Zarządzanie kryzysem, czyli odwracanie uwagi

Zarządzanie kryzysem, czyli odwracanie uwagi

Kiedy poparcie opinii publicznej dla rządu spada do wyjątkowo niskiego poziomu (blisko 70% badanych według marcowego sondażu CBOS źle ocenia rząd Tuska), spece od manipulacji informacją starają się znaleźć różne inne tematy, które mogą choć na chwilę odwrócić uwagę społeczeństwa. Niewiele nawet muszą się starać.

Rząd PO może w takich chwilach niezawodnie liczyć na niezamierzone wsparcie PiS i całej zbieraniny posmoleńskich „prawdziwych Polaków”. Gdyby nie ich szaleństwa i strach, jaki wzbudzają wciąż w dużej części obywateli, PO już dawno byłaby w poważnych tarapatach. A tak wystarczy spojrzeć na zaciętą twarz Ziobry, zaciśnięte usta posła Girzyńskiego, obejrzeć całą mądrość rysującą się na twarzy posłanki Fotygi i na tym tle najbardziej zagubiona PO wydaje się tworem całkiem znośnym.

Jeśli jeszcze bliżej popatrzymy na zaplecze PiS i jego cudowne działania, to nieporadność rządu Tuska i jego ferajny staje się zaledwie kłopocikiem. A na zapleczu PiS wciąż coś się dzieje. Sakiewicz i nacjonalistyczna prawica o autorytarnych ciągotach wspierają – wbrew oczekiwaniom samych Węgrów – prawicowy zamordyzm na Węgrzech. Czas na wsparcie dla Asada w Syrii. Czy red. Sakiewicz też wyśle tam jeśli nie pociąg, to chociaż statek przyjaźni z polskimi patriotami? Na razie prawdziwi Polacy z Narodowego Odrodzenia Polski ogłaszają na stronie internetowej solidarność z narodowym państwem syryjskim, które jest zagrożone zjednoczonymi siłami „globalizmu i syjonizmu”. Głupota prawicy nie zna granic. Dosłownie i w przenośni. W ramach sojuszy narodowców i fanatyków religijnych „prawdziwi Polacy” mogą jeszcze poprzeć ajatollahów w Iranie. Poseł Macierewicz, prezydent Mahmud Ahmadineżad i senator Gosiewska razem. To byłby piękny widok.

Jeśli pomysły Sakiewicza się skończą, PO może niezmiennie liczyć na histerię posmoleńską. Regułą stają się w tych kręgach podwójne pochówki – najpierw pogrzeb, później ekshumacja i znowu pogrzeb. Właściwie to może trwać w nieskończoność. Nie wiem tylko, czy za każdym razem fundowane jest z pieniędzy podatników. Im bliżej 10 kwietnia, tym szaleństwo posmoleńskie będzie się nasilać. A jak i to się skończy, to co?
Jest jeszcze min. Gowin, który może odstawiać swój spektakl: deregulacja i tzw. uwolnienie zawodów. O co chodzi? O dogmatyczną wiarę w rynek, który zamiast odpowiednich regulacji prawnych pozwoli, zdaniem Gowina, zachować dobrą jakość świadczonych usług. Czy według ministra każdy może również zostać profesorem? Każdy może zostać pilotem samolotu? Każdy może kierować statkiem na morzu? Proponuję, żeby Gowin rozpoczął deregulację od sfery, na której najlepiej się zna – niech złamie monopol księży na kontakt z Panem Bogiem. Dlaczego nie każdy może wykonywać zawód księdza? To bardzo dochodowa i intratna profesja w zaściankowej Polsce. Dlaczego tylko biskupi mają mieć monopol na prawienie kazań na temat tego, co jest moralne, właściwe i poprawne? Deregulacja zawodu kapłana mogłaby pozytywnie wpłynąć na demokratyzację debaty publicznej i zachowania polityczne sporej części społeczeństwa. Dość monopolu na prawdę objawioną! Zlikwidować monopol na pośrednictwo w kontaktach z Panem Bogiem! Nie mówiąc już o monopolu na urządzanie pogrzebów, ślubów czy chrzcin. Tak dalej być nie może, panie Gowin – w imię wolnego rynku i uczciwej konkurencji trzeba ograniczyć dominującą pozycję kleru katolickiego na rynku wierzeń.

Jeśli nawet błazenada Gowina nie odwróci uwagi od kłopotów premiera Tuska, zawsze jeszcze można liczyć na „Gazetę Wyborczą”. Ta w trudnych chwilach niezawodnie dołoży SLD. Generalnie kibicowanie wpadkom Sojuszu i czekanie na ostateczny zgon SLD to w końcu jedna ze specjalności redaktorek Nowakowskiej, Wielowieyskiej i Kublik. Troska prawicowych i liberalnych publicystów o losy polskiej lewicy zawsze budzi moje szczere uznanie. Tyle starań i nic. Komuchy wciąż nie chcą zniknąć z powierzchni ziemi. Można nawet porzucić przywiązanie do demokracji, aby tylko dołożyć czerwonemu. Co z tego, że ataki „Gazety Wyborczej” na SLD w latach 2002-2004 doprowadziły ostatecznie, chcąc nie chcąc, do rządów PiS? Co z tego, że zapoczątkowana wówczas krucjata moralna przeciwko SLD zbudowała fundament pod IV RP? Nikt o tym już nie pamięta. Teraz również lepiej jest kopać SLD, niż martwić się powrotem do władzy prawicowych populistów. Byle uratować PO przed utratą wpływów. Heroiczna misja. Niemal jak armii amerykańskiej w Afganistanie.
Te wszystkie starania jednak na nic. Rząd Tuska z powodu arogancji, samouwielbienia i braku otwartości na jakiekolwiek argumenty z zewnątrz sam staje się powoli swoim największym przeciwnikiem. Nie ma potrzeby mu dokładać. Tym, co warto robić w tej chwili, jest budowanie innej wizji ładu społecznego w Polsce. Wiosna wisi w powietrzu. Czas pootwierać nie tylko okna, lecz także oczy i ludzkie umysły.

Wydanie: 14/2012

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Komentarze

  1. Kot Jarka
    Kot Jarka 3 kwietnia, 2012, 04:51

    Teoria Spiskowa:
    kaczory, jak przystało na KOR i S, zmówiły się i popierają się nawzajem.
    Donald będąc u władzy nie rozliczył Jarka i Zbynia za łamanie prawa. Wręcz przeciwnie.
    Czuma, (kumpel Tuska, którego zatrudnił jako MS pozwalając mu spłacić długi w USA), stwierdził ze Jarek i IV RP jest cool.
    Tusk używa ludzi Jarka ze spec służb, prok. sądownictwa.
    Dlatego udał się sąd kapturowy na Lepperze i mógł załatwić Leppera na amen.

    W zamian,
    gdy już mamy za dużo oszustw i przekrętów Tuska,
    Kaczor jest nie zawodny.
    Zaraz zrobi albo powie coś tak idiotycznego jak facet który zwiał ze szpitala psychiatrycznego.

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. paul
    paul 13 maja, 2012, 12:36

    Bardzo celna analiza.Aż przyjemnie czytać po sejmowych awanturach naszych wybrańców.

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy