Po pierwsze cenzura

W 6. numerze PRZEGLĄDU Bronisław Łagowski, Ludwik Stomma i Jan Widacki pisali o Okrągłym Stole. Zabrakło mi w tych esejach jednej, dla dziennikarza istotnej, wzmianki – o mediach. Przy tzw. podstoliku prasowym toczyły się ostre polemiki. Reprezentowałem w tych obradach stronę rządową. Po drugiej stronie zasiadło liczne przedstawicielstwo mediów społecznych, zaliczanych przeważnie do drugiego obiegu. O dziwo, spór między nami dotyczył cenzury. „Społecznikom” przewodniczył zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego” Krzysztof Kozłowski. Mnie, redaktorowi naczelnemu tygodnika „Sprawy i Ludzie”, jako pierwszemu udzielił głosu. Nieco skonsternowany zacząłem z grubej rury. „Chcecie państwo zniesienia cenzury nad pismami naukowymi, kwartalnikami literackimi i ważnymi pismami branżowymi. Mnie to absolutnie nie odpowiada. A co z dziennikami i tygodnikami tzw. reżimowymi?”, zapytałem. Wychodząc z punktu trzeciego gdańskich porozumień sierpniowych, domagałem się zniesienia wszelkiej cenzury. Przytoczyłem ów punkt: „(domagamy się) przestrzegania gwarantowanej Konstytucją PRL wolności słowa druku i publikacji”. Była w nim mowa o cenzurze.

Jako dziennikarz lewicowy za krytykę praktyk tzw. realnego socjalizmu padałem niemal co tydzień ofiarą nożyc Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk oraz jego wojewódzkich delegatur. Liczba interwencji w tygodniku „Sprawy i Ludzie” przekraczała trzykrotnie liczbę interwencji w całej dolnośląskiej prasie. Mam to na piśmie. Często wzywano mnie do urzędu na Mysią, żebym się ustatkował. Grożono, że zostanę usunięty z zawodu. To także mam na piśmie.

Ustnie natomiast karcono mnie w Wydziale Prasy KC PZPR. Dano sobie z tym spokój, gdy sekretarzem propagandy został Jan Główczyk, a już całkiem dobrze było pod kierownictwem Mieczysława F. Rakowskiego.

Moje potyczki z cenzurą rozpoczęły się jesienią 1956 r. Podczas plenarnego posiedzenia Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zgłosiłem rezolucję, aby cenzura została ograniczona do spraw tzw. racji stanu (stosunki polsko-radzieckie oraz przewodnictwo PZPR). Projekt rezolucji poparli Paweł Dubiel z Krakowa i Bohdan Tomaszewski. Oczywiście wykorzystywałem i późniejsze wydarzenia – lat 1968 i 1976. Można o tym przeczytać w miesięczniku „Prasa Polska”.

Zrozumiałe jest więc moje wystąpienie przy podstoliku (na to też są dokumenty).

Prof. Janusz Reykowski w niedawnej rozmowie z „Polityką” stwierdził, że przydałby się nowy Okrągły Stół. Obawiam się, że ani obecnie, ani w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie to możliwe.

Wydanie: 7/2019

Kategorie: Okrągły Stół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy