A ostrzegaliśmy przed dr. Kochanowskim!

A ostrzegaliśmy przed dr. Kochanowskim!

Kadencję obecnego rzecznika praw obywatelskich trzeba po prostu przetrzymać

„Przegląd” ma tę wątpliwą satysfakcję, że gdy cztery lata temu PiS-owska większość parlamentarna forsowała dr. Janusza Kochanowskiego na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, ostrzegaliśmy przed tą kandydaturą.
Wskazywaliśmy, że dr Kochanowski jest osobą stronniczą, ściśle związaną z Prawem i Sprawiedliwością, gorąco wspierającą wszelkie antydemokratyczne poczynania liderów tej partii.
Z ramienia PiS kandydował on – bezskutecznie – do europarlamentu, wcześniej prawicowy rząd skierował go na stanowisko konsula w Londynie, był też typowany na stanowisko ministra sprawiedliwości, które ostatecznie objął młodszy i energiczniejszy, acz realizujący te same poglądy Zbigniew Ziobro.
O osobach uznawanych za przeciwników politycznych dr Kochanowski wyrażał się brutalnie, mówił, że ich działania są patologiczne, a „bezczelność przekracza granice zrozumienia”. Takimi słowami potraktował dwóch adwokatów, którzy ośmielili się wystąpić jako obrońcy oskarżonych w aferze FOZZ. Oczywiście, jak na miłośnika PiS przystało, jest on zwolennikiem kary śmierci, uważa, że przestępców należy karać tak surowo, by społeczeństwo miało z tego satysfakcję (może publicznie?), twierdzi, że prawa człowieka mogą stanowić „opium dla ludu” i czasem odgrywają rolę negatywną. Dodajmy do tego jeszcze identyfikowanie interesu prywatnego z publicznym – dr Kochanowski jako jedyny dyplomata w dziejach III RP przez 10 lat zażarcie procesował się z własnym państwem, bo będąc w Londynie, posłał syna do prywatnej szkoły francuskiej i z tytułu poniesionych kosztów żądał, oczywiście bezpodstawnie, wypłacenia 43.234 zł i 94 gr wraz z odsetkami za te lata – a będziemy mieli zespół poglądów i przymiotów ducha wręcz zdumiewający jak na stanowisko rzecznika praw obywatelskich!
Oprócz kwalifikacji moralnych dr Kochanowski nie miał też i nie ma kwalifikacji merytorycznych do objęcia tej funkcji. Wszyscy poprzedni rzecznicy byli profesorami zwyczajnymi, z habilitacją, mieli olbrzymi dorobek naukowy, wykładali na zagranicznych uczelniach. Byli fachowcami najwyższej klasy, z autorytetem i doświadczeniem, w ich opinie pilnie się wsłuchiwano. Janusz Kochanowski doktorat zdołał obronić w wieku 40 lat i na tym poprzestał. Może dlatego bardzo uważa, by nie zapominano wymieniać tego tytułu naukowego przed jego nazwiskiem. Dalszą naukę uniemożliwiła mu nie działalność opozycyjna – o której głucho – lecz umiarkowane zdolności. W końcu „komuna” nie przeszkodziła w zrobieniu habilitacji Lechowi Kaczyńskiemu.

Wszystko się spełniło

Oczywiście nasze ostrzeżenia były głosem wołającego na puszczy. Dr Kochanowski został wybrany, a skutki tego widzimy aż nadto wyraźnie. Niestety, potwierdziły się wszystkie obawy związane z jego stronniczością oraz niedostatkiem kwalifikacji moralnych i naukowych.
Rzecznik praw obywatelskich nie stanął w obronie maltretowanej 14-latki Jowity (zwanej w mediach Agatą), która zgodnie z wszelkimi prawami przerwała ciążę i za to naruszano jej prawa obywatelskie. Skrytykował natomiast wyrok sądowy, który nakazał „Gościowi Niedzielnemu” wypłacenie odszkodowania za znieważanie Alicji Tysiąc.
Nie przeszkadzało mu, gdy pod rządami Zbigniewa Ziobry, który zdaniem rzecznika był najlepszym polskim ministrem sprawiedliwości, prokuratura realizowała polityczne zamówienia PiS. Skrytykował natomiast zgłoszony przez PO projekt rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, uznając, że może on wydać prokuraturę na łup polityków. Nie poparł wprowadzenia zakazu bicia dzieci. Broni za to tych, którzy dobrze zarabiają, uznając, że podatek progresywny jest sprzeczny z konstytucją, i skarżąc go do Trybunału Konstytucyjnego. W tej sytuacji kuriozalne „instrukcje” doktora rzecznika, kiedy lekarzom należy dawać wieczne pióra, czy ostatnie stwierdzenia, iż feministki nie lubią kobiet, bo są niespełnione w normalnych kobiecych rolach, uznać już należy za drobiazg. Rzecznik od niechcenia przeprosił feministki, ale oczywiście uważa dokładnie tak, jak powiedział. I zgodnie z tym poglądem działa i będzie działać.

Trzeba przetrzymać

Przed upływem pięcioletniej kadencji rzecznik praw obywatelskich może zostać odwołany w paru przypadkach. Jednym z nich jest sprzeniewierzenie się ślubowaniu. Fragment brzmiący: „Ślubuję, iż powierzone mi obowiązki będę wykonywać bezstronnie”, dr Kochanowski naruszył zapewne już nieraz. Do odwołania potrzebna jest też jednak większość trzech piątych głosów w Sejmie, której uzyskanie obecny skład izby oczywiście wyklucza.
Doświadczenie pokazuje, że nawet zupełnie nonsensowne prawa mają długi żywot – przykładem jest obecne ściganie Romana Polańskiego na podstawie kuriozalnych amerykańskich przepisów, stanowiących, że niektóre przestępstwa, niezwiązane bynajmniej z pozbawieniem życia czy zbrodniami przeciwko ludzkości, nigdy się nie przedawniają. Trudno więc postulować zmianę naszych przepisów o rzeczniku praw obywatelskich, zwłaszcza że stanowią one pożądaną gwarancję jego niezależności. Niestety, przepisy te oznaczają zarazem, iż nic nie da się zrobić, gdy rzecznikiem zostaje osoba taka jak dr Janusz Kochanowski. Cóż, trzeba po prostu przetrzymać jego kadencję.

Wydanie: 40/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy