Papież: – Amerykanie, szanujcie ONZ

Papież: – Amerykanie, szanujcie ONZ

Jan Paweł II ostrzega przed krwawą wojną z Irakiem

W wywiadzie opublikowanym w tych dniach na łamach rzymskiego dziennika „La Repubblica” Jean-Louis Tauran, watykański „minister spraw zagranicznych”, tak uzasadnia stanowisko papieża: „Planowana wojna prewencyjna (przeciwko Irakowi) jest nielegalna, ponieważ Karta Narodów Zjednoczonych takiej wojny nie przewiduje”.
Wobec groźby nowej wojny dyplomacja watykańska nie ograniczyła się do werbalnych deklaracji. Tauran zwrócił się bezpośrednio do Waszyngtonu w obronie kompetencji ONZ, apelując do prezydenta George’a W. Busha o „okazanie szacunku” decyzjom tego gremium. W orędziu na XXXVI Światowy Dzień Pokoju, obchodzony 1 stycznia 2003 r., Jan Paweł II potępił użycie broni atomowej i wojnę prewencyjną. Przewodniczący Papieskiej Rady Iustitia et Pax, abp Renato Martino, który przez 16 lat był w ONZ stałym obserwatorem z ramienia Watykanu, prezentując dziennikarzom tekst orędzia, wyjaśnił doktrynalne podstawy stanowiska papieża i Kościoła: „Wojna prewencyjna jest wojną agresywną. Nie obejmuje jej (uznawane przez Kościół) pojęcie wojny sprawiedliwej, ponieważ tego pojęcia używamy jedynie w przypadku, gdy mamy do czynienia z agresją, która zmusza do podjęcia obrony”.

Katastrofa humanitarna

Przejmujące słowa papieża o „krwawo rysującym się horyzoncie”, powtórzone podczas świąt Bożego Narodzenia na pierwszych stronach zachodnioeuropejskich gazet, najlepiej oddają nastroje panujące na Wzgórzu Watykańskim w związku z kryzysem irackim. Dyplomacja papieska w ostatniej chwili próbuje odwrócić nieuchronny, zdawałoby się, bieg wydarzeń. Ale czy jej argumenty mają jeszcze taką wagę, jak wówczas, gdy Stolica Apostolska przyczyniła się do szybszego upadku Muru Berlińskiego?
Politycy i dziennikarze, którzy kontaktowali się w tych dniach z ludźmi z otoczenia papieża, są pod wrażeniem głębokich obaw, jakie wzbudza w Watykanie groźba wojny. „L’Osservatore Romano” cytuje ostrzeżenia Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców, Ruuda Lubbersa, że konsekwencją wojny przeciwko Irakowi będzie katastrofa humanitarna.
Wobec zagrażającej wojny doszło do pełnej ekumenicznej jedności Kościołów chrześcijańskich w Europie. Z bezpośrednią krytyką Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wystąpił w swoim orędziu na Boże Narodzenie m.in. światowy przywódca duchowy anglikanów, nowy arcybiskup Canterbury, Rowan Williams. Oświadczył on, że amerykańscy i brytyjscy przywódcy nie biorą pod uwagę „tak oczywistej rzeczy jak spowodowanie ogromnych spustoszeń i cierpień”.

Koniec dialogu?

Kruchy, nawiązywany z trudem dialog dwóch światów, dwóch wielkich kultur i religii, niezbędny dla ich pokojowego współzamieszkiwania na ziemskim globie, może zostać pogrzebany na długie lata pod gruzami Bagdadu i przestarzałych twierdz Saddama Husajna. Ale zbliżająca się szybko nowa wojna w Zatoce Perskiej będzie nie tylko kresem dialogu między chrześcijaństwem a islamem – ostrzega kardynał Achille Silvestrini, przez lata jeden z głównych strategów watykańskiej dyplomacji. Najbardziej obawia się on tego, że amerykański atak na Irak doprowadzi do „naruszenia całej równowagi światowej”, o której utrzymanie starała się dotąd Organizacja Narodów Zjednoczonych.
Silvestrini, były minister spraw zagranicznych Jana Pawła II, współtwórca wielkich sukcesów watykańskiej ostpolitik, powołuje się na autorytet byłego doradcy prezydenta USA ds. bezpieczeństwa, z którym miał dobre kontakty w latach wygaszania zimnej wojny. W wywiadzie opublikowanym w noworocznym numerze prestiżowego włoskiego tygodnika „Avvenimenti” Slivestrini mówi: „Jak wskazywał jakiś czas temu Zbigniew Brzeziński, USA, jako jedyne dziś mocarstwo i potęga militarna, powinny umacniać autorytet ONZ i bardziej konsultować się z sojusznikami – z Europą i Rosja, ale także z Chinami i Indiami”. Inaczej bowiem, zdaniem kardynała, nie sposób skutecznie działać na rzecz światowego pokoju.

Papież mówi „nie”

Papież Karol Wojtyła jest konsekwentny. Gdziekolwiek na świecie politycy lub fanatyczni przywódcy uciekali się do rozwiązań siłowych, nie licząc się zbytnio z „kosztami ludzkimi” i cierpieniami ludności, próbował mówić „nie!”. Tak było w przypadku wojny na Bałkanach, aktów przemocy ze strony Izraelczyków i Palestyńczyków podczas obecnej intifady, prób uzasadniania przemocy względami religijnymi, ustanawiania sankcji gospodarczych wobec Iraku i gdzie indziej, ponieważ – jak podkreślał – ich ofiarą padają przede wszystkim zwykli ludzie.
W tradycyjnym orędziu „Urbi et Orbi” – „Miastu i Światu” – wygłoszonym w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia papież ponowił zawarte w jego homilii podczas pasterki „usilne wezwanie”, do zatrzymania „bezużytecznej spirali przemocy” i zaapelował o „wygaszenie na Bliskim Wschodzie straszliwego zarzewia konfliktu, który przy udziale wszystkich można jeszcze zażegnać”. „Nawet jeśli tragiczne zjawisko terroryzmu potęguje niepewność i lęk”, dodał w orędziu pierwszy papież, któremu udało się jeszcze niedawno zebrać w jednym miejscu, w Asyżu, przywódców duchowych wszystkich religii świata na wspólnej modlitwie o pokój.

 

Wydanie: 2/2003

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy