Nowa gorączka złota

Nowa gorączka złota

Ceny szlachetnego kruszcu są najwyższe od 18 lat

Złoto znów budzi coraz większe pożądanie banków centralnych, inwestorów i jubilerów. Ceny szlachetnego kruszcu w ciągu trzech ostatnich lat podwoiły się.
22 listopada za uncję (28,35 grama) złota trzeba było zapłacić na londyńskim Rynku Metali Szlachetnych 493 dol. To najwięcej od 18 lat. Zdaniem ekspertów, jeszcze przed Bożym Narodzeniem cena przekroczy psychologiczną barierę 500 dol. A to dopiero początek. – Ceny platyny osiągnęły 25-letni rekord. Złoto może także znaleźć się w tej strefie. Następny cel to

800 dolarów za uncję

– przewiduje Eberhard Weinberger, analityk funduszu DJE Investment.
W kategoriach historycznych złoto wciąż jest tanie. Najwyższą cenę szlachetny kruszec osiągnął w 1980 r. – 800 dol. za uncję. Potem stopniowo popadał w niełaskę. Najtańsze było złoto w 2001 r. – tylko 255 dol. Kruszec ten, jak wiadomo, to inwestycja dla pesymistów, najcenniejsza w czasach wojen, zaburzeń i niespokojnych rynków. Zamachy na Stany Zjednoczone 11 września 2001 r. zasadniczo zmieniły sytuację. Supermocarstwo przystąpiło do globalnej rozprawy z terroryzmem. Doszło do wojen w Afganistanie, potem w Iraku. Wojny, jak wiadomo, kosztują. USA zwiększają deficyt budżetowy, dolar słabnie, stan amerykańskiej gospodarki budzi coraz większe obawy. Inflację nakręcają wysokie ceny ropy. Inwestorzy uciekają od słabego dolara do pewnego portu, jakim jest złoto, przekonani, że przyniesie im to większe zyski niż akcje i obligacje. Lęki zwiększył huragan Katrina, a także zapowiedź prezydenta Busha, że przeznaczy na odbudowę Nowego Orleanu 200 mld dol. Oznacza to jeszcze większą dziurę w budżecie federalnym. Ostatnie zamieszki, wywołane przez muzułmańską młodzież we Francji, również zaniepokoiły biznesmenów, co zwiększyło popyt na szlachetny kruszec. Wiele funduszów stawia na złoto także z innych powodów – jego ceny są stosunkowo

niewrażliwe na wahania koniunktury,

ten metal służy do stabilizowania inwestycji. Wartość złota podbiły plany urzędników rosyjskich podwojenia rezerw Banku Centralnego w Moskwie (obecnie 500 ton kruszcu). Zamiary te poparł prezydent Putin. Wzrasta zapotrzebowanie dynamicznie rozwijających swą gospodarkę Chin.
W latach taniego złota zaniedbano wiele kopalń i instalacji przetwórczych, zresztą możliwości zwiększenia wydobycia, które w 2004 r. wyniosło 2461 ton, są niewielkie. Popyt przewyższa więc podaż. Kilka banków centralnych sprzedało część zapasów złota, aby skorzystać z wysokich cen, lecz sytuacji to nie zmieniło. Żółty metal od dziesięcioleci nie jest już fundamentem światowego systemu finansowego. 80% wydobycia trafia do pracowni jubilerskich. Złota biżuteria jest szczególnie popularna w krajach arabskich i w Azji Południowo-Wschodniej. Wysokie ceny ropy zapewniają szejkom nad Zatoką Perską obfity strumień petrodolarów, zapotrzebowanie na biżuterię zatem wzrasta (w ubiegłym roku na Bliskim Wschodzie o 12%). W Chinach i Indiach coraz liczniejsza staje się zamożna klasa średnia, kochająca biżuterię z metali szlachetnych, która służy nie tylko do ozdoby, lecz uważana jest za dobrą formę oszczędności. Popyt na wyroby jubilerskie w obu tych krajach zwiększył się w ubiegłym roku o 16%. W Wietnamie ceny nieruchomości tradycyjnie obliczane są w złocie, często kupujący płacą za domy czy ziemię szlachetnym kruszcem. Rynek nieruchomości rozwija się, czego skutkiem są rekordowe ceny złota w Hanoi.
Koncerny górnicze podekscytowane koniunkturą szukają

nowych możliwości wydobycia.

W przeszłości żądza złota doprowadzała do wojen, niszczenia środowiska naturalnego i licznych tragedii. Stało się ono dla wielu regionów przekleństwem. Według raportu organizacji Human Rights Watch, w prowincji Ituri w Demokratycznej Republice Konga walki zbrojne między milicjami plemiennymi dążącymi do zdobycia kontroli nad kopalniami złota doprowadziły w latach 2002-2003 do śmierci 2 tys. cywilów. Obecnie w Ituri panuje względny spokój, lecz górnicy, kopiący w błocie w poszukiwaniu złotego piasku, z trudem zarabiają tylko na swe utrzymanie, gdyż prawie cały zysk trafia do kieszeni handlarzy i pośredników. Wśród poszukiwaczy złota jest wiele dzieci. W Hiszpanii koncern Rio Narcea Gold Mines Ltd. z Toronto zamierza uruchomić eksploatację starych rzymskich kopalń złota w Tapia de Casariego. Oburzeni mieszkańcy protestują – plany te przecież oznaczają zatrucie dwóch zatok, licznych strumieni, powstanie krateru o średnicy 600 m i głębokiego na 200 m, degradację ekologiczną całej okolicy. Nowa gorączka złota przyniesie z pewnością wiele podobnych nieszczęść.

 

Wydanie: 48/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy