Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Tym razem będzie bez nazwisk. I o sprawie, która rozgrywa się nie w MSZ, ale obok tego ministerstwa. Co nie znaczy, że jest błaha. Wręcz przeciwnie. Do tego stopnia, że w MSZ mówi się o tym sporo, w różnych gremiach, z niepokojem.
Chodzi o reklamowany niedawno przez młodego wiceministra gospodarki i polityki społecznej, o mało znanym nazwisku, projekt połączenia PAIZ i PAI w jeden organizm – PAIiIZ. Rozszyfrujmy te skróty – PAI to Polska Agencja Informacyjna, znana jako Interpress, PAIZ to Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych, a PAIiIZ to Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Wiceminister gospodarki reklamując połączenie obu agencji, mówił, że dzięki temu zagraniczny inwestor dostanie wszystko w jednym okienku – i informację, i wszelkie dane pozwalające na inwestycje – że nowa agencja będzie ciałem tańszym niż poprzedniczki i bardziej efektywnym.
Tyle słowa, a teraz wątpliwości. Po pierwsze, okazało się, że połączenie obu agencji to przede wszystkim połączenie kłopotów. Bo PAI jest zadłużona, na około 3 mln zł, więc pieniądze z dotacji celowej, które PAIZ dostaje na promocję polskiej gospodarki, są teraz zagrożone, bo pewnie pójdą na spłatę zadłużenia PAI. No i na odprawy dla zwalnianych w wyniku połączenia pracowników. W efekcie może się okazać, że połączenie nie wywoła efektu synergii, a – przeciwnie – totalnym paraliż.
To oczywiście żywotnie interesuje MSZ, bo promocja polskiej gospodarki i pozyskiwanie inwestorów to jeden z celów naszej dyplomacji. Celów realizowanych w spartańskich warunkach, bo de facto bez pieniędzy. Więc łatwo sobie wyobrazić konsternację w MSZ, kiedy się zorientowano, że lada chwila ministerstwu może ubyć sojusznik, czyli PAIZ.
I to nie tylko na pół roku! Bo nowa instytucja, PAIiIZ, od strony formalno-prawnej jest spółką prawa handlowego. A to oznacza, że faktycznie nie będzie mogła współpracować z WEH, czyli wydziałami ekonomiczno-handlowymi naszych ambasad. Bo nie będzie miała tytułu do wydawania im jakichkolwiek poleceń. Będzie działała jako jedna z wielu spółek prawa handlowego, będzie musiała stawać do przetargu na realizację zadań zleconych.
Więź z naszą służbą zagraniczną, wspólnota działań – to wszystko zostanie zerwane.
No i co dalej?
Kamyczek leży w ogródku Kancelarii Premiera. To tam powinny zostać zainicjowane prace dotyczące zbudowania strategii promocji naszego kraju za granicą, przemyślana współpraca MSZ, PAIiIZ i Ministerstwa Gospodarki. Czyli odbudowania tego kruchego systemu, który właśnie elegancko zmieciono. Ten system był rachityczny i kulawy, ale zastępuje go właśnie system, którego nie ma. To co jest lepsze?
PS. Miało być bez nazwisk, ale niech będzie przynajmniej jedno. Otóż to nie jest tak, że Polska jest skazana na niedopracowane pomysły. Ten ze Sławomirem Cytryckim mającym być wobec amerykańskich koncernów ambasadorem polskich firm, które chciałyby inwestować w Iraku, jest trafiony. I byłoby śmieszne, gdyby osiągnął on lepsze efekty niż cała PAIiIZ.

Wydanie: 25/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy