Ostatnie komputery?

Ostatnie komputery?

W Mroczy bezrobocie jest prawie 2,5 razy większe niż średnia krajowa. Niezagrożone miejsca pracy to urząd gminy, a przede wszystkim szkoła

Być może, uczestniczyłem w akcie wręczenia szkołom w środowiskach popegeerowskich ostatniego zestawu komputerów. W Ministerstwie Gospodarki padł ponoć pomysł, żeby opiekę nad byłymi pracownikami PGR-ów sprawowała opieka społeczna, a nie Agencja Nieruchomości Rolnych. Może to doprowadzić do wielu dramatów, a byli PGR-owcy zostaną zostawieni samym sobie . Nie dadzą sobie rady.
Mrocza to ciche miasteczko na Pojezierzu Krajeńskim, parędziesiąt kilometrów od Bydgoszczy. Czyste, zadbane – jak na Pomorze przystało. Prostokątny rynek po przekątnej przecina jezdnia, przechodząca dalej w szosę do stolicy województwa. Inna droga prowadzi do Nakła, stolicy powiatu. W miejskim parku pomnik Władysława Jagiełły, szczególnie tu czczonego patrona miasteczka. Przed dziesięciu laty Mrocza obchodziła uroczyście 600-lecie nadania praw miejskich, właśnie przez króla Władysława. Żyło się tu nieźle aż do transformacji. Działały spora filia bydgoskiej fabryki urządzeń telekomunikacyjnych i fabryka mebli. Obie upadły. Teraz w budynkach po telekomunikacji jakiś przedsiębiorca robi buty. O ile ma z czego i dla kogo. Ponoć ostatnio zgłosił chęć przeniesienia produkcji w inne miejsca. Odpadnie tych kilkanaście i tak niepewnych miejsc pracy.
Kiedyś głównym zajęciem mroczan były usługi dla PGR-ów. Było ich w okolicy 12. W różnym czasie powiązane w klucze, zespoły, kombinaty. Chyba nie najgorsze, dawały sobie radę. Upadły w początkach transformacji, podobnie jak większość innych. Dziś w Mroczy bezrobocie jest prawie 2,5 razy większe niż średnia krajowa. Tak naprawdę pozostały tu dwa niezagrożone miejsca pracy – urząd gminy, a przede wszystkim szkoła.
Szkoła w tym roku będzie obchodzić stulecie istnienia. Budynek z 1903 r. zachował się do dziś – długi, piętrowy, z wieżyczkami i ostrymi, spadzistymi dachami. Po wojnie dostawiono jeszcze dwa mniejsze budynki. Ale i tak szkoła okazała się za ciasna już w połowie lat 60., kiedy liczba uczniów przekroczyła 700. Podejmowano wówczas liczne próby poprawy warunków nauczania. Wszystkie okazały się niedostateczne. Tak jest zresztą do dziś. Dobudowanie 16 lat temu sali gimnastycznej, a 10 lat później nowego skrzydła (w wyniku starań władz samorządowych i obecnego dyrektora) niewiele poprawiło warunki. Przeciwnie – pogorszyły się one po roku 2000, kiedy w ramach reformy oświaty stworzono w Mroczy gimnazjum. Zmniejszyła się też w gminie liczba szkół podstawowych. Z sześciu, które tu kiedyś istniały, do dziś pozostały dwie – w Witosławiu i większa w Mroczy. Obecnie uczy się tu 1122 uczniów, w tym 450 gimnazjalistów. Obowiązuje system dwuzmianowy. Lekcje kończą się często o siódmej wieczorem.
Kazimierz Wnuk, dyrektor szkoły podstawowej, martwi się, bo zdolności percepcyjne uczniów po południu są znacznie mniejsze niż rano. Na sąsiedniej działce stoją więc już pod dachem mury nowego gimnazjum. Marzyli, że uruchomią je w roku 2003/2004. Nic z tego, nie starczyło pieniędzy. Jeżeli jeszcze w tym roku uda się zamknąć stan surowy, to do września gimnazjum będzie gotowe. Ubogie władze miejscowe liczą na pomoc z zewnątrz: na województwo, władze centralne, może na hojnych sponsorów?
– Nowy gmach jest w dobrym stanie, dbamy o niego. Ale ten stary już od wielu lat nie był remontowany. Kiedy gimnazjum się wyniesie – rozmarza się dyrektor – będziemy myśleć o remoncie starego skrzydła. Być może, w przyszłości powstanie w Mroczy nie tylko gimnazjum, ale i liceum.
– A przecież do stolicy powiatu, Nakła, jest tylko 13 km. Czy wystarczy wam młodzieży na własne liceum? – wyrażam wątpliwość.
– Charakter człowieka przybiera ostateczny kształt w czasie dojrzewania – tłumaczy dyr. Wnuk. – Jeżeli młody mroczanin będzie dojrzewał w Nakle, nasze miasteczko będzie dla niego dalsze niż wtedy, kiedy tu właśnie przeżyje te lata. Jeśli potem pójdzie gdzieś na studia, jest większa szansa, że wróci do Mroczy. A nam są i będą potrzebni ludzie, którzy stąd wyjdą po wiedzę i wrócą.
Miasteczko Mrocza liczy 4,8 tys. mieszkańców. To połowa gminy. Nieomal drugie tyle żyje w okolicznych wsiach. A na 29 wsi w gminie Mrocza 12 to wsie popegeerowskie. Więc po upadku i filii zakładów bydgoskich, i PGR-ów bezrobocie przekracza 42%. Burmistrz Mroczy, Wiesław Gozdek, skarży się: – W województwie kujawsko-pomorskim w najgorszej sytuacji jest powiat nakielski – ponad 32% bezrobocia. A w powiecie nakielskim – my. Po upadku PGR-ów bez pracy zostało około 100 osób. W nieistniejącej od dawna filii zakładów telekomunikacyjnych pracowało 250 kobiet. Padł też SKR. Gminna spółdzielnia zatrudniała 240 osób, teraz 20. Pozostała jej właściwie tylko piekarnia. Handlem już w ogóle się nie zajmuje. Sklepy spółdzielcze przejęli byli pracownicy, ale i im nie powodzi się dobrze. Biedne społeczeństwo niewiele pieniędzy ma do wydania. Szkoła to największy zakład pracy w mieście. W szkole podstawowej i w gimnazjum zatrudnionych jest prawie 50 nauczycieli.
* * *
Szkoła w Mroczy mimo tak trudnych warunków nauczania odniosła wiele sukcesów. Jej uczniowie byli finalistami, nawet laureatami licznych wojewódzkich konkursów polonistycznych, historycznych, a zwłaszcza matematycznych. Osiągali też wysokie lokaty w kolejnych krajowych edycjach konkursu „Kangur matematyczny”. W województwie i makroregionie są też znani z sukcesów sportowych, zwłaszcza w lekkoatletyce, piłce koszykowej i piłce nożnej. Te osiągnięcia zostały docenione w kraju. W początkach października w ramach prezydenckiej akcji „Internet w szkołach” szkole w Mroczy przekazano pracownie komputerową.
Na uroczystość licznie zjechali goście: starosta, wojewoda Romuald Kosieniak, poseł ziemi bydgoskiej i wiceminister MON – Janusz Zemke, władze oświatowe powiatu i województwa. I oczywiście dobroczyńcy, ci, którzy wyłożyli pieniądze na zakup i instalację pracowni – Agencja Nieruchomości Rolnych. To już 80. pracownia komputerowa ufundowana przez agencję. Od 2000 r., kiedy ANR zaczęła współpracę z akcją prezydencką „Internet w szkołach”, wydała na ten cel ok. 1 mln zł. Z pracowni ufundowanych przez ANR korzysta rocznie kilkanaście tysięcy uczniów, a cały projekt prezydencki obejmuje kilkadziesiąt tysięcy. Wiceprezes ANR, Karol Gębka, który przekazywał pracownię komputerową uczniom szkoły w Mroczy, podkreśla, że dla wielu dzieci z rodzin popegeerowskich komputer jest jedynym oknem na świat, a często jedynym stymulatorem rozwoju osobowości, jak też narzędziem umożliwiającym odnalezienie się w skomplikowanym świecie współczesnym. Udział w prezydenckim programie „Internet w szkołach” to jedna z form pomocy udzielanej przez ANR byłym pracownikom PGR-ów. ANR przejęła tu ustawowe zadania b. AWRSP, w ramach których przewidziano nie tylko pomoc dla byłych pracowników w przeszkoleniu do nowej pracy i jej poszukiwaniu, ale także troskę o los ich rodzin. Do standardowych poczynań należą stypendia dla uczniów, organizowanie im wypoczynku itp. A od 2000 r. także wyposażanie szkół w pracownie komputerowe. Kandydatów do pomocy ze środków agencyjnych typują odziały terenowe ANR. One najlepiej wiedzą, które szkoły na obszarach popegeerowskich najbardziej potrzebują pomocy. Jeśli któraś z nich znajdzie się na liście prezydenckiej, 80% kosztów pokryje agencja.
* * *
Uroczystość w Mroczy jest typowo szkolna i dlatego wzruszająca. Wymiana listów od i do prezydenta, przemowy posła Janusza Zemke, starosty i burmistrza. List dziękczynny skierowany jest również do ANR, z mottem: „Jedynie prawdziwy człowiek zauważy potrzeby drugiego człowieka. Jedynie człowiek wielkiego serca wyciągnie doń pomocną dłoń”.
* * *
Jestem świadkiem rozmowy burmistrza Gozdka z wiceprezesem Karolem Gębką o obecnym losie byłych majątków pegeerowskich. Burmistrz powiada, że szkopuł w tym, iż dawne ziemie są w większości wydzierżawione, a wielu obecnych dzierżawców nie daje sobie rady z gospodarzeniem. Nie płacą więc należnych podatków, co nie tylko zmniejsza możliwości finansowe agencji, ale też uderza w finanse gminy. A wielu dobrych rolników chętnie powiększyłoby swoje gospodarstwa. Tylko nie ma dla nich ziemi.
– To jest problem – odpowiada prezes Gębka – nie tylko w tej gminie. Zwrot gospodarstw to skomplikowane przedsięwzięcie. Agencja szuka rozwiązań, aby uregulować tę kwestię, ale nie da się tego załatwić szybko i bezboleśnie.
Z niepokojem należy natomiast przyjąć obecne rozwiązania systemowe zapowiadające odebranie ANR jej ustawowych obowiązków sprawowania opieki nad środowiskami popegeerowskimi. Jeśli Sejm zaakceptuje plany przekazania tej „działki” opiece społecznej, zapewne okaże się, że komputer podarowany szkole w Mroczy jest jednym z ostatnich ufundowanych przez agencję. Opieka społeczna nie będzie miała dość czasu ani środków, by otaczać specjalną troską to jedno z powierzonych sobie środowisk. W konsekwencji okaże się, że byli pracownicy PGR-ów – jedyna grupa zawodowa, która z dnia na dzień została pozbawiona środków do życia, i to bez żadnego odszkodowania w początkach transformacji – po 13 latach przemian będą w sytuacji jeszcze gorszej niż na ich początku. Także ich dzieci zostaną skazane na dziedziczenie biedy po rodzicach. Jedyna nadzieja w tym, iż plany rządu zostaną zmienione w trakcie prac sejmowych. Państwo i społeczeństwo nadal muszą nieść pomoc byłym środowiskom popegeerowskim, nawet jeśli obecne władze nie są winne zgotowania tego losu, który przypadł im w udziale.

 

Wydanie: 45/2003

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy