Papieskie wyrzuty sumienia

Papieskie wyrzuty sumienia

Nuncjusz apostolski w Argentynie codziennie grał w tenisa z jednym z przywódców junty

Decyzje Stolicy Apostolskiej są zawsze przemyślane. W praktyce dyplomacji watykańskiej spontaniczność uważa się za grzech. 40. rocznica wojskowego zamachu stanu w Argentynie stała się pretekstem do udostępnienia rodzinom ofiar archiwów tamtejszego Kościoła z okresu dyktatury – lat 1976-1983.

We wspólnym komunikacie z 24 października watykański Sekretariat Stanu i argentyńska Konferencja Episkopatu ogłosiły, że dostęp do archiwów będą miały „ofiary i najbliżsi członkowie rodzin osób zatrzymanych i zaginionych, a w przypadku księży i zakonnic także ich przełożeni”. Otwarcie archiwów nakazał sam papież Franciszek w odpowiedzi na liczne prośby organizacji walczących o prawa człowieka i skupiających bliskich ofiar junty. Dopominały się o to m.in. Madres de Plaza de Mayo (Matki z placu Majowego) i Abuelas de Plaza de Mayo (Babcie z placu Majowego).

Z błogosławieństwem hierarchów

23 marca 1976 r., w przeddzień wojskowego zamachu stanu, gen. Videla i inni spiskowcy otrzymali błogosławieństwo arcybiskupa Parany Adolfa Tortola, który ponadto pełnił funkcję kapelana wojska. Gdy abp Tortolo wyszedł z długiego spotkania konferencji biskupów z wojskowymi, oświadczył, że „Kościół ma swoją szczególną misję. Istnieją okoliczności, w których nie może wstrzymać się od udziału, nawet gdy wydarzenia dotyczą problemów związanych z określeniem porządków w państwie”. Apelował do Argentyńczyków, aby podjęli „współpracę z nowym rządem”.

Rola, jaką w czasach dyktatury odegrało wielu księży i hierarchów udzielających poparcia wojsku, jest największą plamą na historii Kościoła katolickiego w Argentynie. Miejscowy episkopat wielokrotnie za to przepraszał. Jednak bliski papieżowi kardynał i arcybiskup Buenos Aires Mario Poli próbuje bronić postawy Kościoła: „Robił, co powinien robić. Nie boimy się archiwów. Nie sądzimy, że coś uległo zniszczeniu”.

Ci, którzy mieli już okazję zapoznać się z kościelnym archiwum, twierdzą, że są tam prośby o pomoc i odpowiedzi, a także podziękowania dla Kościoła za podjęte interwencje. Nie ma natomiast ani jednego dokumentu, w którym padłoby nazwisko Jorge Bergoglia. Jak wiadomo, był on oskarżany o pomoc w uwięzieniu przez wojsko dwóch jezuitów, Orlanda Yoria i Franza Jalicsa. W 2005 r. obrończyni praw człowieka Myriam Bregman złożyła nawet zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Bergoglia w tej sprawie. Dla przypomnienia: Bergoglio, który w tym czasie był prowincjałem Towarzystwa Jezusowego, nakazał tym dwóm „lewicowym” księżom jezuitom i przeciwnikom rządów wojskowych opuścić miejsce pracy duszpasterskiej. Jego decyzja doprowadziła do podziałów wewnątrz samego Towarzystwa Jezusowego. Chodziło bowiem o rolę Kościoła katolickiego i jego relacje z juntą. Podczas gdy obaj kapłani, porwani przez szwadrony śmierci w maju 1976 r. i torturowani, zostali wypuszczeni pięć miesięcy później, sześć innych osób związanych z ich parafią i porwanych w ramach tej samej operacji „zniknęło”. Były to cztery nauczycielki i mężowie dwóch z nich.

Po wyjściu na wolność ks. Yorio oskarżył Bergoglia o umyślne narażenie życia wszystkich sześciu osób poprzez przekazanie ich w ręce szwadronów śmierci. Podczas pierwszego procesu przywódców junty w 1985 r. Yorio oświadczył: „Jestem pewien, że on sam [Bergoglio] przekazał Marynarce Wojennej listę z naszymi nazwiskami”. Dwie osoby z listy zostały zabrane do Szkoły Mechaniki Marynarki Wojennej (ESMA), która była centrum tortur. Trzymano je tam ponad pięć miesięcy, a potem odurzono narkotykami i wyrzucono gdzieś poza miastem.

Natomiast Jalics, którego przeniesiono do niemieckiego klasztoru, początkowo odmawiał komentarza. Jednak po wyborze Bergoglia na papieża wydał oświadczenie, w którym stwierdził: „Ojciec Bergoglio nie wydał Orlanda Yoria ani mnie”.

Kapelan skazany za zabójstwa

Według Myriam Bregman „z wypowiedzi samego Bergoglia wynika, że hierarchia kościelna wiedziała od początku o torturach i morderstwach junty, a mimo to publicznie okazywała poparcie dyktatorom. Dyktatura nie mogłaby działać w ten sposób, gdyby nie miała tego kluczowego wsparcia”.

W wywiadzie dla dziennika „El Sur” gen. Jorge Videla, który obecnie odsiaduje wyrok dożywocia za zbrodnie przeciwko ludzkości, potwierdził, że „informował na bieżąco hierarchów katolickich o polityce reżimu wobec opozycji, a oni mu w tym doradzali”. Mówił, że wielokrotnie rozmawiał z prymasem Raúlem Franciskiem Primatestą, a także z innymi członkami episkopatu i nuncjuszem apostolskim w Argentynie, Pío Laghim. Kard. Laghi przyznał się zresztą do przymykania oczu na tortury i masakry. On sam utrzymywał przyjacielskie kontakty z członkami junty, z gen. Jorge Videlą i adm. Emiliem Masserą. Jak w wywiadzie dla agencji Telam ujawniła Nora Cortinas z Madres de Plaza de Mayo, nuncjusz Pío Laghi codziennie grywał w tenisa z Masserą. Według niej wielu duchownych wchodziło do miejsc, w których torturowano ludzi, i wychodziło, nie mówiąc nic o tym, co widzieli.

Liczne dokumenty wskazują, że Kościół zachowywał wobec junty „życzliwą neutralność”, uznając, że pozorna stabilizacja pod rządami generałów uchroni Argentynę przed zgubnymi skutkami lewicowej propagandy. Szybko jednak w łonie Kościoła argentyńskiego pojawiły się podziały. Część duchownych wspierała opozycję, inni nie tylko milczeli w sprawie coraz bardziej jawnych naruszeń praw człowieka, ale wręcz gorliwie współdziałali z juntą. Przykładem jest kapelan Christian von Wernich, skazany w 2007 r. na karę dożywotniego więzienia za udział w siedmiu zabójstwach i 42 porwaniach przeciwników reżimu.

Biskup męczennik

Z drugiej strony wojskowi bez skrupułów pozbywali się księży krytykujących władzę, nawet tych z najwyższych szczebli kościelnej hierarchii. W 1976 r. w sfingowanym wypadku samochodowym zginął m.in. bp Enrique Angelelli, jeden z uczestników Soboru Watykańskiego II. I tym razem Kościół nie zajął jednoznacznego stanowiska. Niektórzy biskupi od początku nie mieli wątpliwości co do przebiegu wydarzeń i otwarcie mówili o zbrodni. Jednak argentyńska Konferencja Episkopatu oficjalnie zgadzała się z wersją przedstawioną przez rząd.

Dopiero w sierpniu 2006 r., podczas mszy w 30. rocznicę śmierci Angelellego, od ołtarza popłynęły słowa o męczeńskiej śmierci biskupa i „przelanej krwi, która jest nasieniem Kościoła”. Tę mszę odprawiał nie kto inny jak abp Jorge Bergoglio.

Lewicowa deputowana Victoria Donda, która urodziła się w ośrodku tortur ESMA i została odebrana matce, i której oboje rodzice zaginęli bez śladu, uważa, że „dyktatura argentyńska była owocem wojskowego i kościelnego zamachu stanu. Część hierarchów popierała i spowiadała katów. Niektórzy księża zostali skazani przez sądy”. Jej zdaniem otwarcie archiwów ma wymiar symboliczny i jest ważnym krokiem na drodze potępienia dyktatury przez Kościół. Podobne zdanie ma laureat pokojowej Nagrody Nobla Adolfo Pérez Esquivel. Natomiast Gastón Chillier, dyrektor Ośrodka Studiów Prawnych i Socjalnych (CELS), jest rozczarowany tym, że nie zostały ujawnione dokumenty znajdujące się w archiwach watykańskich. Archiwa wojskowe pozostają zamknięte.


Zbieżne poglądy USA i junty
Decyzja o otwarciu części archiwów argentyńskiego episkopatu zbiegła się z odtajnieniem przez USA 1078 stron dokumentów dotyczących lat 1976-1983. Oddają one amerykańskie podejście do praw człowieka w tym okresie. W jednym z dokumentów z 1977 r. ówczesny prezydent USA Jimmy Carter pisze do dyktatora Jorge Rafaela Videli, że oba kraje mają zbieżne poglądy w kwestii obrony praw człowieka, i dziękuje mu za zaproszenie na ślub syna (na który ostatecznie nie przyjechał). Jest także opis wizyty w Argentynie z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej byłego sekretarza stanu Henry’ego Kissingera i jego udziału w przyjęciu wydanym przez Videlę. Kissinger miał pogratulować Videli „zwycięstwa nad terrorystami”, choć równocześnie zastrzegł, że „używana technika jest nieuzasadniona”. W jednej z depesz ambasadora USA w Buenos Aires z 1977 r. Videla jest opisywany jako „zagorzały katolik oddany rodzinie i wierny tradycjom”.

Wydanie: 2/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy