Pierwszy na Evereście

Edmund Hillary przez dziesiątki lat pomagał innym. To był jego największy tytuł do chwały

Edmund Hillary (20.07.1919-11.01.2008) miał życie długie, piękne, ale i tragiczne. Zyskał sławę, która nie przeminie, bo przy nazwie najwyższego szczytu świata zawsze będą wymieniane nazwiska pierwszych zdobywców – jego i Szerpy Tenzinga Norgaya. Góry Nepalu zabrały jednak Nowozelandczykowi żonę i najmłodszą córkę. Zginęły w katastrofie lotniczej, lecąc na spotkanie z nim.
W 2004 r. zdobywca Mount Everestu był w Polsce. Na spotkania w Warszawie i Krakowie przyszły tłumy. Gdy miałem przyjemność z nim rozmawiać, spytałem o sprawę, która kiedyś nie miała znaczenia, ale w miarę upływu lat była coraz częściej dyskutowana, czyli kto z nich dwóch właściwie wszedł na Everest pierwszy.
– Po zdobyciu Everestu nepalscy politycy mocno naciskali Tenzinga, żeby ogłosił, że właśnie on zdobył szczyt jako pierwszy. Dla nas, wspinaczy, było to nieistotne, ale w prasie dochodziło do różnych dyskusji na ten temat, media umiejętnie rozdmuchiwały sytuację. Przedyskutowaliśmy sprawę z Tenzingiem i umówiliśmy się, że zawsze będziemy twierdzić, iż zdobyliśmy Everest „niemal razem”. I tak się stało. W obu książkach, jakie opublikował Tenzing – wprawdzie były raczej pisane za niego – stwierdził, że nie ma znaczenia, kto postawił pierwszy krok na wierzchołku. Media przypisywały mu jednak różne wypowiedzi. Tenzing zmarł w 1986 r., a ludzie wciąż pytali, kto zdobył szczyt. Prawda jest taka, że ja prowadziłem przez całą drogę na szczyt i wycinałem stopnie – dlatego na Evereście jest Uskok Hillary’ego – i ja pierwszy postawiłem krok na wierzchołku. Naprawdę nie miało znaczenia, kto był pierwszy. Niemniej jednak to nie był Tenzing – powiedział wtedy Hillary.

We właściwym miejscu i czasie

Ich sukces był po trosze wynikiem kłopotów Brytyjczyków. Wspinacze brytyjscy od lat 20. próbowali zdobyć Everest. Raz, w 1924 r., dokonali niezwykłego wyczynu: Mallory z Irvinem zaaatakowali szczyt bez tlenu, od północnej, trudniejszej strony. Ostatni raz widziano ich na ponad 8600 m, latami trwały dyskusje, czy weszli na szczyt. 75 lat później na wysokości ok. 8300 m znaleziono ciało Mallory’ego, z obrażeniami wskazującymi na upadek i późniejszą śmierć z wyczerpania.
– Nigdy się nie dowiemy, jaki dokładnie przebieg miał ich atak i co naprawdę się stało. Przez kilkadziesiąt lat byłem bohaterem Everestu, więc gdyby nawet się okazało, że pierwszy był Mallory, to naprawdę nie mam na co narzekać. We wspinaczce chodzi jednak i o to, by zejść ze szczytu, a Tenzingowi i mnie to się udało – usłyszałem od Hillary’ego.
Anglicy oblegając Everest, ponosili straty, w latach 1922-1924 zginęli dwaj ich wspinacze i aż dziewięciu Szerpów, sukcesu wciąż nie było. W dodatku w 1950 r. Francuzi jako pierwsi zdobyli szczyt ośmiotysięczny, Annapurnę.
W marcu 1953 r. rusza dziesiąta już brytyjska ekspedycja na Everest, największa wyprawa świata – 350 Szerpów, 14 Brytyjczyków, ponad 10 ton sprzętu, najnowocześniejsze butle tlenowe. Idą od południowej, łatwiejszej strony. Wiedzą, że jak nie dadzą rady, szczyt padnie łupem wyprawy szwajcarskiej, czekającej na swą kolej. Przed rokiem Szwajcarzy osiągnęli prawie 8600 m, w ich ataku uczestniczył Tenzing Norgay.
Brytyjczycy „podkupili” Szwajcarom 39-letniego Tenzinga i włączyli do składu 33-letniego Hillary’ego, zdolnego wspinacza spod Auckland, z zawodu pszczelarza. Górę mieli jednak zdobyć rodowici Anglicy, ale zabrakło im sił. Do drugiego, udanego już ataku ruszyli Szerpa z Nowozelandczykiem.
Wyprawa brytyjska miała dużo szczęścia. Sprzyjała pogoda, wiatr był słaby, mogli ustawić aż dziewięć obozów, a doświadczony Tenzing (szósty raz pod Everestem) był idealnym partnerem dla Hillary’ego. Nowozelandczyk akurat wtedy osiągnął apogeum możliwości górskich. Potem już nigdy nie wszedł na szczyt siedmiotysięczny. 29 maja z obozu na wysokości 8500 m rusza zwycięska dwójka. Wieść o sukcesie dociera do Londynu kilka godzin przed koronacją Elżbiety II.

Dobra sława

Hillary’emu stawiano pomniki, dostał tytuł szlachecki od królowej. Po zdobyciu Everestu już niewiele osiągnął w górach. Zdobywanie szczytów uniemożliwił mu zanik zdolności aklimatyzacyjnych. Zapadał na ostrą chorobę wysokościową, raz zniesiono go spod Everestu z wysokości 5,5 tys. m. Prowadził jednak wyprawy na oba bieguny, tropił yeti, dotarł do źródeł Gangesu. Jego syn też zdobył Everest, tak jak syn Tenzinga.
Nepal stał się jego drugą ojczyzną dzięki Szerpom. – Podziwiam ich odwagę, poczucie humoru, siłę umożliwiającą życie w tak surowym środowisku – mówił. Gdy ponad 40 lat temu spytał przywódców Szerpów, co zrobić, by im pomóc, usłyszał: „Nasze dzieci mają oczy, ale nie widzą, muszą się uczyć”. Wtedy Hillary, wraz z kolegami wspinaczami, pomógł w postawieniu szkoły, sam dźwigał elementy budowlane. Potem założył fundację Himalaya Trust, był ambasadorem Nowej Zelandii w Indiach, Nepalu i Bangladeszu. Dzięki niemu zbudowano dla Szerpów 27 szkół, dwa szpitale, 12 przychodni, lotniska i wodociągi, posadzono tysiące drzew.
Hillary zyskał sławę i miłość dzięki swej działalności. Zachował jednak skromność i autoironię. – Zabawne, że przy swych kłopotach w szkole uzyskałem osiem doktoratów honoris causa – powiedział w trakcie warszawskiego spotkania ze studentami.

 

Wydanie: 3/2008

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy