Kto jest panem, a kto chamem w XXI wieku

Kto jest panem, a kto chamem w XXI wieku

Relacje feudalne występują w całej administracji, szkolnictwie wyższym i służbie zdrowia oraz w 80% firm prywatnych

Pan, cham, chłop pańszczyźniany, szlachta, folwark to pojęcia z innej epoki. Ich echo można jednak usłyszeć podczas dyskusji na temat relacji społecznych w dzisiejszej Polsce. Kto jest dzisiaj panem, a kto chamem? Prof. Andrzej Leder, autor książki „Prześniona rewolucja”, podczas dyskusji na temat pańszczyzny zwrócił uwagę na fakt, że pojęcie relacji folwarcznych należy traktować metaforycznie. Należy pamiętać, że cechy takich relacji, a więc ich hierarchiczność i nierówność, występują np. w świecie korporacji, ale także w instytucjach publicznych. Jako przykład podał służbę zdrowia i pacjentów, szkoły i uczniów czy stosunki panujące wewnątrz rodziny.

W kontaktach z instytucjami uczestniczymy w wytwarzaniu relacji opierających się na podległości i podporządkowaniu. Podobnych przykładów jest wiele, można do nich zaliczyć np. doktorantów, którzy bez wynagrodzenia przygotowują materiały dla promotorów. – Przez kilka lat promotor żerował na mojej pracy, pomagałam mu zbierać informacje, które on potem wykorzystywał do swoich tekstów i książek, nie usłyszałam nawet słowa dziękuję, nie wspominając o jakimkolwiek wynagrodzeniu – mówi Agnieszka i dodaje: – Podobny los spotkał moją koleżankę, jej promotor przywłaszczył sobie badania, których była autorką. Olga swojego psa leczyła w jednej z najlepszych przychodni weterynaryjnych w Warszawie. Od początku relacja lekarki z nią była wyjątkowo paternalistyczna, opinie właścicielki psa nie były w ogóle brane pod uwagę. Po kolejnej wizycie i lekach, za które musiała zapłacić następne 300 zł, zwróciła uwagę, że skoro jest gorzej, niż było, to może należałoby przemyśleć dotychczasowe metody leczenia. – W odpowiedzi usłyszałam, że najlepiej będzie, jeśli opuszczę gabinet i poszukam nowego lekarza – mówi Olga.

Scenariusz kulturowego upokarzania

Ważną rolę w społecznym świecie zajmują media. To one, dostarczając interpretacji otaczającej rzeczywistości i określonych wzorów postępowania, modelują nasze myślenie. W epoce tabloidyzacji mediów szczególnie dużą siłą oddziaływania dysponują celebryci. Dr Michał Rydlewski z Uniwersytetu Wrocławskiego w jednym z rozdziałów książki „Zwodnicze imaginarium. Antropologia neoliberalizmu” zwraca uwagę na obecny w programach telewizyjnych scenariusz kulturowego upokarzania, któremu nadał nazwę „pan – cham”. Autor twierdzi, że z takimi relacjami mamy do czynienia w programach telewizyjnych o strukturze konkursowej, kiedy jury złożone z „panów” ocenia „chama”, który poza programem ciężko pracuje, a w programie zabawia „panów” oraz innych „chamów”, utwierdzając przy tym tych drugich w przekonaniu, że upokorzenie jest naturalnym i koniecznym etapem na drodze do awansu. Schemat relacji pan – cham jako wyraz istniejących stosunków międzyludzkich wydaje się dzisiaj nieaktualny, ale Rydlewski powołując się na historyczną teorię długiego trwania, stawia tezę o starej formie wypełnionej po 1989 r. nową treścią. Prof. Andrzej Szachaj w tekście „Kultura upokarzania” zwraca uwagę na to, że uczestnictwo w takich programach jest rozpaczliwą próbą awansu społecznego. „Spotykają się oni z oceną osób, które należą do grup uprzywilejowanych (funkcję arystokracji oceniającej kiedyś parweniuszy pełnią dziś celebryci), całe zdarzenie zaś jest odbiciem stosunków społecznych charakterystycznych dla nieegalitarnego społeczeństwa, w którym podziały klasowe są nader wyraźne, zaś dominacja klasy uprzywilejowanej nie podlega żadnej dyskusji”, pisze prof. Szahaj.

Filozof stawia tezę o kulturze upokarzania jako niewidocznym kleju spajającym społeczeństwo nierównych ludzi, wystawionych na działanie mechanizmów, nad którymi nie panują, i których się boją. Programy telewizyjne z wyraźnym podziałem na ekspertów (panów) i aspirujących (chamów) stanowią w oczach uczestników i widzów trampolinę, dzięki której można się społecznie wybić. Otrzymujemy zatem obraz społeczeństwa klasowego, w którym nierówności są czymś naturalnym, a wraz z nimi upokorzenia, które muszą znosić klasy niższe. W Polsce pierwszym programem, w którym upokarzanie uczestników stanowiło wręcz jego znak rozpoznawczy, był teleturniej „Najsłabsze ogniwo” prowadzony przez Kazimierę Szczukę. Wykorzystując swój kapitał wiedzy, prowadząca z upodobaniem wręcz upokarzała publicznie uczestników, którzy nie potrafili odpowiedzieć na proste – jej zdaniem – pytania. Uczestnicy mogli usłyszeć od prowadzącej, że wykazali się niesłychaną niewiedzą i że życie z taką świadomością jest potworne dla wszystkich.

Zdaniem dr. Rydlewskiego, motyw publicznej oceny uczestnika i zawstydzenia go graniczącego z upokorzeniem, bardzo wyraźnie podszyty kwestią awansu społecznego, pojawił się w programie
„Perfekcyjna pani domu”, który prowadziła Małgorzata Rozenek. Bohaterki programu, kobiety aspirujące do klas uprzywilejowanych rywalizowały na polu utrzymania czystości i porządku w swoim domach, a w nagrodę najlepsza z nich miała otrzymać koronę i szarfę.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 24/2016

Kategorie: Opinie

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 17 czerwca, 2016, 21:31

    80-90% polskiego spoleczenstwa wywodzi sie z przedwojennej, robotniczo-chlopskiej nedzy, z ktorej to nedzy ich dziadkow czy rodzicow wyciagnal PRL, dajac szanse na awans spoleczny, ktorego wyrazem byl przede wszystkim powszechny dostep do edukacji wszystkich szczebli. Jednoczesnie wspolczesni Polacy pluja na „komune”, ktora ich przodkow wydobyla z rynsztoka, a wynosza na oltarze „zolnierzy wykletych”, ktorzy dalej chcieli ich w tym rynsztoku zatrzymac. I to jest istota feudalizmu – plebs musi zostac tak oglupiony, zeby byc przekonanym, ze feudalizm jest dla niego najlepszy, a proba zmiany tego stanu rzeczy to „komuna”. Awans spoleczny, sprawiedliwosc spoleczna? Przeciez te pojecia zostaly w Polsce wyszydzone jako „relikty komuny”! – to istotny element prania plebsowi mozgow. Odciecie pebsu od szans edukacyjnych juz ma miejsce – tylko bogatych bedzie stac na zapewnienie swoim dzieciom kosztownych korepetycji czy zagranicznych studiow. Dzieci „z gminu” skoncza podrzedne „uczelnie”, potem znajda nedznie platna prace, bez szans na awans – i tak feudalizm sie utrwala. Mialem wielkie szczescie wyksztalcic sie za PRL-u, ktory moim rodzicom o robotniczo-chlopskim pochodzeniu takze umozliwil ukonczenia studiow wyzszych. Juz za chwile takie cuda mozliwe nie beda.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. misiekpancerny
    misiekpancerny 18 czerwca, 2016, 20:19

    Widać po pisowni jak cię wykształcili. „Plebsie mozgowy” :)))))

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Aznan
      Aznan 19 czerwca, 2016, 12:18

      Widać po stylu wypowiedzi, że misiekpancerny wywodzi się ze „szlachty”. Zamiast merytorycznie odpowiedzieć na merytoryczny komentarz, znajduje jakiś bzdurny pretekst, aby zaatakować przedmówcę bez merytorycznego wchodzenia w podane w tekście wyżej twierdzenia. 100% nędzy intelektualnej i moralnej…

      Odpowiedz na ten komentarz
    • Radoslaw
      Radoslaw 19 czerwca, 2016, 20:51

      Informuje, ze oprocz swojego jezyka ojczystego, posluguje sie na biezaco dwoma jezykami obcymi i z tej racji poslugiwanie sie polskimi znakami jest dla mnie mocno utrudnione. To tyle tytulem wytlumaczenia, chociaz „poziom” twojej wypowiedzi wyklucza jakakolwiek dalsza dyskusje.

      Odpowiedz na ten komentarz
  3. ADALBERTO ARON WOJCIECH SOCZOWKA,PF 424022,DE-12082 BERLIN,EUROPA
    ADALBERTO ARON WOJCIECH SOCZOWKA,PF 424022,DE-12082 BERLIN,EUROPA 19 czerwca, 2016, 16:32

    JA TEZ NIE MAM „POLSKICH LITER” WIEC DLA PANA MISIA PANCERNEGO JESTEM PLEBSEM.
    AUTOR MA RACJE,BO JESTESMY NARODEM BEZ ELITY,KTOREJ NAS NASI SASIEDZI ZE WSCHODU I Z ZACHODU POZBAWILI,A RESZTKI OPUSCILY KRAJ.
    MNIE TEZ WYKSZTALCILA KOMUNA,ALE I POWSZECHNY DOSTEP DO WIEDZY NIE POMOZE,
    POTRZEBNE SA JESZCZE ZDOLNOSCI,W ROKU 1968 NA MOJ KIERUNEK W WARSZAWIE BYLO
    11 (OSOB) NA JEDNO MIEJSCE I CHLOPAK Z PIPIDOWKI POD OPOLEM SIE DOSTAL,A DO TEGO
    MIAL JESZCZE PIEC PUNKTOW ZA POCHODZENIE.
    A POTEM WYJECHAL I ZA GRANICA KARIERY NIE ZROBIL.
    SYTUACJE TRZEBA WIDZIEC GLOBALNIE,JEST NAS SIEDEM MILIARDOW I NIEDLUGO BEDZIE
    DZIESIEC.
    W DOTYCHCZASOWEJ HISTORII LUDZKOSCI TYLKO JEDNA DZIESIATA MIALA DOBRZE I BARDZO DOBRZE,A RESZTA MIALA DOBRZE I BARDZO DOBRZE.
    I TEGO NIE DA SIE ODWROCIC!!!
    PONADTO ZAPOMINAMY,ZE JESTESMY CZESCIA NATURY,A NATURA JEST BEZWZGLEDNA,SA CZTERY RASY,MNOSTWO NARODOW I NARODOWOSCI, DO TEGO 6.666 JEZYKOW.
    A CZY „WSIOK”, CZY „SLOIK”,CZY „PLEBS”,CZY „PAN”,CZY „CHAM” – JESLI KTOS SIE
    WYZYWA NA MOIM POCHODZENIU, WYSLUCHUJE SPOKOJNIE,A POTEM ZALATWIAM
    SPRAWE JEDNYM ZDANIEM: BYLE KTO NIE MOZE MNIE OBRAZIC, TO JUZ MUSI
    BYC KTOS!!!

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy