Panika wśród miłośników wina

Panika wśród miłośników wina

Naukowcy podważają tezę, że picie wina chroni przed zawałem Naukowcy najwidoczniej zamierzają zepsuć humor miłośnikom burgunda czy win Côte du Rhône. Badacze z USA i Danii doszli do wniosku, że umiarkowana konsumpcja wina wcale nie chroni przed zawałem, jak do tej pory powszechnie sądzono. „Korzystny wpływ na zdrowie ma nie trunek, lecz styl życia. Osoby, które preferują wino, jedzą więcej owoców i warzyw, a mniej czerwonego czy smażonego mięsa. Dieta fanów wina zawiera mniej tłuszczów i cholesterolu”, wyjaśnia dr John Barefoot z Duke University w Durham (Karolina Północna), autor studium, którego wyniki opublikował sierpniowy numer fachowego magazynu „American Journal of Clinical Nutrition”. Dr Barefoot podkreśla ponadto, że „winiarze” uprawiają więcej sportów, jednym słowem, żyją zdrowo. Do podobnych wyników doszedł zespół Mortena Gronbaeka z Instytutu Medycyny Prewencyjnej w Kopenhadze. Czy rozstrzygnie to wreszcie spór toczący się przynajmniej od XVIII w., a tak naprawdę jednak od starożytności? Podczas gdy jedni głoszą, że alkohol w umiarkowanych dawkach może mieć zbawienny wpływ na zdrowie, inni zwracają uwagę, że substancja ta jest toksyną niszczącą organizm i hamującą syntezę białek, co zwiększa ryzyko choroby nowotworowej. Każdy powinien więc unikać wina czy likieru, nawet jeśli wybornie smakują. W ciągu dziesięcioleci przeprowadzono wiele eksperymentów, mających wyjaśnić tę kwestię, nie osiągnięto jednak jednoznacznych rezultatów. Doświadczenia na ludziach kończyły się powszechnym pijaństwem uczestników zachwyconych darmowym napitkiem. Ian Calder, anestezjolog z Londynu, stwierdził na łamach „British Medical Journal”: „Ochotnicy zazwyczaj byli tak ululani, że eksperyment wymykał się spod kontroli”. Spokojniejszy przebieg miały doświadczenia na zwierzętach, lecz najważniejsze wnioski naukowcy wyciągnęli dzięki analizie statystyk zgonów z wielu dziesięcioleci. „Alkoholicy”, czyli zwolennicy tezy o terapeutycznej roli mocnych trunków, przytaczają jako koronny argument „paradoks francuski”, tj. zjawisko, na które uczeni znad Sekwany zwrócili uwagę już na początku lat 70. Francuzi, wielbiciele dobrej i obfitej kuchni, odżywiają się bardzo niezdrowo. Pochłaniają ogromne ilości mięsa i serów nasyconych tłuszczami zwierzęcymi, a jednak umierają na zawały serca i inne choroby układu krążenia o jedną trzecią rzadziej niż np. Walijczycy i o jedną czwartą rzadziej niż Szkoci. Zdaniem specjalistów, wyjaśnienie paradoksu może być tylko jedno – smakosze znad Sekwany spożywają systematycznie wino, zwłaszcza czerwone, które chroni przed zawałami. Do podobnej konkluzji doszli badacze z Danii (w kraju tym, a zwłaszcza w jego stolicy wypijanie kilku kieliszków czerwonego wina dziennie jest częścią stylu życia). Sensację wywołały wyniki długoterminowego studium przeprowadzonego na zlecenie rządu w Kopenhadze. Dr Morten Gronbaek przeanalizował wówczas obyczaje konsumpcyjne i śmiertelność wśród 13 tys. mężczyzn i kobiet w wieku od 30 do 70 lat. Okazało się, że abstynent musi się liczyć z „relatywnym ryzykiem zgonu” niemal o 50% wyższym niż „umiarkowany degustator wina”. Inni eksperci ostro skrytykowali duńskich badaczy za wyciąganie „zbyt pochopnych wniosków”, ale wiadomość ucieszyła wszystkich miłośników czerwonego wina. Domniemane dobroczynne działanie mocnych trunków nie zostało do końca wyjaśnione. W czerwonym winie, a w znacznie mniejszym stopniu także w innych alkoholach, znajdują się polifenole – substancje organiczne zawarte w wielu owocach i warzywach, chroniące rośliny przed pasożytami i grzybami, wywierające korzystny wpływ także na ludzki organizm. Wielu naukowców uważa, że zwłaszcza resveratrol, jeden z polifenoli, podnosi poziom dobrego cholesterolu HDL we krwi, redukuje poziom złego cholesterolu LDL i tym samym zapobiega arteriosklerozie, czyli powstawaniu tłuszczowych złogów zwężających naczynia krwionośne. Resveratrol w niewielkich dawkach zmniejsza również krzepliwość krwi, przez co zintensyfikowane zostaje ukrwienie mięśnia sercowego. Według innej hipotezy, alkohol obniża poziom insuliny we krwi, co również pomaga układowi krążenia. Te same czynniki, które zapobiegają zawałom, dobre są także dla mózgu – lepiej ukrwiony mózg wydajniej pracuje, dzięki temu także wiekowy starzec może zadziwiać sprawnością intelektu – wywodzili niektórzy badacze. W każdym razie miłośnicy wina mieli wiele argumentów, by otworzyć kolejną butelkę chablis. Obecnie jednak dr John Barefoot i ten sam duński naukowiec Morten Gronbaek rozwiewają przyjemne złudzenia. Poddali

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2002, 31/2002

Kategorie: Świat