Okrągły Stół? Jaki Okrągły Stół?

Okrągły Stół? Jaki Okrągły Stół?

O tym, że transformacja jest wspólnym dziełem obozu solidarnościowego i lewicy, się nie mówi

Przypomnijmy w największym skrócie najważniejsze wydarzenia lata 1980 r. Strajki zapoczątkowane na Wybrzeżu rozlały się po całym kraju. Przerażenie władzy było ogromne. Z jednej strony, wystraszyła się własnych obywateli, z drugiej – bała się „bratniej pomocy” innych państw Układu Warszawskiego z ZSRR na czele. Chcąc złapać oddech, podpisano porozumienia ze strajkującymi: w Gdańsku, Szczecinie, Jastrzębiu-Zdroju, a także z rolnikami w Ustrzykach i Rzeszowie. Dotyczyły one postulatów strajkujących. Większość miała charakter ekonomiczny i była skrajnie nierealistyczna, a więc niewykonalna. Zgodzono się np. na „podniesienie zasadniczego uposażenia każdego pracownika o 2 tys. zł na miesiąc”, „zagwarantowanie automatycznego wzrostu płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza”, „obniżenie wieku emerytalnego dla kobiet do 55 lat, a dla mężczyzn do 60”, „skrócenie czasu oczekiwania na mieszkanie”.

Godząc się na te postulaty, a równocześnie na postulaty z pozoru niepolityczne, takie jak „akceptacja niezależnych od partii wolnych związków zawodowych” czy „zagwarantowanie prawa do strajku”, przy równoczesnym poszanowaniu konstytucji PRL (tej z 1952 r.), gwarantującej formalnie m.in. wolność słowa i druku, władza zastawiła na siebie pułapkę. Społeczeństwo dostało instrumenty walki o spełnienie postulatów, które były nie do zrealizowania. Nowo powstały związek zawodowy Solidarność wkrótce zrzeszył ponad 10 mln ludzi. Społeczeństwo poczuło swoją siłę. Władza znalazła się na straconej pozycji. Korzystając z wąsko uchylonych drzwi do wolności, społeczeństwo zaczęło zgłaszać coraz śmielsze postulaty, także natury ściśle politycznej. Coraz powszechniej, choć zrazu ostrożnie, kwestionowano panujący ustrój (słynne „socjalizm tak – wypaczenia nie” Lecha Wałęsy), podległość ZSRR, kierowniczą rolę PZPR. Niewydolna już wcześniej gospodarka centralnie sterowana, oparta na wiecznych niedoborach, dobijana była ciągłymi strajkami, podejmowanymi z lada powodu. Równocześnie miliony Polaków zaczęły śnić sen o wolności. Sen. Bo rzeczywistość była taka, jaka była. Żył jeszcze Breżniew i funkcjonowała jego doktryna, istniał Układ Warszawski. W Polsce stacjonowała Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej. Wszyscy nasi sąsiedzi: Związek Radziecki, Czechosłowacja i Niemiecka Republika Demokratyczna, patrzyli z niepokojem na rewolucję Solidarności, gotowi czynnie ją przerwać. Waliła się gospodarka.

W tej sytuacji gen. Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny. Czy uratowało to nas przed radziecką interwencją, czy nie, o to jeszcze przez dziesięciolecia będą się spierać historycy. Jaruzelski był pewien, że gdyby nie wprowadził stanu wojennego, interwencja by nastąpiła. Pamiętamy stan wojenny jako okres internowania setek działaczy Solidarności, aresztowań wielu jej liderów, manifestacji brutalnie rozpędzanych przez ZOMO, węszącej wszędzie bezpieki. Ale, o czym pamiętamy już słabiej albo zgoła nie pamiętamy wcale, był to także okres prób reformy państwa (tak!). W 1982 r. utworzono Trybunał Konstytucyjny i Trybunał Stanu. W 1983 r. weszła ustawa, która po raz pierwszy w pewnym stopniu regulowała kompetencje Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa, a w 1987 r. ustanowiono urząd Rzecznika Praw Obywatelskich. Równocześnie pogłębiał się kryzys ekonomiczny. Gospodarka była w stanie ruiny. Społeczeństwo, które przez krótki czas przed stanem wojennym zasmakowało wolności, tym trudniej znosiło teraz jego represje. Rosła frustracja. Fala strajków w 1988 r. nie tylko nie obaliła władzy, ale również spotkała się ze stosunkowo słabym poparciem zmęczonego już społeczeństwa. Jednak właśnie te strajki przekonały przywódców Solidarności, że w ten sposób władzy nie obalą. Wśród wielu przedstawicieli władzy, głównie młodszego pokolenia, rosło zaś przekonanie, że tak dalej rządzić się nie da.

Z tego zrodziła się idea Okrągłego Stołu. Zdecydowano się na rozmowy, prowadzono je w Pałacu Namiestnikowskim (dziś Prezydenckim). Rozmowy w mniejszym gronie toczono w willach MSW w Magdalence i w centrum Warszawy, przy ul. Zawrat. Przedstawiciele strony solidarnościowej i strony rządowej osiągnęli kompromis. Jego owocem były częściowo wolne wybory do Sejmu 4 czerwca 1989 r. Po tych wyborach przedstawiciele Solidarności, jako Obywatelski Klub Parlamentarny, w koalicji ze Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym i Stronnictwem Demokratycznym utworzyli pierwszy niekomunistyczny rząd pod prezesurą Tadeusza Mazowieckiego. Dokonała się zmiana władzy i zmiana ustroju.

Było to możliwe, gdyż zmieniły się także warunki zewnętrzne. Po śmierci Breżniewa i dwóch kolejnych jego następców sekretarzem generalnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego został Michaił Gorbaczow. Zaczęły się pierestrojkagłasnost. Związek Radziecki znalazł się w głębokim kryzysie gospodarczym, politycznym i narodowościowym. A próba naprawy podjęta przez Gorbaczowa okazała się kuracją, której pacjent nie przeżył. Rozpad ZSRR po puczu Janajewa w 1991 r. pozwolił później na dokończenie reform w Polsce i w pozostałych krajach regionu.

Na pierwszego prezydenta Zgromadzenie Narodowe wybrało Wojciecha Jaruzelskiego. Początkowo w rządzie pozostawali jeszcze gen. Florian Siwicki jako minister obrony narodowej i gen. Czesław Kiszczak jako minister spraw wewnętrznych. Ich obecność, a przy tym lojalność wobec nowej władzy, chroniła przed buntem resortów siłowych, umożliwiając ich przebudowę i oddanie pod cywilną kontrolę. Gen. Jaruzelski dobrowolnie skrócił swoją kadencję. Pierwszym prezydentem wybranym w powszechnych wyborach został Lech Wałęsa. Sejm wybrany w czerwcu 1989 r. (zwany często Sejmem kontraktowym) po przeprowadzeniu zasadniczych reform państwa też dobrowolnie skrócił kadencję. Następny został już wybrany w całkowicie wolnych wyborach.

W czasie Okrągłego Stołu i po nim byłem po stronie solidarnościowej. Brałem udział w przebudowie struktur państwa polskiego. Ale od samego początku byłem też gorącym zwolennikiem idei grubej kreski Tadeusza Mazowieckiego. Dla ścisłości dodam, że Mazowiecki użył określenia gruba linia. Chodziło w skrócie o to, że wrogie sobie dotąd strony – jak dziś byśmy powiedzieli, „dwa polskie plemiona” – zakończyły wojnę. Skończyła się odkreślona grubą linią przeszłość. Teraz razem chcą budować przyszłość. Polska jest jedna i jest dla wszystkich Polaków. Bez względu na to, po której stronie Okrągłego Stołu zasiadali. Stół i jego następstwa to największy sukces Polaków od stuleci. Wspólne osiągnięcie obydwu stron.

Gruba kreska od razu miała też przeciwników. Uważali, że kompromis jest przejawem słabości, a może nawet zdrady. Krzyczeli, że z komunistami nie należało się układać, tylko trzeba ich zniszczyć. A skoro przyjęto taki kompromis, bo nie było innego wyjścia, teraz należy dokończyć dzieła. Stąd powracające pomysły lustracyjne, dekomunizacyjne, dezubekizacyjne. Obca im była nie tylko zasada pacta sunt servanda, ale nawet zwykła ludzka uczciwość. To przeciwnicy grubej kreski jako pierwsi na nowo podzielili naród. O tym, że polska transformacja jest wspólnym dziełem obozu solidarnościowego i lewicy, po prostu się nie mówi.

Idea grubej kreski odeszła wraz ze środowiskiem Unii Wolności. PO, rządząca przez osiem lat, nie potrafiła zlikwidować Instytutu Pamięci Narodowej, sama uchwaliła kompromitującą ustawę dezubekizacyjną. „Gazeta Wyborcza” nie wiem na czym opierała przekonanie, że „SLD mniej wolno”.

Wynaturzona, pisana na nowo historia największe polskie osiągnięcie po roku 1918, jakim był Okrągły Stół, traktuje niemal jak zdradę. Nazywanie autentycznego przywódcy, jakim w latach 80. był Lech Wałęsa, esbeckim agentem „Bolkiem”, węszenie spisków i agenturalnych powiązań prowadzić musi do logicznego wniosku, że komunizm w Polsce obalili w gruncie rzeczy gen. Kiszczak, jego oficerowie i ich tajni współpracownicy, przy pomocy różnych „wallenrodzików” w rodzaju prokuratora Piotrowicza, sędziego Kryże czy prof. Zybertowicza, przy bliżej nieokreślonej, ale niewątpliwie wielkiej roli braci Kaczyńskich. Schizofrenia paranoidalna stała się doktryną.

Fot. Jan Juchniewicz/FOTONOVA

Wydanie: 6/2019

Kategorie: Okrągły Stół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy