Papież bliżej islamu

Papież bliżej islamu

Szacunek dla islamu i pojednanie Kościołów chrześcijańskich to znaki pielgrzymki Jana Pawła II do Kazachstanu i Armenii

Niemal do ostatniego dnia ani biskupi, ani dziennikarze towarzyszący papieżowi nie mieli pewności, czy podróż Jana Pawła II do Kazachstanu i Armenii w ogóle się odbędzie. Z Waszyngtonu przychodziły sugestie, aby ją odłożyć ze względu na przygotowywaną w tym regionie akcję wojskową Stanów Zjednoczonych przeciwko Osamie bin Ladenowi. Papież jednak postanowił polecieć. Czekali na niego wierni – przede wszystkim trzecie pokolenie polskich i niemieckich zesłańców wysiedlonych znad Wołgi. Na kilka dni przed lądowaniem papieskiego airbusa Alitalii w Astanie ludzie jechali tysiące kilometrów z najdalszych zakątków Kazachstanu i Syberii, aby zobaczyć papieża.

Paradoks historii

Ksiądz Janusz Kaleta nazwał ostatnią wyprawę 81-letniego papieża do położonej w szczerym stepie Astany, nowej stolicy Kazachstanu, pielgrzymką szlakami ludzkiego szaleństwa. Kaleta sam należy do kategorii szaleńców. Bożych szaleńców, jak mówią o nim wierni. Ma dwóch księży do pomocy i administruje jednym z czterech obszarów, na jakie Kościół katolicki, liczący 360 tys. wiernych, podzielił liczące 2,7 mln km kw. terytorium. Łącznie w całym Kazachstanie pracuje trzech biskupów i 60 księży.
Jan Paweł II zapewne nigdy by tam nie dotarł, gdyby nie wielki paradoks dziejów. Zalew islamski zatarł ślady obecnych tu do XIII w. wyznawców Chrystusa. Chrześcijaństwo powróciło na te ziemie za sprawą zesłanych na katorgę, a potem do gułagów i stepłagów setek tysięcy Rosjan, Ukraińcow, Polaków, Niemców i Litwinów. W obozach koncentracyjnych w Kazachstanie przebywały trzy miliony ludzi, z czego dwa miliony z europejskiej części ZSRR. Kazachowie stali się w niektórych regionach kraju mniejszością. W latach wielkiego głodu (1929-30) jedna trzecia ludności wyginęła, ponieważ zabrano jej bydło, aby zmusić do wstępowania do kołchozów. Towarzyszącym papieżowi dziennikarzom mówił o tym prezydent Nursułtan Nazarbajew, były sekretarz KC Komunistycznej Partii Kazachstanu z lat 80. Dziś, po 10 latach niepodległości, Kazachstan – mający w głębi ziemi nie tylko naftę, ale i całą tablicę Mendelejewa – notuje 10-procentowy wzrost gospodarczy. Przed trzema laty Nazarbajew przeniósł stolicę z Ałma Aty na samym południu do Astany na północy, aby – jak powiedział – oddalić ją na bezpieczną odległość od „islamskiego kotła”.

Tolerancyjny islam

W 15-milionowym Kazachstanie żyje około stu narodowości i grup etnicznych, islam ma osiem milionów wyznawców, prawosławie – sześć milionów. Kazachski islam jest islamem tolerancyjnym, Kazachowie przyzwyczaili się na co dzień współżyć z zesłańcami, a władze, obawiając się wpływów z Pakistanu i Afganistanu, zakazały tworzenia partii o inspiracji religijnej bądź nacjonalistycznej. Główny mufti Kazachstanu, Absattar Derbassaliew, uczestniczył w mszy papieskiej, a imamowie meczetów stolicy rozprowadzili na nią zaproszenia wśród swoich wiernych.
Ratowanie tego, co papieżowi – który jako pierwszy wyraził skruchę Kościoła za wojny krzyżowe – udało się w ciągu 23 lat pontyfikatu i 23 dotychczasowych podróży do krajów islamskich naprawić w stosunkach chrześcijan z muzułmanami, było wielkim celem strategicznym podróży Jana Pawła II w rejon oka cyklonu. „Pragnę potwierdzić szacunek Kościoła katolickiego dla islamu, autentycznego islamu, który modli się i potrafi dzielić się z tymi, którzy są w potrzebie”, rozległo się z muzułmańskiej Astany przesłanie do świata islamskiego, z jednoczesnym ostrzeżeniem wobec USA, że „nie wolno utożsamiać terroru z żadną religią, kulturą lub narodem”.
Ale jednocześnie rzecznik Watykanu uspokajał obawy Białego Domu, iż Watykan może ocenzurować moralnie przyszłe działania wojskowe USA. „Papież rozumie trudną sytuację przywódcy politycznego, który musi odpowiedzieć na ataki terrorystyczne” – oświadczył w Astanie Joaquin Navarro-Valls. Watykański sekretarz stanu, kardynał Angelo Sodano, którego papież pozostawił w Rzymie z powodu napiętej sytuacji, był w stałym kontakcie z prezydentem George’em Bushem. Bliski papieżowi teolog, kardynał Walter Kasper, precyzował teologiczne stanowisko Stolicy Apostolskiej wobec wojny przeciwko terroryzmowi. Katechizm Kościoła dopuszcza użycie przemocy w obronie przed napaścią w przypadku wojny sprawiedliwej. Za taką Kościół gotów jest uznać zbrojną próbę ujęcia i unieszkodliwienia sprawców ataku terrorystycznego na Stany Zjednoczone, jeśli operacja zostanie przeprowadzona odpowiednimi i proporcjonalnymi środkami. „Terroryzm godzi w nas wszystkich, jeśli go nie zwalczymy, zostaniemy jego zakładnikami”.

Ekumenizm u stóp Araratu

Trzydniowa wizyta papieża w leżącej na styku świata chrześcijańskiego i islamskiego Armenii, u stóp Araratu, gdzie – według tradycji – znalazła przystań Arka Noego, przebiegła w całości pod znakiem ekumenizmu. Wprawdzie Aleksij II, prawosławny patriarcha Moskwy i Wszechrusi, który brał udział w obchodach 1700-lecia chrztu Armenii, wrócił ostentacyjnie do Moskwy w przeddzień wizyty papieża, ale w czasie pielgrzymki uczyniono wiele wzajemnych gestów służących zbliżeniu Kościołów katolickiego i armeńskiego.
Po raz pierwszy podczas zagranicznej podróży Jan Paweł II zamieszkał nie w nuncjaturze, a w siedzibie głowy Kościoła armeńskiego, katolikosa Garegina II. Po raz pierwszy w katedrze w Eczmiadzinie odprawiona została msza łacińska, celebrowana wspólnie przez papieża i katolikosa. Po raz pierwszy też Kościół katolicki we wspólnej deklaracji, którą podpisali papież i katolikos, określił wymordowanie półtora miliona Ormian przez Turków w czasie I wojny światowej jako ludobójstwo. „Głęboko przejęci straszliwą przemocą zadaną narodowi ormiańskiemu pytamy z przestrachem, czy świat może jeszcze doświadczyć tak nieludzkiego okrucieństwa”, modlił się papież przy pomniku Muzeum Ludobójstwa Narodu Ormiańskiego pod Erewanem, czyniąc zadość za wieloletnie przemilczanie tej tragedii.

 

 

Wydanie: 40/2001

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy