Płacowy bałagan w ochronie zdrowia

Płacowy bałagan w ochronie zdrowia

Prawo nie powinno dzielić pracowników, którzy współpracują dla dobra pacjentów

Wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia to gorący temat, który ostatnio dominuje w dyskusji publicznej, nie tylko wśród samych zainteresowanych, ale także wśród pacjentów. Ci ostatni co jakiś czas słyszą o niesprawiedliwej, niskiej płacy niektórych grup zawodowych, zagrażających zdrowiu pacjentów niedoborach kadr czy protestach wybuchających w placówkach medycznych. Warto się zastanowić, w czym tkwi problem płac w ochronie zdrowia.

Jedna z przyczyn to zaniedbania systemowe i brak przejrzystych, systemowych zasad zatrudnienia i wynagradzania. Płace często nie odzwierciedlają nakładu pracy, doświadczenia, odpowiedzialności czy ryzyka zawodowego. Można także powiedzieć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nieproporcjonalności i tzw. rozsynchronizowania wynagrodzeń poszczególnych grup zawodowych. Z drugiej strony wycena świadczeń zdrowotnych często jest nierealna i nie uwzględnia kosztów pracy. Generalnie jest za niska. Zarządzający placówkami medycznymi nieraz muszą rozstrzygać, skąd i której grupie zawodowej oraz w jakiej wysokości przekazać pieniądze na wynagrodzenia, określone w „wycinkowych”, branżowych aktach prawnych.

Dziś poważnym problemem jest źródło finansowania podwyżek wynagrodzeń dla pracowników. To nie dodatkowe pieniądze budżetowe, ale pochodzące z tej samej puli Narodowego Funduszu Zdrowia. Finansowanie wynagrodzeń z NFZ paradoksalnie doprowadziło do tego, że płatnik świadczeń medycznych stał się pracodawcą dla wielu pracowników ochrony zdrowia. To sytuacja, która w dłuższej perspektywie spowoduje pogorszenie i tak już nie najlepszego dostępu pacjentów do świadczeń zdrowotnych. Pracodawcy, opierając się na danych z Ministerstwa Zdrowia, wskazali, jakie będą koszty wynagrodzeń – dla NFZ i szpitali w perspektywie kolejnych trzech lat (2020-2022). Dla NFZ to ok. 13 mld zł, a dla szpitali – drugie tyle. Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych zwracało uwagę, że koszty oszacowane przez NFZ nie są całkowitym kosztem, jaki poniosą placówki medyczne. Doliczyć do tego należy pochodne wzrostu wynagrodzeń: wyższy koszt dyżurów, godzin nadliczbowych itd.

Polityka płacowa realizowana przez kilku ostatnich ministrów zdrowia podzieliła środowisko pracownicze. Na skutek doraźnych protestów niektóre grupy zawodowe wywalczyły sobie znaczące podwyżki: pielęgniarki i położne otrzymały ponad 4 mld zł na wzrost wynagrodzeń w 2018 r.; lekarze i lekarze dentyści ze specjalizacją – otrzymają łącznie w roku 2018 i 2019 nieco ponad 1 mld zł, a ratownicy medyczni – ok. 400 mln zł.

Pytanie, gdzie są pozostali pracownicy. I czy dla nich znajdą się dodatkowe pieniądze. Jak to mają zrobić – protestować czy usiąść do stołu i rozmawiać? Jakie są pomysły i czy jest rozwiązanie tego problemu?

Partnerzy społeczni, członkowie Rady Dialogu Społecznego inicjują dyskusje i podejmują ten temat w rozmowach z rządem od kilku miesięcy. Domagają się od rządu odpowiedzi na pytanie, czy jest szansa na systemową regulację wynagrodzeń uwzględniającą wszystkie osoby wykonujące zawody w ochronie zdrowia, z gwarancją środków finansowych na ich wypłacanie. OPZZ od lat zgłasza postulat wyrównania dysproporcji płacowych pomiędzy wszystkimi grupami zawodowymi i podniesienia wynagrodzeń najniżej zarabiającym pracownikom tego sektora. Nie do zaakceptowania jest podział pracowników na medycznych i niemedycznych, a tym samym dawanie podwyżek tylko wybranym. Sprawne funkcjonowanie szpitala opiera się nie na samych wiodących grupach zawodowych, takich jak lekarze czy pielęgniarki, ale również na innych pracownikach, których rola jest niedoceniana. Każdy zawód ma swoje ważne miejsce w szpitalu i w systemie.

Najwłaściwsze miejsce do negocjacji i podejmowania decyzji to Rada Dialogu Społecznego i jej zespoły eksperckie. Od miesięcy przypominamy, że w dzisiejszych przepisach brakuje regulacji zobowiązań wobec wielu grup zawodowych, dla których kończą się porozumienia w tym zakresie. Planowane na początku 2019 r. spotkania w celu podpisywania indywidualnych porozumień to kontynuowanie złych tradycji. Może to być przyczyną dalszej radykalizacji nastrojów społecznych w kwestiach płacowych. Ważne jest też zapewnienie odpowiednich środków na ten cel w budżecie państwa.

OPZZ proponowało, by źródłem finansowania wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia był budżet państwa, a nie środki przeznaczane na świadczenia z opieki zdrowotnej w ramach NFZ. Wnioskujemy także o podjęcie dyskusji na temat procentowego wydzielenia kosztów pracy z kosztów świadczenia zdrowotnego. W czasie prac nad ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne wskazywaliśmy konieczność urealnienia współczynników pracy stanowiących podstawę naliczania podwyżek wynagrodzeń. Największą wadą ostatnio uchwalonego prawa jest wybiórcze traktowanie grup pracowników, którzy na co dzień ściśle współpracują, wykonując swoje obowiązki na rzecz pacjentów. Prawo nie powinno konfliktować.

W ramach zainicjowanej przez ministra zdrowia ogólnopolskiej debaty „Wspólnie dla Zdrowia” 17 stycznia br. przy współudziale partnerów społecznych odbyła się debata poświęcona kadrom w ochronie zdrowia, wynagrodzeniom i nowym zawodom w medycynie. Wspólnym mianownikiem zagadnień pracowniczych w ochronie zdrowia, w tym wynagrodzeń, jest systemowość rozwiązań, co OPZZ wskazywało w dyskusji. Bałagan płacowy, w jakim znajdują się pracownicy ochrony zdrowia, sprawia, że nadszedł wreszcie czas na podejmowanie dojrzałych i odważnych decyzji w tej sprawie.

Autorka jest radcą OPZZ w Zespole ds. Zdrowia, Warunków Pracy i Osób Niepełnosprawnych

Fot. materiały prasowe

Wydanie: 5/2019

Kategorie: Przegląd związkowy

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy