Płynie pieniądz ku rodzinie

Płynie pieniądz ku rodzinie

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Rzecznik praw obywatelskich, prof. Zoll, zwrócił uwagę, że państwo niezbyt dobrze opiekuje się najmłodszymi, czyli że polityka prorodzinna jest słabo widoczna. Tymczasem, moim zdaniem, cały problem polega na złym przepływie pieniądza. Gdy słyszę takie sformułowanie, od razu widzę rury zapchane monetami. Bo jedni mają pieniędzy za dużo, drudzy za mało. A przepływ marny.
Oto gdyńska komisja ds. rodziny bardzo chciałaby realizować jedyną prawidłową wytyczną, znaną z plakatów wyborczych AWS. Tak bardzo by chciała, szczególnie że już niedługo wyborcy będą porównywać promienne, AWS-owskie rodziny z plakatów i dzieci, które tak chętnie bierze w ramiona premier. Porównywać będą z rzeczywistością. Jeśli nie znajdą związku między plakatem a rzeczywistością, to może dlatego, że są takie komisje jak gdyńska. Chcą polityki prorodzinnej, a ciągle uniemożliwia się jej działanie, przycinając fundusze lub wydziwiając, dlaczego tak drogo.
A przecież gdyńscy radni AWS, wierni komisji, mają takie świetne pomysły. Oto chcieliby, żeby rodziny mogły być małymi przedsiębiorstwami. A jak jest fabryka, to miasto może być żyrantem pożyczki. Niestety, złe siły pomysł ucięły. A drugi, żeby był taniutki bilet rodzinny na komunikację, to tak powykręcano, że tańsze bilety będą, tyle że nie dla najbiedniejszych.
W tej sytuacji prorodzinni radni stwierdzili, że przydałby się choćby raport o gdyńskich rodzinach. Za jedne 12 tys. To naprawdę niewiele, gdy album o Gdyni dostał 270 tys. Za te skromne pieniądze radni chcieliby “poznać problemy rodzin”. Ale raczej nie poznają, bo inni radni twierdzą, że, żeby poznać problemy rodzin, trzeba spędzić z nimi dzień. Będzie taniej.
Jeśli jednak radni potrzebują raportu, nie wystarczy im obcowanie z ubogimi, swoją kasą powinni podzielić się z nimi przedstawiciele zarządu województwa wielkopolskiego. *Dostali, *przyznali sobie, *wykombinowali (niepotrzebne skreślić) po kilkadziesiąt tysięcy rocznej premii. Krystyna Łybacka, szefowa wielkopolskiego SLD, z którego pochodzi większość członków zarządu, oświadczyła, że ekstra pieniędzy w ogóle nie powinno być, a jeśli są, trzeba je przekazać na cele charytatywne. Tylko wicemarszałek – nomen omen – Kościelny powiedział, że ufundował dwa stypendia dla biednych uczniów. Pozostali twierdzą, że nie mogą znaleźć dość zbożnego celu. No, to proponuję – wyślijcie do Gdyni. Od razu powstanie raport i parę przedsiębiorstw rodzinnych. A może ktoś je wyda naprawdę mądrze?
Bo pieniądze są. I to olbrzymie, ale nie w opiece społecznej, nie w domach samotnej matki, nie dla rodzin dzielnych i ubogich. Krążą po władzach powiatowych i urzędach. Zapychają się nimi urzędnicy.

 

Wydanie: 17/2001

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy