygnował z pracy w Warszawie i wrócił do Krakowa, nie było powodu, by wynajmowano mu mieszkanie w stolicy. Zresztą chwilę potem dostał paszport i wyjechał na Zachód.
W sumie Bahr miał w MSZ-ecie opinię osoby poważnej, a tu nagle błysnął takimi opowieściami o prześladowaniach.
Czego to może być objaw?
Attaché

Wydanie: 50/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy