Orion niczym słońce Jamajki

Orion niczym słońce Jamajki

W jednej chwili utracił wszystkie stanowiska, dzięki którym miał ogromny wpływ na gospodarkę surowcową w Polsce. Niestety, może je odzyskać

Przez prawie cztery lata prof. Mariusz Orion Jędrysek rządził polską polityką surowcową, sprawując z nadania PiS funkcje głównego geologa kraju, pierwszego zastępcy ministra środowiska i pełnomocnika rządu ds. polityki surowcowej. To był zły okres dla naszej geologii i branż surowcowych. Szkody wywołane działalnością profesora okazały się ogromne.

Miarka wreszcie się przebrała i w czerwcu premier odwołał prof. Jędryska ze wszystkich stanowisk w trybie natychmiastowym. Ale jest on jednym z najważniejszych członków poselskiej drużyny o. Rydzyka, czyli grupy posłów PiS korzystających ze wsparcia redemptorysty i jego radia. Korzyści są tu obopólne, bo o. Rydzyk prowadzi duże inwestycje geotermalne z pomocą finansową resortu środowiska. A startujący ponownie do Sejmu z poparciem o. Rydzyka prof. Jędrysek po wyborach może wrócić na swoje stanowiska.

Funkcjonowanie posła Jędryska jako szefa polskiej polityki surowcowej oznaczało niewykonane zadania, przerwane inwestycje, opóźnione procedury, wielkie koszty, które nie przyniosły efektów. PRZEGLĄD opisywał jego dziwne wydatki z publicznych pieniędzy, niezrozumiałe ograniczanie wydawania koncesji na wydobycie bogactw naturalnych, zdumiewającą karuzelę kadrową, udział w likwidacji poszukiwań gazu łupkowego, ograniczanie roli państwowej służby geologicznej, próby utworzenia niezależnej od rządu Polskiej Agencji Geologicznej, wreszcie usiłowanie wyjęcia branży surowcowej spod nadzoru premiera. Miała ją opanować ekipa Jędryska i Antoniego Macierewicza (drugiego ważnego członka drużyny o. Rydzyka). A w gospodarce surowcami jest pole do robienia wielu interesów.

Brak wyników to nie przeszkoda

„Dokonania” posła Jędryska podsumował ubiegłoroczny audyt w Ministerstwie Środowiska, który zbadał, jak kieruje on polską geologią. Okazuje się, że nie przygotowywano wniosków o wykonanie prac geologicznych, nie powstał dokument strategiczny „Polityka surowcowa państwa”, który Mariusz Orion Jędrysek miał stworzyć. W zarządzanych przez niego departamentach dochodziło do częstych zmian na stanowiskach kierowniczych (np. w Departamencie Nadzoru Geologicznego sześciu dyrektorów i pięciu zastępców w ciągu dwóch i pół roku), nie było zaufania do pracowników.

Audyt wykazał też słabości w planowaniu i podejmowaniu decyzji strategicznych, powielanie czynności przez różne komórki organizacyjne, brak analizy problemów i skutecznego ich rozwiązywania, niewykonywanie obowiązków, brak nadzoru nad realizacją zadań, istnienie pozornych struktur (np. Zespołu ds. Analiz, który niczego nie analizuje, albo Wydziału ds. Legislacji, który nie prowadzi żadnych projektów legislacyjnych), opóźnienia w postępowaniach koncesyjnych powodujące milionowe straty.

Na te opóźnienia skarżyły się spółki energetyczne, które nie mogły rozwijać wydobycia surowców. Zbadania wymagałoby, w jakim stopniu taka polityka koncesyjna wpływała na wzrost importu węgla kamiennego i gazu z Rosji oraz na spadek wydobycia krajowego gazu ziemnego. Akurat w czasie, gdy państwowy Węglokoks stawał się głównym importerem węgla do Polski, funkcję wiceprezesa tej firmy pełnił brat Mariusza Oriona, Jarosław Jędrysek.

W normalnym kraju wysoki urzędnik, którego pracę oceniono by tak krytycznie, natychmiast pożegnałby się ze stanowiskiem. Tymczasem Mariusz Orion Jędrysek urzędował jeszcze rok i został odwołany nie z powodu zaniedbań, lecz za próbę pozbawienia premiera Morawieckiego wpływu na na branżę surowcową.

Z racji zajmowanych stanowisk ministerialnych poseł Jędrysek nadzorował Państwowy Instytut Geologiczny, który pod jego pieczą poniósł wielomilionowe straty. W 2014 r., ostatnim przed nadejściem „dobrej zmiany”, PIG osiągnął 970 tys. zł zysku. Po nastaniu ministra Jędryska straty zaczęły sięgać nawet 5 mln zł rocznie. Wzrosły też opóźnienia (w większości przekraczając rok) w podpisywaniu umów z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, na podstawie których finansowana jest działalność instytutu. PIG musiał brać kredyty na działalność, a to powodowało straty.

Z pomocą „prywatnej” agencji

Niebezpieczeństwo ataku na branżę surowcową nie zostało dotychczas zażegnane. W Państwowym Instytucie Geologicznym, wykonującym zadania państwa w zakresie geologii i prowadzącym badania naszej bazy surowcowej, nadal ważne stanowiska piastują współpracownicy Jędryska i Macierewicza, którzy trafili tam w 2018 i 2019 r. Jeśli poseł Jędrysek ponownie zostanie wybrany do Sejmu, znowu uzyska bardzo znaczący, mniej lub bardziej oficjalny, wpływ na polską politykę surowcową.

Cały czas nie został też zablokowany inny pomysł opanowania gospodarki surowcowej, czyli forsowany przez Jędryska projekt utworzenia Polskiej Agencji Geologicznej. Miałaby ona stać się organem wykonawczym głównego geologa kraju, pełniąc jednocześnie funkcje państwowej służby geologicznej i zarządzając dostępem do eksploatacji surowców wartych biliony złotych. Tworzyłaby też rozmaite fundusze. Byłby to urząd faktycznie niezależny od premiera i rządu, z nieusuwalnym prezesem powoływanym na dwie pięcioletnie kadencje. PAG (czyli jej prezes) zlecałaby zadania wybranym przedsiębiorcom i udzielała im pożyczek lub dotacji. Wydobycie i przetwarzanie polskich bogactw naturalnych stałoby się okazją do wyprowadzania pieniędzy publicznych do podmiotów prywatnych.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 41/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. PIG

Wydanie: 41/2019

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy