Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Mariusz Maszkiewicz do niedawna był ambasadorem RP na Białorusi. Wrócił do kraju w czerwcu i w MSZ zastanawiano się, gdzie wyląduje. Raczej mało kto spodziewał się go w Departamencie Europy. Bo – z jednej strony – kierownicze stanowiska są tam już zajęte. A z drugiej – trudno zakładać, by nową politykę wobec Wschodu miał realizować jeden z architektów (to nic, że mniej ważnych) polityki starej.
Maszkiewicz po powrocie do kraju kręcił się wokół MSZ, ale wciąż bez jakiegoś widocznego przydziału. I oto się odnalazł. Usłyszeliśmy go na falach Radia Racja, nadającego z Białegostoku na Białoruś.
„Odbyła się rozmowa z ministrem spraw zagranicznych Włodzimierzem Cimoszewiczem – relacjonował Maszkiewicz. – Co chcesz robić dalej, zainteresował się minister. Kim się widzisz? Nie widziałem się w roli urzędnika, chociaż minister mówił o możliwości służby państwowej. Zaproponował więc, żebym zastanowił się nad pewnym projektem, którego idea zasadza się na tym, że nieduże polskie przedsiębiorstwa przyjmują stażystów z Rosji, Ukrainy, Białorusi, Litwy. I uczą ich, jak stanąć na nogi w biznesie, jak zacząć prowadzić swój interes. Dla tego celu polskie MSZ ustanowiło specjalny fundusz know-how. Teraz pracuję w tym funduszu”.
Słysząc te słowa, część urzędników MSZ zastrzygła uszami – bo o takim funduszu usłyszała po raz pierwszy. Kto go ustanowił? Jak ma działać? Jakie pieniądze go zasiliły? Kto jest jego szefem? Jakie stanowisko zajmuje w tym wszystkim Maszkiewicz? Tego z rozmowy się nie dowiedzieliśmy. Za to dowiedzieliśmy się, że były ambasador będzie teraz jeździł po Białorusi jako przedstawiciel funduszu. „Teraz chcemy usłyszeć opinię różnych ludzi o perspektywie tego projektu – mówił w radiu. – Dlatego też potrzebni nam są partnerzy na Białorusi, poprzez których będziemy prowadzić nabór kandydatów do nauki”. Czyli podróże po Białorusi będą miały konkretny cel – rekrutowanie stypendystów, docieranie do organizacji i firm mogących w tej rekrutacji uczestniczyć. Bo mieści się to w założeniach polskiej polityki zagranicznej.
„W połowie października zaproszono mnie do Brukseli do Komisji Europejskiej, gdzie bardzo dokładnie i z widocznym zainteresowaniem wypytywano o sytuację na Białorusi”, mówił Maszkiewicz. I dodawał: „Polska przygotowuje się teraz, żeby odgrywać dużą rolę w UE w naszych kontaktach z najbliższymi sąsiadami na Wschodzie. I nasz fundusz jest jednym z instrumentów takiej europejskiej polityki”.
A co z innymi instrumentami, może bardziej tradycyjnymi, za to na pewno bardziej skutecznymi? Bo cienkość pomysłu zaprezentowanego przez byłego ambasadora jest oczywista – jak wyobraża on sobie działalność funduszu i swoją działalność emisariusza, skoro ani słowem nie zająknął się o białoruskich władzach? Więc uważa, że takie rzeczy można robić obok i wbrew?
Idea wiązania Białorusi z naszą częścią świata jest oczywiście słuszna. Tylko trzeba do tego pewnej finezji. Ze słów Maszkiewicza nie wynika, by o tym wiedział.

Wydanie: 48/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy