Państwo na straży sprawiedliwości społecznej

Państwo na straży sprawiedliwości społecznej

W społeczeństwie polskim dominują postawy egalitarne

W dniach 27-31 sierpnia br. Instytut Badań Społecznych i Międzynarodowych Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza we współpracy z ośrodkiem badawczym Mareco Polska, członkiem Gallup International, przeprowadził badanie na 1048-osobowej próbie, poświęcone problematyce egalitaryzmu. Kwestionariusz składał się z dziewięciu stwierdzeń – tak skonstruowanych, by stosunek do nich odzwierciedlał poglądy respondentów na temat sprawiedliwości społecznej. Stwierdzenia, do których ustosunkowywali się ankietowani, poprzedzało pytanie: W jakim stopniu Pan/Pani zgadza się (lub nie) z następującymi stwierdzeniami?
Badania oparte na takim samym kwestionariuszu prowadzone były w Polsce w ramach programów międzynarodowych oraz krajowych kilkakrotnie już od lat 60. Ostatnie takie badanie przeprowadzone zostało w 2001 r. Dotychczasowe wyniki wskazywały na bardzo egalitarystyczne poglądy społeczeństwa polskiego. W niniejszej prezentacji wyników badania nie będziemy prowadzić analizy porównawczej. Taką pogłębioną analizę instytut przygotuje w odrębnej formie i publikacji. Aspekt porównawczy ma bowiem ten walor, że będzie ilustracją zmian postaw lub ich braku w bardzo istotnym kontekście przemian ustrojowych.
Czy transformacja ustroju politycznego i gospodarczego, wprowadzenie gospodarki rynkowej oraz promocja zasad liberalizmu w istotny sposób wpłynęły na poglądy społeczeństwa? Na tak sformułowane pytanie możemy odpowiedzieć, nie sięgając do porównania aktualnych wyników z tymi, które uzyskano w poprzednich badaniach. W społeczeństwie polskim dominują postawy egalitarne. Wyniki aktualnego badania nie pozostawiają w tym względzie żadnych wątpliwości. Oczekujemy od państwa, że będzie stało na straży sprawiedliwości społecznej. Jej zasady, choć w kontekście ustrojowym nie są fundamentem konstytucyjnym czy ideologicznym, są żywe.
III RP utożsamiana jest z wielką transformacją ustrojową, za którą nie podążyły równie głębokie zmiany świadomości społecznej. Po blisko dwóch dekadach przemian oczekiwania społeczne wobec państwa jako wielkiego regulatora bliższe są deklarowanym podstawom ustrojowym PRL niż zasadom państwa opartego na gospodarce rynkowej. To stwierdzenie, choć z pewnością będące wielkim uproszczeniem, w pewnej mierze stanowi ilustrację poglądów Polaków na temat III RP.
W tym kontekście prezentowane poniżej wyniki uzupełniają obraz, jaki uzyskaliśmy w publikowanym na łamach „Przeglądu” z dnia 22 lipca 2007 r. raporcie na temat ocen III i IV Rzeczypospolitej. Przypomnijmy, że w świetle prezentowanych tam wyników badań III RP nie uzyskiwała wysokich poziomów akceptacji, a z IV RP jeszcze mniej respondentów wiązało nadzieję na lepszy rozwój państwa i społeczeństwa. Sukces wyborczy PiS i Lecha Kaczyńskiego w 2005 r. w dużej mierze wynikał z bardzo skutecznego opisu i wykorzystania negatywnych społecznych ocen transformacji ustrojowej utożsamionej dla celów walki wyborczej z III Rzecząpospolitą. Prezentowane poniżej wyniki wskazują na fakt, że to właśnie PiS w największym stopniu utożsamiane jest z tęsknotą za sprawiedliwością społeczną w najbardziej egalitarnym jej wyrazie. Nie jest przy tym najważniejsze, czy realizowana przez określoną formację polityka jest urzeczywistnieniem zasad, za którymi tęskni większość społeczeństwa. Istotne jest, by określone nadzieje na realizację owych zasad utożsamiane były właśnie z nią. Taką właśnie skuteczność osiągnęło Prawo i Sprawiedliwość. Takiej właśnie skuteczności zabrakło Sojuszowi Lewicy Demokratycznej po wielkim sukcesie wyborczym 2001 r. Wówczas to właśnie z SLD znaczna część elektoratu wiązała nadzieję na realizację określonych oczekiwań.
Przez blisko dwie dekady w polskim systemie partyjnym obserwujemy procesy ciągłych zmian. Tylko jedna formacja polityczna od początku transformacji skutecznie występuje pod niezmiennie tymi samymi logo i nazwą. Jest nią Polskie Stronnictwo Ludowe. Pozostałe formacje pojawiają się i znikają. Dotyczy to także tych formacji, które odnosiły największe sukcesy wyborcze – AWS i SLD. Dzieje się tak nie tylko dlatego, że nie były w stanie sprostać zadaniom skutecznego rządzenia, ale chyba przede wszystkim dlatego, że nie były w stanie sprostać oczekiwaniom społecznym. Im większy odnotowywały sukces wyborczy, tym większe też było rozczarowanie wynikami rządzenia. Transformacja rządziła się określonymi regułami. Miały one w dużej mierze charakter obiektywny i polegały w sferze gospodarczej i społecznej na wprowadzeniu w krótkim czasie zasad ustroju gospodarki rynkowej i dostosowaniu jej do reguł uniwersalnych oraz obowiązujących np. w Unii Europejskiej. Świadomość społeczna zmieniała się jednak znacznie wolniej niż system państwa i gospodarki. Poniższe badania są ilustracją tej właśnie tezy.
Większość społeczeństwa reprezentuje poglądy oraz oczekiwania wobec państwa i panujących w gospodarce reguł, których ani państwo, ani gospodarka spełnić nie mogą. Tęsknota za pełnym bezpieczeństwem socjalnym i równością ekonomiczną jest zapewne elementem nie tylko świadomości społecznej Polaków. W naszym jednak wydaniu, a zwłaszcza w wydaniu sił politycznych kształtujących naszą rzeczywistość, zjawisko to ma charakter destruktywny. Nie służy bowiem stabilizacji politycznej, utrwalając zjawisko politycznej absencji ponad połowy społeczeństwa. Partie polityczne spełniają w naszej rzeczywistości funkcję, która ogranicza się wyłącznie do walki o władzę. Nie spełniają innych bardzo ważnych funkcji, które dla dojrzałej demokracji są jej istotą. Jedną z takich funkcji jest (poprzez artykulację interesów społecznych) istotny udział w procesie kształtowania opinii – swoistej edukacji.
Ponieważ badanie przeprowadzone zostało w szczególnym czasie spektakularnego przesilenia politycznego, a publikowane jest w trakcie kampanii wyborczej, tym bardziej warto spojrzeć na jego wyniki z punktu widzenia poglądów poszczególnych elektoratów trzech największych formacji politycznych. Taką zasadę prezentacji wyników badań realizowaliśmy także w poprzednich prezentacjach na łamach „Przeglądu”. Pomijamy tym samym w analizie inne ważne korelacje, takie jak wiek czy wykształcenie respondentów. Kilka tygodni przed rozstrzygnięciem wyborczym wydaje się interesujące przyjrzeć się na przykładzie omawianego badania, jakie poglądy, a więc i nadzieje prezentują wyborcy poszczególnych partii na tle opinii całej badanej grupy respondentów. Spośród 1048 ankietowanych 447, a więc 42,6%, twierdziło, że weźmie udział w wyborach, oraz wskazało partię polityczną, na którą chce głosować. Poniżej podajemy wyniki tylko w stosunku do trzech największych formacji.

Otwierające sondaż stwierdzenie, do którego ustosunkowywali się ankietowani, brzmiało:

Ludzie zamożni powinni więcej płacić na cele publiczne niż ludzie o niskich uposażeniach.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 34,9% 24,5% 50,9% 37,0%
raczej tak 39,8% 45,0% 38,0% 32,9%
raczej nie 11,5% 15,3% 5,0% 16,4%
zdecydowanie nie 6,3% 7,9% 4,1% 5,5%
trudno powiedzieć 7,5% 7,3% 2,0% 8,2%

Aż 74,7% badanych podziela pogląd wyrażony w stwierdzeniu. Gdyby więc z tego punktu widzenia analizować społeczne poparcie dla idei podatku liniowego lub innych pomysłów spłaszczających podatki, to – co zresztą nie jest zaskakujące – społeczna akceptacja dla tego kierunku reform nie byłaby zbyt duża. Wyborcy Prawa i Sprawiedliwości są najbardziej zdecydowanymi zwolennikami poglądu wyrażonego w przytoczonej opinii. Aż 88,9% sądzi, że ludzie zamożni powinni płacić wyższe podatki. Wyborcy uważanej za najbardziej liberalną polską partię polityczną PO też w większości są zwolennikami zasady, że zamożni powinni płacić więcej. Taką opinię wyraża 69,5% wyborców Platformy. Niemal tyle samo, bo 69,9%, wyborców LiD podziela ten pogląd.

Drugie stwierdzenie, które poddaliśmy ocenie ankietowanych, brzmiało:

Władze są odpowiedzialne za to, żeby każdy mógł znaleźć pracę.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 35,1% 31,9% 37,0% 20,5%
raczej tak 38,3% 36,2% 40,0% 50,7%
raczej nie 15,4% 18,8% 15,0% 16,4%
zdecydowanie nie 4,4% 6,1% 3,0% 2,7%
trudno powiedzieć 6,8% 7,0% 5,0% 9,7%

73,4% respondentów podziela pogląd, że władze, a więc państwo, odpowiedzialne są za politykę pełnego zatrudnienia. Wyborcy PiS w jeszcze większym stopniu podzielają tego typu pogląd. 77% spośród nich chce, by państwo było gwarantem pełnego zatrudnienia. Pogląd ten podzielają również wyborcy PO (68,1%). Także 71,2% wyborców Lewicy i Demokratów jest zdania, że to ważne zadanie państwa.

Jesteśmy podzieleni w poglądach na temat obowiązywania zasad regulujących wyrównywanie różnic zarobkowych. Ilustruje to stosunek badanych do kolejnego stwierdzenia:

Powinna istnieć górna granica zarobków, aby nikt nie zarabiał dużo więcej niż inni.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 19,2% 14,4% 23,0% 19,2%
raczej tak 30,7% 30,1% 26,0% 21,9%
raczej nie 25,6% 30,1% 27,0% 35,6%
zdecydowanie nie 14,8% 18,3% 20,0% 12,3%
trudno powiedzieć 9,7% 7,1% 4,0% 11,0%

49,9% badanych uważa, że zasady wyrażone w powyższym stwierdzeniu powinny obowiązywać. Przeciwnego zdania jest 40,4% ankietowanych. Najwyższy poziom akceptacji dla tego typu reguł reprezentują wyborcy PiS. Tak myśli 49% spośród nich. 47% nie podziela tego poglądu. W przypadku wyborców PO i LiD liczba przeciwników wprowadzania tak radykalnego wyrównywania zasad płacowych jest większa niż zwolenników tego typu rozwiązań. 44,5% wyborców PO jest zwolennikami, a 48,4% przeciwnikami takich regulacji. W przypadku wyborców LiD zwolenników jest 40,1%, a przeciwników 47,9%.
Bardzo podobnie kształtuje się obraz poglądów wyrażony w stosunku do kolejnego stwierdzenia:

Władze są odpowiedzialne za to, aby nikt nie żył zbyt dobrze, gdy inni żyją w ciężkich warunkach.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 18,9% 18,3% 17,0% 20,5%
raczej tak 34,3% 37,1% 41,0% 26,0%
raczej nie 21,8% 21,0% 16,0% 21,9%
zdecydowanie nie 13,2% 14,4% 19,0% 12,3%
trudno powiedzieć 11,8% 9,2% 7,0% 19,2%

Ponad połowa badanych, bo 53,2%, podziela ten pogląd, a 35% jest mu przeciwne. W opinii większości państwo powinno być regulatorem stosunków płacowych w imię zasady równości. Tylko wyborcy Lewicy i Demokratów w mniejszym stopniu niż w całej badanej grupie podzielają ten pogląd. „Tylko” 46,5% wyborców lewicy chce, by takie zasady obowiązywały, a państwo przejęło za to odpowiedzialność. W przypadku liberalnej Platformy wyborców podzielających taki pogląd jest więcej, bo 55,4%. Jest ich nawet nieco więcej niż w całej badanej populacji. Wyborcy PO wyrażają poglądy bliższe idei solidarnego państwa, niż ma to miejsce w przypadku wyborców PiS. „Tylko” 48% wyborców tej partii chciałoby, by państwo stało na straży realizacji tego typu zasady.

Większość badanych podziela pogląd wyrażony w kolejnym stwierdzeniu naszego sondażu:

Tylko rozwój ekonomiczny zapewni ludziom dobrobyt i szczęście.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 28,2% 24,5% 41,0% 21,9%
raczej tak 41,2% 42,4% 35,0% 38,4%
raczej nie 16,5% 20,1% 15,0% 15,1%
zdecydowanie nie 4,6% 5,2% 4,0% 5,5%
trudno powiedzieć 9,5% 7,8% 5,0% 19,1%

69,4% ankietowanych uważa, że dobrobyt i szczęście obywateli są związane z rozwojem ekonomicznym. Poglądy poszczególnych elektoratów nie różnią się zasadniczo w ocenie znaczenia gospodarki dla społeczeństwa. Tym, co może w pewnym stopniu zaskakiwać, jest fakt, że wśród wyborców liberalnej Platformy znalazło się więcej osób kwestionujących zasadność tego stwierdzenia (25,3%) niż w przypadku sympatyków PiS (19%) i LiD (20,6%). Największą akceptację cytowane stwierdzenie znalazło wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (76%). Spośród elektoratów największych formacji politycznych najmniej, bo 60,3%, wyborców lewicy podziela ten pogląd.

Nie mniej interesująco prezentują się poglądy społeczne wyrażone w stosunku do kolejnego stwierdzenia:

Kiedy ludzie bogacą się, zawsze dzieje się to czyimś kosztem.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 23,1% 17,5% 30,0% 12,3%
raczej tak 35,6% 37,1% 42,0% 32,9%
raczej nie 2,4% 25,3% 14,0% 35,6%
zdecydowanie nie 7,6% 9,6% 11,0% 1,4%
trudno powiedzieć 11,3% 10,5% 3,0% 17,8%

Aż 58,7% badanych jest zdania, że bogacić się można wyłącznie czyimś kosztem. Jeszcze radykalniej wypowiadają się wobec cytowanej opinii sympatycy PiS. 72% wyborców tej partii podziela pogląd wyrażony w przytoczonym stwierdzeniu. Rzadziej pogląd ten podzielają wyborcy PO. Jest ich 54,6%. Najrzadziej, co ciekawe, pogląd taki wyrażają wyborcy lewicy. Wśród nich 45,2% jest zdania, że bogacić się można wyłącznie kosztem innych.

O biednych powinno się dbać bardziej niż o bogatych. Ten pogląd wyraża większość respondentów w opinii o słuszności kolejnego prezentowanego poglądu:

Biednym ludziom powinno się stwarzać więcej możliwości niż bogatym.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 28,0% 25,8% 37,0% 23,3%
raczej tak 41,3% 41,9% 41,0% 37,0%
raczej nie 15,2% 14,8% 11,0% 20,5%
zdecydowanie nie 4,6% 7,9% 3,0% 6,8%
trudno powiedzieć 10,9% 9,6% 8,0% 12,4%

69,3% badanych przez nas osób zgadza się ze stwierdzeniem poddanym ocenie. 19,8% prezentuje pogląd odmienny. Aż 78% wyborców Prawa i Sprawiedliwości uważa za słuszną politykę stwarzania specjalnych możliwości ludziom biednym. Wśród wyborców Platformy Obywatelskiej pogląd taki wyraża 67,7% osób. Najmniej zwolenników tego poglądu odnajdujemy wśród wyborców lewicy. Jest ich 60,3%.
Na tle bardzo egalitarnych sądów wyrażonych w naszym badaniu może w pewnym sensie zaskakiwać poziom akceptacji dla prywatnej przedsiębiorczości.
Większość badanych podziela bowiem pogląd wyrażony w opinii poddanej ocenie, a dotyczącej właśnie tego zagadnienia:

System prywatnej przedsiębiorczości jest na ogół sprawiedliwy i efektywny.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 12,6% 15,3% 17,0% 6,8%
raczej tak 39,1% 42,8% 38,0% 38,4%
raczej nie 22,2% 21,4% 22,0 26,0%
zdecydowanie nie 9,1% 7,9% 11,0% 6,9%
trudno powiedzieć 17,0% 12,7% 12,0% 21,9%

51,7% badanych podpisuje się pod poglądem, że system prywatnej przedsiębiorczości jest na ogół sprawiedliwy i efektywny. Jak na fakt, że taka właśnie przedsiębiorczość dominuje w naszej gospodarce, a prywatna własność środków produkcji jest podstawą ustrojową gospodarki rynkowej i ustroju naszego państwa od blisko dwóch dziesięcioleci, możemy mieć poważne wątpliwości, czy ta nikła większość podzielająca cytowane powyżej stwierdzenie świadczy o wysokim poziomie legitymizacji jednej z fundamentalnych zasad naszego ustroju. Aż 31,3% badanych nie uważa, by prywatna przedsiębiorczość była sprawiedliwa i efektywna. Te dwie skrajne postawy różni zaledwie 20 punktów procentowych. To bardzo niewiele, gdy omawiamy stosunek do zasady ustrojowej, która jako jedna z najważniejszych, obok demokratycznego państwa, legła u podstaw całej transformacji ustrojowej.
Nieznaczne w przypadku PO i PiS są zróżnicowania postaw ich elektoratów w ocenie walorów przedsiębiorczości prywatnej. Nieco mniej akceptacji niż w całej próbie cytowane stwierdzenie znajduje wśród wyborców elektoratu lewicowego – 45,2%. Niska, bo zaledwie na poziomie 58,1%, jest wiara w prywatną przedsiębiorczość wyborców Platformy, zwanej liberalną i wolnorynkową.

Nie zaskakują postawy wobec postulatu sformułowanego w kolejnej opinii, która koresponduje z wcześniej poddaną już ocenie:

Różnice w zarobkach powinny być stale zmniejszane.

Ogółem PO PiS LiD
zdecydowanie tak 22,8% 21,4% 31,0% 15,1%
raczej tak 37,1% 30,6% 31,0% 38,4%
raczej nie 19,3% 25,8% 13,0% 24,7%
zdecydowanie nie 8,6% 10,9% 15,0% 2,7%
trudno powiedzieć 12,2% 11,3% 10,0% 19,1%

59,9% badanych podpisuje się pod postulatem zmniejszania różnic w zarobkach. Pogląd taki podziela 52% wyborców PO, 62% elektoratu PiS oraz 53,5% sympatyków LiD. Najbardziej egalitarystyczne postawy odnotowujemy jak w poprzednich opiniach wśród deklarujących poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości. Elektorat tej partii wyróżnia się takimi właśnie postawami na tle bardzo przywiązanego do egalitarnych wartości społeczeństwa polskiego.
Istnieje pewna relacja między prezentowanymi programami oraz dokonaniami a oczekiwaniami i wyobrażeniami społecznymi w stosunku do partii politycznych. Sfera programowa i deklaratywna, która w intencji partii politycznej ją opisuje, niekoniecznie określa cechy, jakie przypisuje tej partii wyborca. Deklaracje programowe partii mogą znacznie różnić się od oczekiwań i poglądów ludzi pokładających w niej nadzieję i głosujących na nią. Takie zjawisko ma miejsce w Polsce i było źródłem takiego rozwoju sceny politycznej, której główną cechą jest brak ciągłości podmiotów na niej występujących. Im większy sukces wyborczy określona partia odnotowywała i im większe społeczne oczekiwania były wiązane z objęciem przez nią władzy, tym bardziej spektakularnie przegrywała lub wręcz znikała ze sceny. Czy mogło być inaczej wobec tak egalitarystycznych postaw polskiego społeczeństwa? Czy jakakolwiek formacja mogła zaistnieć i nie zawieść, realizując proces przemian ustrojowych wobec oczekiwań społecznych obiektywnie stojących z nimi w sprzeczności? Są to istotne pytania i bynajmniej nie jest tak, że odpowiedź może być tylko jedna – negatywna.
Prawu i Sprawiedliwości udało się stworzyć wizerunek partii sprawiedliwości i praworządności trafiający w oczekiwania społeczne. Język, którym się posługuje, bardzo dobrze koresponduje z językiem, jakim znaczna część społeczeństwa opisuje otaczający ją świat. Zjawisko to ilustrowały wyniki badań, które prezentowaliśmy na łamach „Przeglądu”. W przypadku poprzednich raportów dotyczących stosunku społeczeństwa polskiego do innych problemów elektorat PiS wyróżniał się na tle wyborców pozostałych partii większym radykalizmem poglądów. Zazwyczaj nie były to poglądy dominujące w społeczeństwie, ale ich charakter i emocjonalność wskazywały na silne związki z ofertą ideową i polityczną PiS. W przypadku tego badania wyborcy PiS prezentują poglądy większości, a nawet są radykalniejsi w formułowaniu postulatów dotyczących równości ekonomicznej i powinności państwa. PiS bardzo skutecznie, językiem powszechnie zrozumiałym i trafiającym na podatny grunt emocjonalny zdiagnozowało charakter polskiej transformacji. Ilustrują to wyniki badań publikowane w „Przeglądzie” (22 lipca 2007 r.). Zestawienie obecnie prezentowanych wyników z publikowanymi poprzednio rysuje bardzo spójny obraz, który ilustruje źródła sukcesów wyborczych tej partii.
Zaskakiwać może fakt, że wyborcy Platformy Obywatelskiej, choć w znacznie mniejszym stopniu niż sympatycy Prawa i Sprawiedliwości, także prezentują zdecydowanie egalitarne postawy, w stopniu nawet wyższym, niż ma to miejsce w przypadku Lewicy i Demokratów. To elektorat LiD w porównaniu z konkurentami politycznymi wykazuje więcej otwartości na liberalne reguły gospodarki rynkowej. Ten fakt nie jest oczywiście źródłem siły lewicy. Warunkiem takiej siły jest wiara wyborców, że zasady sprawiedliwości społecznej są fundamentem ideowym i politycznym formacji lewicowej. Polska lewica ten typ wiarygodności utraciła.
Lewica uczestnicząc w sprawowaniu władzy i kierowaniu polską transformacją, nie była w stanie utrzymać wyborców w przekonaniu, że konieczne przemiany służą społeczeństwu, a ona stoi na straży tego, by transformacja przebiegała z zachowaniem zasad sprawiedliwości społecznej. Brak wrażliwości i kompetencji był przyczyną takiego stanu rzeczy. Reguły marketingu politycznego należą do sfery kompetencji. Jeśli partia rozumie, jakie oczekiwania wiązali z nią wyborcy, powinna się starać tak realizować swą politykę, by oczekiwaniom tym sprostać. Jeśli nie jest to możliwe ze względu na obiektywne uwarunkowania, działaniom politycznym powinna towarzyszyć aktywność informacyjna i perswazyjna. Sympatycy partii powinni rozumieć, że cele, dla których poparli określoną formację, nie zostały przez nią zapomniane, że nie zaniechano ich realizacji. SLD popełnił w tym zakresie fundamentalne błędy. Nie jest błędem realizacja racjonalnej polityki gospodarczej. Błędem jest brak dialogu z wyborcami i opisu tej polityki w kontekście realizacji celów społecznych.
Fakt, że obecny elektorat Lewicy i Demokratów wykazuje najmniejsze spośród trzech największych partii politycznych przywiązanie do wartości egalitaryzmu, nie jest powodem do szczególnego zadowolenia. Świadczy raczej o tym, że zagubiono w procesach, które miały miejsce w ostatnich kilku latach, część własnej naturalnej identyfikacji.
Inną, bardziej generalną refleksją wynikającą z prezentowanych wyników, jest stwierdzenie, że transformacji ustrojowej, zwłaszcza w jej wymiarze gospodarczym i społecznym, nie towarzyszyły takie przemiany świadomości społecznej, które byłyby jej pozytywnym odzwierciedleniem. Przeciwnie, z biegiem czasu zarysowywała się coraz silniejsza sprzeczność między charakterem przemian, ich społecznymi konsekwencjami a oczekiwaniami społecznymi.
Pierwsze lata transformacji nie były przyjazne dla formacji i nurtów politycznego populizmu. Poziom akceptacji dla przemian ustrojowych był bardzo wysoki. Powodowało to, że klasa polityczna nie doceniała zagrożeń, które trwały w sferze społecznej świadomości. Były to zagrożenia niemal śmiertelne dla niej samej. Spektakularnym niestety tego przykładem był los lewicy.
Dokonania transformacji są niezaprzeczalne, choć można spierać się, czy wszystkie poniesione koszty społeczne były konieczne, czy wielu z nich nie można było uniknąć. Niezaprzeczalne jest jednak i to, że klasie politycznej nie udało się tak ukształtować funkcjonowania systemu, w tym partii politycznych, by nie tylko skutecznie walczyć o władzę, ale reprezentując, również kształtować poglądy i postawy społeczne. W tym kontekście polski system partyjny okazał się najsłabszym ogniwem całej transformacji. Słabo reprezentował poglądy i interesy dużych grup społecznych. Zupełnie zaś zawodził, jeśli chodzi o zdolność kształtowania postaw społecznych. Dowodów na tę tezę jest wiele, a życie przynosi nowe niemal każdego dnia.
Sukcesy Prawa i Sprawiedliwości są takimi dowodami. Partia ta skutecznie zagospodarowała duży potencjał dla populistycznych haseł. Zachowała zdolność mobilizacji elektoratu wokół nich poprzez działania symboliczne. Walka z układem, oligarchami, korupcją, hasła solidarnego państwa skutecznie wkomponowują się w egalitarystyczne postawy społeczeństwa polskiego. Przyspieszone wybory parlamentarne są w największym stopniu właśnie w interesie PiS. Są bowiem kolejnym, logicznym etapem realizacji idei zapowiedzianego nowego porządku państwa. Takie państwo, jakie wyobrażają sobie wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, w świetle haseł tej partii i toczonych przez nią wojen nie jest realne. Realna jest natomiast permanentna wojna, której opisywane cele wpisują się w oczekiwania społeczne, w tym w realizację idei egalitaryzmu.

Materiał przygotowany przez Instytut Badań Społecznych i Międzynarodowych Fundacji im. Kazimierza Kelles-Krauza, który przeprowadził sondaż na próbie 1048 osób, w ramach badania omnibusowego ośrodka badawczego MARECO POLSKA GALLUP INTERNATIONAL.

 

Wydanie: 40/2007

Kategorie: Opinie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy