Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W MS zmiany. Przyszedł już nowy dyrektor generalny, Zbigniew Matuszewski, który pożegnał się już z kolegami w Kancelarii Prezydenta. Matuszewski dobrze zna MSZ, wiele lat tu pracował. Ciekawe więc, czy zaskoczyły go tłumy interesantów, którzy wybierają się do niego na rozmowę. I lista społeczna, na którą wpisują się zainteresowani.
Poza tym, mamy już nowy statut, nowy podział na departamenty i nowych dyrektorów.
Ten nowy podział (a w zasadzie w dużym stopniu powrót do tego, co było kiedyś) to dla MSZ błogosławieństwo. Prawie cztery lata temu „trójka mędrców” – Andrzej Ananicz, Michał Radlicki i Jerzy Pomianowski – obdarowała MSZ wymyśloną przez siebie strukturą. Struktura polegała na stworzeniu 39 komórek organizacyjnych. W MSZ pojawiły się nagle tabuny dyrektorów departamentów – niektórzy zarządzali kilkoma pracownikami. Były zresztą dwa rodzaje tych dyrektorów. Lepsi, tzw. koordynujący, mieli do dyspozycji sekretarkę i asystenta, ale zarządzali normalnymi dyrektorami, którzy de facto wykonywali pracę dawnych naczelników wydziałów. Na to wszystko nakładał się jeszcze nadzór wiceministrów. W ten sposób powstał niesamowity bałagan – dokumenty krążyły tygodniami, krzyżowały się kompetencje, było tak, że nad jednym z dyrektorów koordynacyjnych nadzór sprawował jeden z wiceministrów, a nad dyrektorami, których prace miał koordynować, dwaj inni wiceministrowie.
To była chora struktura. Mieliśmy na przykład Departament ds. Politycznych ONZ, Departament ds. Ekonomiczno-Społecznych ONZ oraz Departament Krajów Pozaeuropejskich i Systemu Narodów Zjednoczonych. A także Departament Azji, Australii i Ameryki Łacińskiej. Konia z rzędem temu kto logicznie rozdzieli zakres odpowiedzialności między te cztery komórki…
Czas radosnego szaleństwa na szczęście się skończył – w nowej strukturze mamy 23 komórki, więc prawie o połowę mniej. Do obsady kadrowej nowych departamentów też trudno się przyczepić – w większości nowymi dyrektorami zostali ludzie, którzy znają się na swojej pracy. Aczkolwiek kilka uwag do nowej struktury warto zgłosić.
Otóż, można jeszcze w nowej strukturze zmniejszyć liczbę komórek. Bo można połączyć Biuro Budżetu i Finansów z Biurem Administracji. Kiedyś te komórki były razem, tworzyły DAF, czyli Departament Administracyjno-Finansowy. Podobną sytuację mamy z Biurem Informatyki i Łączności i Biurem Bezpieczeństwa Dyplomatycznego. Kiedyś był to jeden departament – Łączności.
Po drugie, chyba za duży jest Departament Europy. Liczy ponad 80 pracowników i czterech wicedyrektorów. Jak to ogarnąć? Tę Europę od Atlantyku do Władywostoku? Pan Korytarz wróży więc, że departament ten podzieli się szybko na Europę-Zachód i Europę-Wschód. I że główną przeszkodą w przeprowadzeniu tego podziału będzie problem, co zrobić z Europą Środkową i Południową? Gdzie ją dać? I w końcu da się ją do Zachodu. Albo też podzieli – Grecja pójdzie do Zachodu, a cała reszta, z Chorwacją i Słowenią, do Wschodu…

Wydanie: 47/2001

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy