Początek uczciwego partnerstwa

Początek uczciwego partnerstwa

Jakie są stosunki polsko-rosyjskie? Ubiegłotygodniowa wizyta ministra Igora Iwanowa jeszcze raz pokazała, że i Warszawa, i zwłaszcza Moskwa dopiero stoją przed perspektywą uczciwego partnerstwa. Trwa zdejmowanie z porządku dnia drażliwych tematów, takich jak sprawa Katynia czy polska przynależność do NATO, ale pojawiają się nowe, np. gazociąg jamalski numer dwa albo biegnąca wzdłuż rury Gazpromu tzw. infostrada.
Nie jest to stwierdzenie pesymistyczne. Przyjazd Iwanowa to znak, że także Rosjanie chcą już z nami normalnie rozmawiać. Kto pamięta odwołane wizyty premiera Czernomyrdina w 1994 roku, gdzie pretekstem było pobicie rosyjskich podróżnych w Warszawie, albo Iwanowa w marcu tego roku, kiedy na drodze stanęło wydalenie rosyjskich dyplomatów, wie, że tak jest. Gdyby i tym razem Moskwa szukała powodu do odsunięcia jeszcze raz przyjazdu Iwanowa, znalazłaby go bez trudu, chociażby obruszając się (inna sprawa, że niesłusznie) na szum, jaki polskie media wywołały wokół infostrady Gazpromu przez Polskę.
Iwanow jednak przyjechał i – co więcej – zdecydowanie mówił o potrzebie otwarcia nowego etapu w naszych kontaktach. Nie wysunął w rozmowach na plan pierwszy – czym straszyła moskiewska prasa – kwestii śmierci rosyjskich jeńców po wojnie 1920 roku. Patrzymy do przodu, a nie do tyłu, powtarzała się ocena przebiegu wizyty.
Z polskiego punktu widzenia to formuła dość oczywista. Pod takim hasłem Aleksander Kwaśniewski kilkakrotnie – nie bacząc na protokolarne względy – jeździł do Moskwy, by podtrzymywać gasnący dialog polsko-rosyjski. W połowie tego roku takim pretekstem było polsko-rosyjskie forum gospodarcze, które pozwoliło polskiemu prezydentowi na spotkanie z Władimirem Putinem. To właśnie wtedy na Kremlu ustalono, że Iwanow przyjedzie do Warszawy, a w ślad za nim pojawią się u nas – trzeba powiedzieć: wreszcie – i premier Rosji, i sam Putin.
Teraz perspektywa takiej serii podróży rosyjskich liderów do Polski jest bliższa. Szkoda, że nie pojawiły się podczas rozmów w Warszawie konkretne daty. Warto zadbać, by z ich wyznaczeniem zbyt długo nie zwlekać. To zadanie dla naszego MSZ, bo – mówiąc z brutalną szczerością – dla Rosjan kontakty z nami ciągle są (i pewnie jeszcze jakiś czas będą) mniej ważne niż dla nas. Wyraźnym symbolem tego są informacje, że prasa rosyjska poświęcała wizycie Iwanowa w Warszawie niewiele miejsca. Można się o to boczyć. Ale byłaby to… taktyka rosyjska z kilku ostatnich lat (Kreml boczył się o NATO, placówki czeczeńskie w Polsce itd.), która niczego dobrego nie przyniosła.
Zamiast tego warto polsko-rosyjski dialog intensyfikować. Poprzez kontakty polityków, ale także aktywniejsze spotkania ekspertów, dziennikarzy, środowisk opiniotwórczych. Rosjanie, także rosyjskie elity, ciągle z trudem przyjmują, że Polska stała się w międzyczasie (kiedy mniej na nas zwracano w Moskwie uwagę) państwem pierwszej rangi w regionie i ważnym podmiotem gry politycznej w Europie. Iwanow to już chyba rozumie. W Warszawie mówił, że powinniśmy otwierać nowe horyzonty kontaktów, bo stosunki polsko-rosyjskie istotnie wpływają na układy polityczne w całej Europie Środkowo-Wschodniej. Taka konkluzja to – oby – początek mądrego dialogu.

Wydanie: 48/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy