Ostatnie otwarcie Waniek

Ostatnie otwarcie Waniek

Polityka medialna realizowana przez przewodniczącą KRRiTV zakończyła się krachem

Czarne chmury zbierają się nad Danutą Waniek, przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W radzie utworzyła się grupa, która domaga się jej ustąpienia. Na miejscu obecnej przewodniczącej widzą Stanisława Jędrzejewskiego, do niedawna szefa radiowej Jedynki, a obecnie członka KRRiTV. Cieszy się dużym poparciem, zna się na mediach publicznych i jest z nimi związany od przez całą karierę. A przede wszystkim nie ma politycznego emblematu. W radzie mówią, że jest przeciwieństwem Waniek.
Wewnętrzna opozycja to tylko niewielka część kłopotów przewodniczącej. W ubiegłym tygodniu warszawski sąd okręgowy oddalił powództwo KRRiTV przeciw TVP i Markowi Ostrowskiemu, członkowi Rady Nadzorczej TVP. Tym samym uznał, że mandat Ostrowskiego w radzie nie wygasł. Wyrok sądu to

osobista porażka

Danuty Waniek. Jej adwersarze mają teraz koronny argument. KRRiTV bezprawnie uznała wygaśniecie mandatu Ostrowskiego. I bezprawnie powołała w jego miejsce Krzysztofa Czeszejko-Sochackiego.
Lech Jaworski, członek rady, kilka godzin po wyroku sądu wezwał Danutę Waniek do ustąpienia z funkcji przewodniczącej. „Działanie KRRiTV, które nastąpiło na pani wniosek, było (…) sprzeczne z porządkiem prawnym RP i nie może pozostać bez jakiejkolwiek reakcji”.
Jaworski zapowiedział, że jeśli Waniek nie zareaguje na jego wezwanie, będzie „zmuszony do złożenia formalnego wniosku” o jej odwołanie.
Najprawdopodobniej wniosek w tej sprawie zostanie złożony we wtorek, 15 listopada. A głosowanie odbędzie się na kolejnym posiedzeniu rady.
Porażka w rozgrywce o mandat Ostrowskiego nie jest tu najważniejsza. Tym bardziej że część ekspertyz prawnych zamawianych w tej sprawie dawała Waniek zielone światło do przecięcia pata w TVP.
Ale wyrok sądu przelał czarę goryczy.
Od co najmniej kilkunastu miesięcy Danuta Waniek jest obiektem krytyki. Nie najlepszy wizerunek przewodniczącej obciążył całą radę.
A personalne ataki na Waniek szły na konto instytucji. Zarzucano jej nieskuteczność, a tabloidy rozpisywały się o beztroskim życiu na dobrej państwowej posadzie. Konstytucyjny organ państwa, któremu ustawa zasadnicza wyznacza odpowiedzialne funkcje i zadania, został zmarginalizowany.
W tej sytuacji PO i PiS na swych sztandarach wyborczych niosły postulaty zmiany medialnego regulatora, z likwidacją rady na czele.
– Doszło do takiego oto przekonania, że by zmienić przewodniczącą, trzeba zlikwidować całą radę – mówią dzisiaj w KRRiTV.
I dodają, że polityka rynku medialnego, którą Waniek chciała budować, zakończyła się krachem.
A zaczęło się od „nowego otwarcia” w Telewizji Polskiej. Odwołanie Roberta Kwiatkowskiego i w efekcie powołanie pięcioosobowego zarządu miało rozpocząć nowy rozdział w mediach publicznych. Ster w TVP mieli przejąć bezpartyjni fachowcy. Wszystkie legitymacje partyjne miały zostać przed wejściem do telewizji. O takim modelu mediów publicznych wielokrotnie mówiła Danuta Waniek. Tymczasem już w czasie konkursów na członków zarządu i dyrektorów anten okazało się, że jej

plan legł w gruzach.

Mimo konkursów i tak wiele stanowisk kierowniczych objęli ludzie z politycznym emblematem, a także ci, którzy w ogóle do konkursów nie stanęli.
– Przewodnicząca Waniek popełniła też wiele błędów kadrowych przy powoływaniu członków Rady Nadzorczej TVP. Były udane posunięcia – powołanie Anny Milewskiej, ale też totalne pudła. Kierowanie się osobistymi sympatiami zemściło się. W efekcie część członków rady nad merytoryczną pracę przełożyła partyjne rozgrywki – mówi nasz rozmówca z KRRiTV.
Brak autorytetu w środowisku sprawiał, że Waniek nie miała siły przebicia.
– W dodatku jest konfliktowa, brakuje jej wyczucia niezbędnego przy pełnieniu tak delikatnej funkcji. Dlatego niejednokrotnie jej zachowanie szkodziło wizerunkowi mediów publicznych – mówią nam osoby z otoczenia przewodniczącej. I dodają: – Nie jest właściwą osobą na właściwym miejscu.
Dziś w radzie mówi się, że ustąpienie Waniek oczyści przedpole i zmieni klimat. Nowemu przewodniczącemu łatwiej negocjowałoby się z rządem, parlamentem czy prezydentem. Miałby też szanse na odbudowanie nadszarpniętej pozycji rady.
W KRRiTV panuje klimat do zmian. Waniek broni jednak swojej pozycji.
Podobno ratując swoją skórę, szuka sojuszników wszędzie. Jak się dowiedzieliśmy, w obronę swojej funkcji próbuje wmontować także przewodniczącego SLD, Wojciecha Olejniczaka. To niezręczne zachowanie, ponieważ Sojusz nie miał żadnego wpływu na powołanie Waniek (powołał ją prezydent), a sam Olejniczak zajmował się w tym czasie zupełnie innymi zagadnieniami.
Niezręczne i niezrozumiałe, gdyż wpływanie na członków rady poprzez partię i polityków nie wystawia przewodniczącej najlepszego świadectwa.

 

Wydanie: 46/2005

Kategorie: Media
Tagi: Tomasz Sygut