Skoczyli w ogień i wodę

Skoczyli w ogień i wodę

Bohaterowie nagrodzeni przez Fundację im. Hanki Bożyk uratowali pięć osób

– Musiałem się czołgać, bo wszędzie było pełno gryzącego dymu, nic nie widziałem. Odetchnąłem dopiero wtedy, gdy znalazłem dziewczynkę. Przestraszona siedziała wciśnięta między łóżko a szafkę – tak Grzegorz Rudnicki z Błonia, pracownik techniczny hotelu sieci Marriott na warszawskim Okęciu, opowiadał o zdarzeniu z 20 kwietnia 2012 r. Ok. 10 rano wybuchła butla z gazem w budynku w pobliżu domu pana Grzegorza. Słysząc eksplozję, Grzegorz Rudnicki wybiegł na ulicę. Kobieta z dzieckiem na ręku rozpaczliwie krzyczała: „Moje dzieci są w środku!”. Rudnicki wskoczył do płonącego domu. Najpierw udało mu się znaleźć sześcioletniego chłopca. Wyniósł go przez wybite okno i wrócił po dwuletnią dziewczynkę. – Trochę się wtedy bałem – przyznał 13 lutego br., gdy w swoje 35. urodziny odbierał nagrodę Fundacji im. Hanki Bożyk „Pogotowie Ratunkowe – dlaczego nie zdążyło?” dla bohaterów, którzy uratowali ludzkie życie. – Wierzę w to, że trzeba pomagać ludziom i szybko reagować – dodał pan Grzegorz.
Bardzo szybko zareagował na dźwięk syreny drugi nagrodzony – Andrzej Urbaniak, rolnik ze Słopska k. Wyszkowa i członek ochotniczej straży pożarnej. Wyskoczył z domu, tak jak stał – w krótkich spodenkach i podkoszulku. A był początek listopada ub.r. Strażacką syrenę uruchomił jeden z wędkarzy, bo na środku Bugu tonął człowiek. Kurczowo trzymał się przewróconej łódki, ale nie miał siły dopłynąć do brzegu. Nikt z grupki stojących na brzegu nie próbował go ratować. Tylko pan Andrzej z pomocą syna wyciągnął swoją łódź, podpłynął do tonącego i przetransportował go na brzeg. – Nie przyszło mi na myśl, że zrobiłem coś wyjątkowego – mówił skromnie, przyjmując z rąk założyciela fundacji, prof. Pawła Bożyka, medal, dyplom i nagrodę pieniężną.
Na pomoc tonącym pospieszył też starszy posterunkowy Witold Młot, gdy pod dwoma chłopcami pod koniec lutego ub.r. załamał się lód na Sanie w Przemyślu. I tu żaden z gapiów nie próbował ratować 12- i 13-latka zanurzonych po szyję w wodzie. Witold Młot, ryzykujac własnym życiem, wyciągnął najpierw jednego, a potem drugiego chłopca.
Trójka bohaterów nagrodzonych przez fundację ocaliła pięć osób. Wyłoniono ich spośród 30 zgłoszeń. Po raz pierwszy w tym roku przyznano nagrodę specjalną. Otrzymał ją Robert Boziński, dżudoka  z Częstochowy, który przeciwstawił się bandzie łobuzów zaczepiających ludzi w autobusie – obezwładnił napastników, a kierowcy polecił jechać na najbliższy komisariat policji.
Fundację im. Hanki Bożyk założył w 2010 r. ekonomista prof. Paweł Bożyk, którego żona zmarła, gdyż zbyt późno przyjechała karetka pogotowia. Od tego roku fundacja jest organizacją pożytku publicznego. Zamierza rozszerzać działalność, m.in. o edukację, o której dużo mówiło się podczas ubiegłotygodniowej uroczystości. Chodzi o to, by jak najwięcej osób umiało udzielić pierwszej pomocy i nie bało się tego.
Więcej informacji o działaniach podejmowanych przez fundację na stronie
www.hankabozyk.pl

Wydanie: 8/2013

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy